MKOl potwierdził doping Marek i zweryfikował wyniki z Vancouver

Czwartek, 29 kwietnia 2010 (17:17)
Aktualizacja: Czwartek, 29 kwietnia 2010 (18:42)

Międzynarodowy Komitet Olimpijski potwierdził oficjalnie złamanie przepisów antydopingowych przez polską biegaczkę narciarską Kornelię Marek i zweryfikował wyniki wszystkich zawodów z jej udziałem na igrzyskach w Vancouver. Organizacja skierowała też dokumenty w tej sprawie do Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), która podejmie decyzję o długości dyskwalifikacji Polki.

Zobacz również:

MKOl ujawnił szczegółowy raport dotyczący Kornelii Marek. Wyczytać można z niego, że zawodniczka została poproszona na badanie 25 lutego około godziny 13:30 - natychmiast po występie sztafety 4x5 km (Polki zajęły szóste miejsce). 4 marca MKOl został poinformowany przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) o nieprawidłowościach wykrytych w próbce moczu - śladach stosowania EPO. O sprawie natychmiast powiadomiono przewodniczącego Jacquesa Rogge'a.

Sprawą Marek zajęła się trzyosobowa komisja, w składzie Thomas Bach (wiceprzewodniczący MKOl), Denis Oswald i Frank Fredericks. 8 marca o wynikach testu dowiedziała się zawodniczka, przedstawiciele PKOl oraz FIS. Cztery dni później - na żądanie Polki - w laboratorium w Richmond rozpoczęła się analiza próbki B. Potwierdziła ona obecność w jej organizmie niedozwolonej substancji - erytropoetyny (EPO).

Polka zrezygnowała z możliwości osobistego wyjaśnienia sprawy. Przesłała do MKOl pisemne oświadczenie, w którym przyznała, że przed i w trakcie igrzysk przyjmowała zastrzyki. Zaznaczyła, że wykonywał je terapeuta Witalij Trypolski i to on mógł podać jej zabronione środki. Sama była przekonana, że są to legalne substancje. Nie przyznając się do winy, Marek jednocześnie zapewniła, że jest świadoma konsekwencji, jakie mogą ją spotkać i akceptuje je.

Komisja uznała zawodniczkę winną złamania przepisów antydopingowych. Szczególnie zwrócono uwagę na fakt, że Marek nie próbowała ustalić, jakie środki jej podawano, a przyznała, że brała zastrzyki. Na tej mocy unieważniono wszystkie wyniki jej startów w Vancouver.

Był to jedyny przypadek stosowania dopingu wykryty na tegorocznej olimpiadzie.

Nie czekając na decyzję FIS, specjalna Komisja Dyscyplinarna Polskiego Związku Narciarskiego (PZN) zdyskwalifikowała Kornelię Marek na dwa lata.

Kara dotknęła jednak również inne zawodniczki ze sztafety - PKOl musi niezwłocznie zwrócić dyplomy otrzymane przez Justynę Kowalczyk, Paulinę Maciuszek i Sylwię Jaśkowiec za występ w sztafecie.

Dzisiejszy komunikat MKOl kończy sprawę udziału Kornelii Marek w tegorocznych igrzyskach - powiedział sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński. Teraz FIS musi podjąć decyzję w sprawie dyskwalifikacji. Od jej długości zależy, czy zawodniczka będzie mogła wystąpić w igrzyskach w Soczi. W sierpniu 2008 roku MKOl uchwalił przepis, który mówi, że w przypadku przyłapania na dopingu, a następnie kary zawieszenia na dłużej niż pół roku, sportowiec automatycznie zostaje wykluczony z udziału w kolejnej olimpiadzie, nawet jeśli dyskwalifikacja skończy się wcześniej - dodał.

Unieważnione starty Kornelii Marek:

10 km techniką dowolną - 39. miejsce

bieg łączony na 15 km - 35. miejsce

sprint sztafetowy - 9. miejsce

sztafeta 4x5 km - 6. miejsce

30 km techniką klasyczną - 11. miejsce

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport Vancouver 2010

RMF24.pl on Facebook