Handel głosami wyborczymi kwitnie w internecie

Czwartek, 24 czerwca 2010 (07:30)

Serwis Allegro pełen jest ogłoszeń, w których internauci proponują swoje głosy wyborcze. Ceny są różne. Wahają się od złotówki do nawet 15 tys. zł - pisze "Polska The Times". Większość sprzedających uzasadnia swoją decyzję faktem, że ich kandydat nie zakwalifikował się do drugiej tury.

Nie mają na kogo zagłosować, więc oferują swój głos za pewną kwotę pieniędzy, którą - jak podkreślają - zamierzają przeznaczyć na pilne wydatki. Decyzję usprawiedliwiają przykładem samych polityków. Gorąco witam! Zbieram na dom! Politycy już mają, ja też chcę! Z miłą chęcią odstąpię swój głos. Skoro się nie kryją z tym, jak już sprzedali fabryki za bezcen, ja mogę sprzedać głos. Gwarantowana większa uczciwość niż u polityków. Polecam i zapraszam! - napisał internauta, który swój głos wycenił na tysiąc złotych.

Gazeta przypomina, że kodeks karny nie pozostawia cienia wątpliwości. Zgodnie z art. 250 par. 1. kodeksu karnego "kto, będąc uprawniony do głosowania, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo takiej korzyści żąda za głosowanie w określony sposób, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu".

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Wybory prezydenckie 2010

RMF24.pl on Facebook