Mazur: Niebezpieczeństwo dla kadry to utrata czujności i skromności

Wtorek, 11 maja (09:27)

Siatkarska reprezentacja Polski w tym tygodniu rozpoczyna sezon. Przed nami dwa mecze towarzyskie, które rozgrzeją kadrę Vitala Heynena przed Ligą Narodów. Celem na ten sezon jest jednak dobry wynik na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zapewnić go mają nie tylko doświadczeni gracze o ugruntowanej pozycji w kadrze, jak Michał Kubiak czy Fabian Drzyzga, ale też ci zawodnicy, którzy dopiero w tym sezonie zaprezentowali wyżyny swoich umiejętności. Chodzi m.in. o Kamila Semeniuka, Aleksandra Śliwkę czy Łukasza Kaczmarka. O ich dyspozycji, ale też o formie mentalnej naszego zespołu z trenerem Ireneuszem Mazurem rozmawia Paweł Pawłowski.

Paweł Pawłowski RMF FM: Gdyby był pan na miejscu Vitala Heynena, to czy bolałaby teraz pana głowa?

Ireneusz Mazur: Mając do wyboru ból głowy z powodu kłopotów i ból głowy z powodu nadmiaru, to mnie bardziej odpowiadałaby ta druga sytuacja. Wolę mieć nadmiar zawodników i dokonywać wyboru, bo jest to dużo bardziej komfortowa sytuacja. Nie ubolewałbym nad takim zdarzeniem. Owszem są trudne wybory, jeżeli trzeba podejmować jakąś decyzję przy bardzo równorzędnych zawodnikach, ale na tym polega praca selekcjonera i na tym polega umiejętność wyboru najlepszego gracza oraz na tym polega intuicja trenera. Są trenerzy, którzy osiągają wyniki - jak chociażby trener Heynen - i są trenerzy równie wybitni, którzy wyników nie osiągają, bo być może brakuje im szczęścia przy dokonywaniu wyborów, bądź szczęścia możliwości korzystania z dobrych czy bardzo dobrych graczy. Dziś w naszej siatkówce mamy na tyle dużą liczbę zawodników, że można dokonywać wyborów i to jest bardzo pozytywne.

Myślę, że wszystkich nas zachwycał w tym sezonie Kamil Semeniuk, który wchodzi do reprezentacji. Myśli pan, że ma on szanse pojechać na igrzyska?

Kamil Semeniuk jest graczem, który wyszedł z cienia i nagle stał się być może już gwiazdą, a na pewno odkryciem. Jego gra, jego osobowość to niewątpliwie ogromne wydarzenie. To gracz, który spełnia warunki jeśli chodzi o motorykę i sferę mentalną gracza, pretendującego do reprezentacji. Czy on w tym sezonie jest w stanie zakwalifikować się do reprezentacji na turnieje - to już jest inna sprawa. To niewątpliwie trudne zadanie, bo mamy już zawodników, którzy spełniają warunki bycia najlepszymi graczami na danych pozycjach i często są to postaci zjawiskowe. Semeniuk wszedł przebojem, jest odkryciem. Nawet jeśli nie znajdzie się w drużynie, która będzie walczyła na igrzyskach o medale, to wcale nie znaczy, że jest to gracz, który straci na jakości. To jest gracz przyszłościowy.

Chciałbym porozmawiać jeszcze o Łukaszu Kaczmarku i Aleksandrze Śliwce. Powtarzam to któryś raz, ale pamiętam, kiedy kadrę przejmował Vital Heynen, to pojechałem do Spały zobaczyć trening i porozmawiać z zawodnikami. Wtedy do reprezentacji wchodzili Kaczmarek i Śliwka. Obaj nieśmiało siadali na ławkach i czekali na polecenia. Dziś są dojrzałymi, rozwiniętymi zawodnikami, którzy biorą na siebie ciężar gry w klubie, zwłaszcza ten ciężar mentalny. Czy są gotowi, by swoją odpowiedzialną grę przenieść na grunt reprezentacji?

Siatkówka jest taka sama w klubie, jak i w reprezentacji. Tu się nic nie zmienia. Owszem wymienność na różnych pozycjach i występowanie obok innych graczy jest różne niż w klubie. Ale powtarzam: siatkówka jest bardzo podobna. Obaj wymienieni zawodnicy są przykładami prawidłowego rozwoju i polityki szkoleniowej. Obaj przeszli też dobrą drogę, bo obaj musieli wykazywać potencjał, żeby w ogóle wypłynąć. Tutaj nie ma przypadku. Jeśli zawodnik ma potencjał i jest dobrze wyszkolony, to prędzej czy później jest w stanie zbudować formę sportową, która będzie gwarantowała poziom. To nie jest też tak, że trener Heynen ich odkrył. To był pewien ciąg logiczny. Natomiast Heynen świetnie wykorzystuje ich na boisku. Myślę, że jeden i drugi gracz, mimo perturbacji zdrowotnych - szczególnie Kaczmarek - będzie miał szansę, żeby walczyć o miejsce. Myślę też, że Olek Śliwka jest w gronie poważnych kandydatów do wyjazdu do Tokio.

Muszę zapytać trochę dla kontry, by spowolnić pompowanie balonika; gdyby miał pan wskazać najsłabszy siatkarsko element w naszej kadrze, to co to by było?

Myślę, że siłą naszej siatkówki jest to, że próbujemy znaleźć słabą stronę i okazuje się, że nie jest to łatwe. Siła naszej reprezentacji jest to, że posiadamy duży potencjał na wszystkich pozycjach. Można powiedzieć nawet, że nie ma większej szansy, by nastąpiła pomyłka co do wyboru zawodnika. Jednak chyba naszym największym grzechem albo niebezpieczeństwem byłaby utrata czujności i poczucia skromności. Oby nie było tak, że mamy rozbuchane ego i jesteśmy tak przekonani o swojej wielkości, że teraz tylko i wyłącznie możemy rozmawiać o złotym lub srebrnym medalu. Jeżeli nie stracimy czujności, skromności i poczucia pokory, to myślę, że jesteśmy w stanie zrealizować nasz cel. Walczymy przecież o medal igrzysk, którego nie mamy od wielu lat. Bądźmy skromni, zachowujmy bezpieczeństwo emocjonalne, nie pozwólmy rozhuśtać naszych emocji. Szczególnie w gronie zawodników, ekspertów i dziennikarzy. Jeśli tak będzie, to nasza skromnością jesteśmy w stanie wiele osiągnąć.

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego nowego internetowego Radia RMF24.pl

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24.pl na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Z siatkarskich parkietów

Magdalena Partyła

Paweł Pawłowski