Gruszka: Jeśli poprawimy przyjęcie, to zaczniemy grać dobrą siatkówkę i zdobywać punkty

Czwartek, 10 stycznia (13:14)

Po świąteczno-noworocznej przerwie do gry wracają siatkarze PlusLigi. W piątkowych (11.01.18) spotkaniach MKS Będzin zmierzy się ze Skrą Bełchatów, a GKS Katowice zagra we własnej hali z Treflem Gdańsk. Katowiczanie w poprzedniej rudzie grali efektownie, ale mało skutecznie. Teraz ma się to zmienić - zapowiada w rozmowie z Wojciech Marczykiem z redakcji sportowej RMF FM Piotr Grusza trener GKS-u Katowice.

Wojciech Marczyk: Świąteczno-noworoczna przerwa za wami. Teraz mecz u siebie z Treflem Gdańsk. To będzie wyjątkowo ważne spotkanie dla was?

Piotr Gruszka: Tak. Mimo że jest to dopiero pierwszy mecz w nowym roku, a drugi w tej rundzie rewanżowej - którą zaczęliśmy dobrze jeszcze w ubiegłym roku - to jest ważne spotkanie. Zostało nam tylko jedenaście meczów i to, co chcielibyśmy wykorzystać to fakt, że dziewięć z tych 11 spotkań gramy u siebie. W końcu nie będziemy podróżować tak dużo. Liczymy oczywiście na wsparcie naszych kibiców, bo z naszymi fanami i na naszej hali, na której codziennie trenujemy, łatwiej się gra. Ten mecz na pewno jest ważny tym bardziej, że w pierwszej rundzie w Gdańsku przegraliśmy z Treflem 2:3. Bardzo nas bolała ta strata punktów, bo  przez większość meczu graliśmy dobrze, a na koniec przegraliśmy. Chcielibyśmy się zrewanżować, a punkty na pewno się przydadzą szczególnie, że Trefl to nasz bezpośredni rywal w tabeli. To mecz za sześć, a nie trzy punkty. Chcielibyśmy zacząć ten rok dobrze, bo w tym roku mamy szansę na dobry wynik.

Potem mecz z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie w Spodku. Jeden z trzech zaplanowanych na ten rok w legendarnej hali. Niby zagracie u siebie, ale Spodek jest inny, to większa hala.

To na pewno będzie wielkie wydarzenie. Są też atuty gry w Spodku. Z jednej strony nie będziemy mieli możliwości zorganizowania większej ilości treningów w Spodku, ale przyjeżdża do nas zespół, który na co dzień gra na mniejszej hali, więc spotkanie w takiej arenie też nie będzie dla nich łatwe. Na pewno przyjedzie duża grupa kibiców z Zawiercia bo wiemy, że mają naprawdę fajny klub kibica. Będzie fajna otoczka tego meczu. W Spodku gra się dobrze, ale ważne będzie to, żeby zdobyć tam punkty. Przyjedzie zespół, który ma szansę na osiągnięcie bardzo dobrego wyniku w tym roku. Z pewnością będzie ciekawie. Wierzę, że na spotkaniu pojawi się spora liczba kibiców z Katowic. Godzina rozgrywania spotkania co prawda nie jest atrakcyjna, bo mecz rozpocznie się o 20.30, ale to wynika z praw telewizyjnych. Nie zmienimy tego. Zapraszamy do Spodka, bo w tej hali rozegramy tylko trzy mecze. Ten z Zawierciem będzie naprawdę szczególny.

Wspomina pan, że głupio tracicie punkty. Był czas żeby nad tym popracować, żeby ustabilizować grę i głowę, bo to ona w tych sytuacjach chyba najczęściej zawodziła?

Głowa jest konsekwencją umiejętności. To nie jest tak, że tylko ona decyduje. Głowa decyduje wtedy, kiedy umiejętności są równe. Żeby wykorzystać głowę, trzeba też mieć jakość w grze, a tego nam często brakowało. Na pewno cieszymy się w dużym stopniu z powrotu Gonzalo Quirogi, który ustabilizuje po naszej stronie.  W pierwszej rundzie z przyjęciem mieliśmy duży problem. Regularność naszego grania nie była taka, jakbyśmy chcieli. Stąd też straty niektórych punktów. Myślę jednak, że w pierwszej części sezonu mieliśmy kilka fajnych zwycięstw. Jeżeli ustabilizujemy naszą grę, a polepszy się przyjęcie, to zaczniemy nie tylko grać naprawdę dobrą siatkówkę, ale zdobywać też punkty. Poprawę było już widać w Olsztynie. 

Opracowanie:

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Z siatkarskich parkietów

Wojtek Marczyk

Nicole Makarewicz