Pilot zmienił nieco kurs, bo miał "złe przeczucia"

Piątek, 18 lipca 2014 (17:58)

Pilot zestrzelonego Boeinga 777 miał zmienić nieco kurs lotu, ponieważ "czuł się niekomfortowo" z tym, że leci nad terytorium, na którym trwa konflikt. Taką opinię przedstawił ekspert z Royal United Services Institute w rozmowie z dziennikiem "Daily Mail".

Jest nieprawdopodobne, by zestawu Buk mógł użyć ktoś zupełnie nieprzygotowany - uważa redaktor prowadzący magazynu "Armia" Adam Maciejewski. Równocześnie jednak ocenia, że malezyjski samolot zestrzelono przez pomyłkę. czytaj więcej

Jak podaje gazeta, takie informacje doktor Igor Sutyagin uzyskał od "zaufanego źródła", nie chciał zdradzać żadnych danych. Ekspert twierdzi jednak, że pilot miał zmienić nieco trasę lotu, ponieważ miał złe przeczucia odnośnie do przelotu nad terytorium Ukrainy.

Teorię eksperta ma potwierdzać fakt, że korytarz powietrzny, którym leciał Boeing 777 był inny niż ten, którym leciały inne samoloty przed nim, kierujące się w tę samą stronę.

Dziś jednak malezyjskie linie lotnicze oświadczyły, że nie kazały pilotowi zmieniać kursu. Jak dodał przedstawiciel przewoźnika, korytarz powietrzny był uznawany bezpieczny, ponieważ ten rejon nie został określony jako "strefa działań wojennych".

Linie w oświadczeniu tłumaczyły także, że co prawda zabiegały o pozwolenie na przelot przez przestrzeń powietrzną Ukrainy na wysokości 10,7 kilometra, ale ukraińskie służby kontroli lotów poinstruowały, by wysokość ta wyniosła 10,1 km.

"Przedstawiliśmy plan lotu z wnioskiem o przelot na wysokości 35 tys. stóp (10,7 km) w przestrzeni powietrznej Ukrainy. To zbliżone do ‘optymalnej’ wysokości" - głosi oświadczenie.

"Jednak wysokość przelotu maszyny jest ustalana przez służby kontroli lotów na ziemi" - dodały malezyjskie linie, dodając, że służby ukraińskie poleciły, by wysokość ta wyniosła 33 tys. stóp (10,1 km).

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Rewolta na Ukrainie

Anna Baranowska-Ślusarek

RMF FM/PAP