Dopalacze pod przykrywką wracają na polski rynek

Wtorek, 13 listopada 2012 (07:01)

Ponad 50 nowych sklepów z dopalaczami powstało tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni - ustalili reporterzy śledczy RMF FM. Tym razem substancje zastępcze pokazały się nie w sprzedaży oficjalnej, a ukrytej. Środki odurzające mogą znajdować się w odżywkach do kwiatów, kadzidełkach czy pochłaniaczach wilgoci.

Większość nowych sklepów z dopalaczami powstała w Wielkopolsce, na Pomorzu, Dolnym Śląsku i centralnej Polsce. W rejonie Łodzi działa zaś firma, która rozprowadza nowy rodzaj dopalaczy. Chodzi o środki zastępcze ukryte w proszkach do czyszczenia komputera, odżywkach do kwiatów i kadzidełkach. Towary mające zawierać dopalacze wprowadzane są do dziesiątek sklepów w całej Polsce. Osoby zainteresowane tymi środkami wiedzą z kolei, gdzie mają pójść i co kupić.

W sierpniu w Polsce odnotowano 19 zatruć dopalaczami, we wrześniu 22, a w październiku - aż 30.

Jak ustalili reporterzy RMF FM, służby już zostały zaalarmowane o sprawie. Równocześnie swoje działania prowadzą wojewódzcy i powiatowi inspektorzy sanitarni. Nie mają jednak łatwego zadania: Właściciele sklepów z dopalaczami są otoczeni bardzo dobrymi kancelariami i każda decyzja wydawana przez lokalny sanepid jest od razu podważana - mówi Jan Bondar ze Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

Informację potwierdził szef MSW

Informacje naszych reporterów potwierdził szef MSW Jacek Cichocki. Deklaruje, że jemu podległe służby przede wszystkim wspierają inspekcje sanitarne. Policja oczywiście bezpośrednio przejmuje inicjatywę tam, gdzie dochodzi do wprowadzenia do obrotów, czy produkcji tych substancji określonych jako narkotyki, natomiast w przypadku substancji zastępczych główną rolę mają do odegrania inspektorzy - mówi minister spraw wewnętrznych. Ci już od kilku tygodniu robią naloty na sklepu oferujące zakazane środki i pobierają próbki do badań. Ostrzegamy przy okazji rodziców, by zwrócili uwagę na to, co znajdują przy swoich dzieciach.

W Gdańsku zabezpieczono saszetki z tajemniczym suszem

W październiku informowaliśmy o wynikach dwóch kontroli przeprowadzonych w jednym z gdańskich sklepów. Na początku tamtego miesiąca policjanci i inspektorzy sanepidu zabezpieczyli łącznie mniej więcej 400 opakowań z podejrzanymi substancjami. Za drugim razem wykryto ok. 500 opakowań. Pojawiło się podejrzenie, że w saszetkach są tak zwane środki zastępcze, czyli dopalacze. Policja oficjalnie nie chce jednak jeszcze oficjalnie tego potwierdzić i czeka na wyniki badań.

Jak informuje reporter RMF FM Kuba Kaługa, podejrzane środki nie zostały nawet jeszcze przebadane. Sanepid najpierw czekał na wsparcie finansowe od wojewody, a teraz szuka dopiero instytutu, który zajmie się badaniem. Sklepy zaś dalej działają, a z oferty korzystają też nastolatkowie.

Wiadomo także, że wszystkie środki sprzedawane w sklepach w Pomorskiem - w Trójmieście, Tczewie , Malborku - pochodzą z okolic Łodzi.

Problem zwalczy nowelizacja ustawy narkotykowej?

W tym roku urzędnicy wydali 40 decyzji o zajęciu towaru, a - dla porównania- w ubiegłym roku tylko 6. Stąd w planach jest szybka nowelizacja ustawy antynarkotykowej. Jak dowiedziała się reporterka RMF FM Agnieszka Burzyńska, w skrócie chodzi o pieniądze dla powiatowych inspektorów sanitarnych, aby mogły one szybko przeprowadzać badania i nakładać kary. Druga część nowelizacji dotyczy stworzenie sieci ośrodków, które będę te kosztowne badania prowadzić.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy w Polce mamy problem z dopalaczami?

  • 11%
  • 6%
  • 31%
  • 15%
  • 37%
głosów: 730

Justyna Satora

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Roman Osica

Kuba Kaługa

Malwina Zaborowska