Jakub Kot dla RMF FM: Walczymy o wszystko

Piątek, 20 listopada 2020 (06:45)

Zmiana sposobu szycia kombinezonów i bezpieczniejsze wkładki do butów – to zmiany technologiczne w skokach narciarskich w nadchodzącym sezonie. Zmieni się też reżim sanitarny, a na trybunach nie będzie kibiców. Przed nami dwie imprezy rangi mistrzowskiej, próba przedolimpijska i oczywiście walka o Kryształową Kulę. Wszystko w cieniu pandemii. Przed nami najbardziej nietypowy i nieprzewidywalny sezon skoków narciarskich od lat. O nadchodzącej kampanii z trenerem skoków i ekspertem Eurosportu Jakubem Kotem rozmawiał Paweł Pawłowski z redakcji sportowej RMF FM.

Paweł Pawłowski RMF FM: Konkursy bez kibiców, dwie imprezy docelowe, bo mamy mistrzostwa w lotach i skokach; do tego odwołane zawody w Sapporo. To będzie dziwny i trudny sezon.

Jakub Kot: Zgodzę się. Choć teraz wiemy tyle, że nic nie wiemy. Nie odbyło się Letnie Grand Prix, poza polskimi konkursami. Zawsze lato dawało nam jakieś podstawy do przewidywań i wyciągania wniosków. Teraz tego nie było. Po Wiśle trudno wyciągać daleko idące wnioski. Tym bardziej ten sezon będzie ciekawy. Mamy przed sobą mistrzostwa świata w lotach; bardzo szybko, bo już w grudniu. Nieczęsto zdarza się, że już w grudniu przenosimy się na obiekt do lotów narciarskich; na dodatek na imprezę mistrzowską. Zobaczymy więc, którzy skoczkowie w ciągu tych paru tygodni osiągną mistrzowski poziom i będą mogli walczyć o medale na obiekcie do lotów. Zaraz potem jest Turniej Czterech Skoczni. Później mistrzostwa świata na skoczniach normalnych w Oberstdorfie. Do tego miniturnieje jak Raw Air. I wreszcie walka o Kryształową Kulę. Tego jest bardzo dużo. Sezon jest bardzo intensywny, a przez pandemię wszystko może się pomieszać i wyniki w marcu mogą okazać się totalnie nieprzewidywalne.

Wiesz, co będzie priorytetem dla kadrowiczów w tym sezonie?

Nie mogę powoływać się na żadną rozmowę, bo dopiero w sobotę będę chciał porozmawiać z Michalem Doleżalem w Wiśle. Natomiast wydaje mi się, że trudno będzie wartościować, czy lepiej wygrać loty, Oberstdorf, czy ogólnie walczyć o Kryształową Kulę. Trzeba powiedzieć otwarcie, że walczymy o wszystko. Która impreza jest ważniejsza? To trzeba będzie oceniać indywidualnie. Może jeśli jakiś zawodnik nie ma medalu w lotach, tak jak Kamil, to może będzie chciał bardziej powalczyć w lotach właśnie niż w skokach, bo tutaj medale już ma. Trzeba jednak pamiętać, że każdy medal jest ważny i zawsze trzeba dawać z siebie wszystko. Myślę, że sztab szkoleniowy będzie robił również wszystko, by zawodnicy zaprezentowali się z jak najlepszej strony zarówno w Planicy jak i w Oberstdorfie. No i żeby na koniec, czy to w Pucharze Narodów czy indywidualnie, ktoś podniósł Kryształową Kulę. Będzie bardzo trudno, ale po to trenujemy.

Czy możemy się spodziewać, że w tym sezonie znowu liderami kadry będą Kamil Stoch i Dawid Kubacki, czy może możemy już przewidywać, że wystrzeli ktoś nowy?

Znowu powiem: wiemy, że nic nie wiemy. Dużo łatwiej byłoby powoływać się na starty w zawodach międzynarodowych, gdyby nasi zawodnicy mierzyli się z Norwegami, Austriakami czy Japończykami. Latem była tylko Wisła i Puchar Kontynentalny. Reszta to zawody krajowe, gdzie jest określony układ sił. Wiemy też, że zawody mistrzowskie w październiku na skoczni K-95 rządzą się swoimi prawami. Stąd trudno o daleko idące wnioski. Aczkolwiek ostatni sprawdzian, który odbył się na Wielkiej Krokwi w Zakopanem na torach lodowych, pokazał, że Klimek Murańka jest w świetnej formie i on ten sprawdzian wygrał. Wygrał z Dawidem, Kamilem, Piotrkiem. W lecie też spisywał się dobrze. Kto wie, czy nareszcie Klimek się nie odblokuje. On miał te swoje młodzieńcze sukcesy; został okrzyknięty mistrzem, ale było za wcześnie. Klimek miał gorsze momenty i dostał szkołę życia. Być może jest to jego sezon na przełamania. On też już nie jest najmłodszy i też ma rodzinę na utrzymaniu. Życzę mu jak najlepiej i być może to właśnie on wspomoże Piotrka, Dawida i Kamila w konkursach drużynowych. Nie ukrywam, że liczę na Klimka.

