Narastający kryzys paliwowy na okupowanym przez Rosję Krymie zaczyna przekładać się na problemy z zaopatrzeniem i wywołuje wśród mieszkańców panikę zakupową. Zdaniem Serhija Danyłowa, wicedyrektora kijowskiego Centrum Badań Bliskowschodnich, sytuacja ta może tworzyć warunki sprzyjające przyszłemu odzyskaniu półwyspu przez Ukrainę.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Deficyt paliwa na Krymie sprawił, że problemy z zaopatrzeniem zaczęły się nawet szybciej, niż przypuszczałem. Ludzie zaczęli wykupywać produkty spożywcze już przy pierwszych oznakach kryzysu paliwowego - powiedział ekspert w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Oznaki te zaczęły pojawiać się na przełomie maja i czerwca w efekcie działań Sił Zbrojnych Ukrainy, które intensywnie niszczą rosyjską infrastrukturę logistyczną na Krymie.
Rosjanie nie są już w stanie zaopatrywać Krymu korytarzem lądowym przez okupowane części obwodów zaporoskiego i chersońskiego. Trasa, którą nazwali "Noworosja" i która prowadzi z rosyjskiego Rostowa do Symferopola, jest pod całkowitą kontrolą ogniową Ukrainy. Cysterny i ciężarówki, którymi przewożone było paliwo, są tam masowo niszczone - podkreślił.
Rosjanie nie mogą też transportować paliwa przez uszkodzony Most Kerczeński. W drugiej połowie maja ukraińskie wojsko zniszczyło promy do przewozu cystern kolejowych przez Cieśninę Kerczeńską. Teraz Rosjanie chcą wykorzystywać do transportu promy samochodowe, ale jest to znacznie mniej efektywne rozwiązanie. Pozwala utrzymać choćby częściowe dostawy. (Ale) obawiam się, że i tym promom samochodowym również nie zostało wiele czasu - zaznaczył.
Ukraińskie drony zniszczyły także ogromną bazę paliwową w Teodozji na południowo-wschodnim wybrzeżu Krymu oraz składy paliwa na Półwyspie Kerczeńskim. Krym powoli zamienia się w wyspę - ocenił wicedyrektor kijowskiego Centrum Badań Bliskowschodnich.
Danyłow wyjaśnił, że informacje o sytuacji na Krymie czerpie z rosyjskich serwisów społecznościowych, ale przede wszystkim otrzymuje je od pozostających na półwyspie znajomych. Donoszą oni o talonach na żywność, zwanych tam paragonami.
Na jeden paragon można kupić nie więcej niż dwa kurczaki, nie więcej niż dwa kilogramy kaszy i ograniczoną ilość cukru, chyba kilogram lub dwa. Handel detaliczny zaczął limitować sprzedaż żywności - podkreślił.
W ubiegły piątek półki z makaronem i innymi produktami, które nadają się do długiego przechowywania, podobno były puste - dodał.
Mówiąc o kryzysie paliwowym na Krymie, Danyłow zaznaczył, że w pierwszych dniach wywołał on całkowity chaos; ludzie jeździli od stacji do stacji, jednak nie mogli zatankować samochodów.


