Lech Wałęsa zakwestionował autentyczność dokumentów z teczki TW Bolka

Środa, 13 kwietnia 2016 (13:50)
Aktualizacja: Środa, 13 kwietnia 2016 (15:14)

Lech Wałęsa zakwestionował autentyczność wszystkich dokumentów z teczki TW Bolka - informuje reporter RMF FM Mariusz Piekarski. Tuż po godz. 13 były prezydent bez słowa opuścił siedzibę Instytutu Pamięci Narodowej, gdzie w archiwum przeglądał materiały z szafy generała Czesława Kiszczaka konfrontując je z oryginałami. IPN niezwłocznie powoła biegłego grafologa, by potwierdzić lub wykluczyć autentyczność podpisów Lecha Wałęsy.

"Dzisiejsze okazanie z udziałem Pana Lecha Wałęsy miało kluczowe znaczenie dla kierunku i zakresu zlecanych ekspertyz, wykonywanych przez biegłych. W związku z tym prokurator bezzwłocznie zleci przeprowadzenie koniecznych badań. Jest to możliwe dzięki temu, że od zainicjowania śledztwa w dniu 25 lutego br. został zgromadzony praktycznie cały materiał porównawczy niezbędny do badań porównawczych pisma" - głosi komunikat Instytutu Pamięci Narodowej.

Oświadczenie Lecha Wałęsy złożone do protokołu w ramach okazania dokumentów i przesłuchania świadka było kluczowe - mówił prok. Janusz Romańczuk. Pan Lech Wałęsa zakwestionował w całości autentyczność okazanych dokumentów - dodał.

Od pełnomocnika Wałęsy, mec. Jana Widackiego dziennikarz RMF FM usłyszał, że były prezydent zaprzeczył, iż w dokumentach jest jego pismo.

To widać gołym okiem, nawet na kluczowym zobowiązaniu do współpracy - powiedział Widacki. Jest napisane pismem wyrobionym, o parę klas wyższym niż potrafił pisać Lech Wałęsa w 1970 roku - dodał mecenas.

IPN ma już zgromadzony materiał porównawczy. Jak ustalił nasz dziennikarz, to inne dokumenty z pismem Wałęsy z lat 70., czyli z czasu gdy miał być współpracownikiem SB. IPN gromadził ten materiał porównawczy od lutego, czyli od chwili ujawnienia teczki TW Bolka.

Badania grafologiczne mogą potrwać pół roku.

Pełnomocnik Wałęsy, mec. Widacki zapowiedział procesy cywilne za pomawianie byłego prezydenta, że jakoby to on jest TW Bolkiem, ale jak mówił, dopiero po zakończeniu postępowania.

Nie przewiduje natomiast wznawiania procesu lustracyjnego, a to jest możliwe tylko na wniosek Lecha Wałęsy.

Lech Wałęsa spędził w archiwum IPN około 3 godzin. Towarzyszyli mu jego pełnomocnicy - prof. Jan Widacki i mec. Jan Kuklewicz. Po opuszczeniu Instytutu były prezydent nie chciał rozmawiać z dziennikarzami, pojechał na lotnisko Chopina, skąd odleciał do Trójmiasta.

Przypomnijmy - 16 lutego prokuratorzy IPN dokonali przeszukania w domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Zabezpieczono tam wówczas sześć pakietów dokumentów, w tym teczkę personalną i pracy TW Bolka.

(dp+j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Co kryje teczka TW Bolka? Wypowiedzi Lecha Wałęsy

Mariusz Piekarski

RMF24