Jechał z tekturową głową Trumpa. Zapłacił mandat

Środa, 28 września 2016 (05:22)

Uwagę policjanta z drogówki w stanie Waszyngton (północny zachód USA) zwrócił samochód jadący autostradą niedaleko Seattle , w którym obok kierowcy siedział...Donald Trump. Samochód jechał pasem zarezerwowanym dla pojazdów przewożących więcej niż jedną osobę (tzw. carpool lane).

Policjant zatrzymał auto i przekonał się ku swemu zaskoczeniu, że kierowca umieścił na miejscu pasażera głowę republikańskiego kandydata do prezydentury wyciętą z kartonu.

Za ten "wyczyn" funkcjonariusz wymierzył kierowcy mandat w wysokości 136 dolarów.

Rzecznik stanowej policji drogowej Rick Johnson przyznał, że od czasu do czasu kierowcy usiłują być dowcipni i umieszczają na miejscu pasażera różne zaskakujące postacie - jak np. duże misie, czy manekiny. Próbują w ten sposób oszukać policję i korzystać z uprzywilejowanego pasa, omijając korki.

Jednak - jak powiedział Johnson - po raz pierwszy była to głowa kandydata do Białego Domu.


(j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Wybory prezydenckie w USA 2016