Napięcie w Donbasie. "Rosja próbuje nas dyskredytować i budzić panikę"

Piątek, 9 kwietnia (17:09)

Rozpowszechniane przez Rosję informacje o rzekomym "przygotowywanym przez Ukrainę natarciu na Donbas" nie odpowiadają rzeczywistości, mają dyskredytować Kijów i budzić panikę - oświadczył w piątek szef sztabu generalnego sił zbrojnych Ukrainy gen. Rusłan Chomczak.

Wyzwolenie tymczasowo okupowanych terytoriów w sposób siłowy nieuchronnie doprowadzi do śmierci dużej liczby cywilów i strat wśród wojskowych, co jest dla Ukrainy nie do przyjęcia - oświadczył generał, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

Chomczak zaznaczył, że najwyższe wojskowo-polityczne kierownictwo kraju określiło jako priorytetowy polityczno-dyplomatyczny scenariusz uregulowania międzynarodowego konfliktu zbrojnego w obwodach donieckim i ługańskim.

Podkreślił przy tym, że ukraińskie siły zbrojne są gotowe do adekwatnej odpowiedzi zarówno w przypadku eskalacji konfliktu w Donbasie, jak i w przypadku zaostrzenia wojskowo-politycznej i wojskowo-strategicznej sytuacji wokół Ukrainy.

Według niego Rosja, wykorzystując zastraszanie i szantaż zastosowania siły militarnej, sztucznie zaostrza sytuację, by osiągnąć własne geostrategiczne cele. Wskazał, że zwiększanie liczby wojsk przy granicy Ukrainy i na terytoriach Ukrainy nie kontrolowanych przez Kijów jest wykorzystywane przez Moskwę jako dodatkowy instrument nacisku. Na tym tle Ukrainę popiera cały cywilizowany świat. Nie jesteśmy sami w obliczu wroga - ocenił.

Aktywizowaliśmy wojskowy dialog z NATO na poziomie strategicznym i pogłębiliśmy współpracę w regionie Morza Czarnego - dodał, podkreślając, że współpraca Ukrainy z NATO, w tym jej udział w NATO-wskich ćwiczeniach, ma wyłącznie pokojowy charakter i ma na celu wzmocnienie możliwości obronnych kraju oraz sprzyja osiągnięciu kryteriów pozwalających jej na pełnoprawne członkostwo w Sojuszu.

Euroatlantycki wybór Ukrainy jest suwerennym prawem naszego państwa, na który nie ma prawa wpływać Rosja - podsumował generał.

Okręty wojenne USA na Morzu Czarnym

W związku z napięciami na wschodzie Ukrainy, dwa amerykańskie okręty przepłyną przez cieśniny tureckie i zostaną rozmieszczone na Morzu Czarnym  do 4 maja.

"15 dni temu wysłano nam powiadomienie kanałami dyplomatycznymi, że dwa amerykańskie okręty wojenne wpłyną na Morze Czarne zgodnie z konwencją z Montreux" - poinformowało w piątek ministerstwo spraw zagranicznych Turcji.

Porozumienie z Montreux z 1936 r. daje Turcji kontrolę nad cieśninami Bosfor i Dardanele, ogranicza dostęp okrętów wojennych i reguluje ruch zagranicznych statków towarowych.

W reakcji rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Aleksandr Gruszko wyraził w piątek zaniepokojenie wzmożoną aktywnością na Morzu Czarnym rządów państw, które nie graniczą z jego wodami - podała agencja Interfax.

Gruszko podkreślił, że wszystkie ruchy okrętów wojennych na Morzu Czarnym muszą być zgodne z Konwencją z Montreux.

Konflikt na wschodzie Ukrainy

Niedawno w ukraińskim regionie Donbasu, gdzie w lipcu 2020 roku weszło w życie zawieszenie broni, wybuchły starcia między wojskami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję separatystami. Niemcy zwróciły się do Rosji o wycofanie wojsk, a Moskwa oskarżyła Kijów o prowokacje. Od początku roku zginęło na tych terenach ponad 20 ukraińskich żołnierzy.

Od kilku dni przy granicy z Ukrainą trwa koncentracja wojsk rosyjskich; rosyjskie władze twierdzą, że siły rosyjskie mają prawo przemieszczać się po swoim własnym terytorium.

Trwające od 2014 roku walki między siłami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję rebeliantami na wschodzie Ukrainy pochłonęły - jak się ocenia - ponad 13 tys. ofiar śmiertelnych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zełenski: Nasza armia jest zdolna, ale wybraliśmy dyplomację

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Rewolta na Ukrainie

Nicole Makarewicz