Jest też debiutant Jarosław Krzak. Co wiemy o tym zawodniku?

Znam Jarka, bo jeżdżę z moimi zawodniczkami i zawodnikami na zawody Lotos Cup, to Jarek tam startował i radził sobie świetnie. Jest to zawodnik nie z mojego regionu tylko ze Śląska. Dokładnie i dobrze go nie znam. Wiem, że został pod koniec lata włączony do szerokiej kadry narodowej. Trener Doleżal go zauważył i dał mu szansę. Jarek był na torach lodowych w Oberstdorfie z drużyną. Dobrze, że dostał szansę. Będzie debiutował w Wiśle. Nie nastawiam się, że od razu wskoczy na pozycje dające punkty. Dla niego ważne jest to, że został zauważony i dostał szansę. Niech skoczy w kwalifikacjach. Nie będzie na pewno łatwo, ale niech da z siebie wszystko. Trzeba nam takich zawodników, bo wiemy, że nasze zaplecze jest, jakie jest. Jarek być może będzie kimś, kto pociągnie zaplecze.


Pandemia trochę dezorganizuje rywalizację. Austriacy będą nocować w oddzielnym hotelu. Finowie nie przyjadą, Francuzi też nie. Te dwie ostatnie reprezentacje nie są potęgami. Chyba możemy więc założyć, że widowisko na start Pucharu Świata na niczym nie straci?

Na letnim Grand Prix było trochę smutno. Wpuszczono mniej kibiców i to już robiło takie negatywne wrażenie. Była cisza. Teraz pod tym względem będzie jeszcze gorzej, bo kibiców w ogóle nie będzie. Szkoda, ale dobrze, że zawody w ogóle będą. Obawiam się też, że kolejne weekendy mogą przynosić nam smutne niespodzianki. Niech ktoś, nie daj Boże, zachoruje i trafi na kwarantannę. I wtedy co? Trzeba będzie łatać dziury. Widać to w meczach piłki nożnej czy siatkówki. Pytasz o Wisłę. Rzeczywiście nie będzie tu Finów, Francuzów czy Włochów, ale to nie są reprezentacje, które walczyłyby o zwycięstwo. Dobrze, że najmocniejszym składem przyjeżdża Japonia, Norwegia, Austria czy Niemcy. Szkoda, że nie będzie kibiców, bo Wisła i Zakopane to imprezy o walorze sportowym i artystycznym. Chodzi o atmosferę. Wszyscy to lubią; i zawodnicy i trenerzy. Lepiej jednak, że zawody odbędą się bez kibiców, niż w ogóle miałyby się nie odbyć. Będzie to inny konkurs, ale punktów dostaje się za zwycięstwo 100, zarówno przy jednym kibicu, jak i dwudziestu tysiącach.

Czy w tym sezonie szykuje się nam jakaś wojna technologiczna?

Skoki już stały się trochę Formułą 1. Na pewno coś będzie testowane. Boje się, że będzie to trudno wychwycić i wyhamować, a w przyszłości będą wygrywały nacje, które mają na to pomysł i środki. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy, to nie nadąży i będzie jak ten bolid Williamsa przy bolidzie Mercedesa. Jeśli chodzi o przepisy - zmieniło się w tym sezonie szycie kombinezonów w tym miejscu, gdzie robi się tzw. dziubek w kroku zawodnika. To kosmetyczna zmiana, ale trzeba tego pilnować, żeby szwy łączyły się w odpowiednim miejscu. Jest też zmiana dotycząca wkładek do butów. Do tej pory były one bardzo urozmaicone. Teraz będzie specjalny przyrząd do mierzenia wkładek i dana wkładka będzie musiała do tego przyrządu pasować. Wkładka musi być symetryczna i nie może być "wymyślna". Chodzi o to, by nie było kombinacji z wkładkami, które powodowały kontuzje kolan. Wkładki będą przechodzić kontrolę. Podobnie będzie z butami dla skoczków. FIS poszedł w kierunku bezpieczeństwa. Często obserwowaliśmy nienaturalnie wykrzywione kolana, bo skoczek chciał zyskać dużo w locie, ale działo się to kosztem lądownia. Kolana były wykrzywione i obciążane na twardym zeskoku. Nieraz kosztowało to zawodnika kontuzję. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Puchar Świata w skokach narciarskich 2020/2021

Paweł Pawłowski

Joanna Potocka