Frattini: W Libii zginęło ponad 1000 osób

Środa, 23 lutego 2011 (10:41)

"Jest bardzo prawdopodobne, że w ostatnich dniach podczas manifestacji w Libii zginęło ponad 1000 niewinnych osób" - powiedział w Rzymie minister spraw zagranicznych Włoch Franco Frattini. Szef włoskiej dyplomacji oświadczył, że rząd Włoch wraz z UE i ONZ apelują o natychmiastowe przerwanie "strasznego rozlewu krwi, który zapowiada i kontynuuje" Kadafi.

Przedstawiając w Izbie Deputowanych informację na temat kryzysu libijskiego szef włoskiej dyplomacji oświadczył: Stoimy w obliczu poważnej, bardzo poważnej sytuacji, której tragicznym bilansem będzie rozlew krwi.

Sytuację uczyniły jeszcze poważniejszą zamiary wyrażone wczoraj przez Kadafiego, w tym wola zaatakowania własnego narodu - ocenił Frattini odnosząc się do wczorajszego przemówienia przywódcy Libii, który zapowiedział walkę "do ostatniej kropli krwi". To w opinii szefa włoskiego MSZ "stwarza sytuację wojny domowej między obszarami i prowincjami, gdzie są grupy walczące z bandami i szwadronami śmierci, dokonującymi ataków".

Tą analizą podzieliłem się z wieloma europejskimi i nieeuropejskimi rządami - dodał.

Cała Europa musi przygotować się na przybycie imigrantów z Afryki Północnej

Minister Frattini ostrzegł, że imigracja z Libii, którą udało się zatrzymać w ostatnich latach, "może odnowić się, jeśli wojna domowa doprowadzi do upadku systemu" w tym kraju.

Nie tylko same Włochy, ale cała Europa musi przygotować się na przybycie w najbliższej przyszłości mas imigrantów z Afryki Północnej - oznajmił szef MSZ. Wyjaśnił, że w Libii mieszkają ponad 2 miliony cudzoziemców, pochodzących z innych części Afryki, między innymi subsaharyjskiej.

Oczywiste wydaje się, że utrata pracy, sytuacja kryzysowa, zagrożenie dla osobistego bezpieczeństwa mogą prowadzić do szukania ratunku gdzie indziej - oświadczył Frattini. I wyjaśnił: Z tych ponad 2 milionów ludzi na pewno większość nie wyruszy w kierunku Europy, ale jeśli tylko 10-15 procent uda się na północ, będzie to 200-300 tysięcy ludzi, których jedyną nadzieją będzie dotarcie do portów UE.

Frattini wyraził też zaniepokojenie groźbą zwycięstwa radykalnego islamu w Cyrenajce, czyli północno-wschodniej Libii, i możliwością powstania tam emiratu, "zaledwie kilkaset kilometrów od Unii Europejskiej".

Nie zbroiliśmy manifestantów

Odnosząc się do wtorkowego wystąpienia Kadafiego, zarzucającego Włochom zbrojenie manifestantów, minister oświadczył: Wysłuchaliśmy w telewizji oskarżeń pełnych antywłoskiej retoryki, których nie spodziewaliśmy się więcej usłyszeć, okraszonych fałszywymi stwierdzeniami o włoskich pociskach.

To stwierdzenia fałszywe od pierwszego do ostatniego słowa - mówił Frattini kategorycznie zaprzeczając by Włosi uzbroili manifestantów.

Minister poinformował, że do Bengazi poleciał samolot lotnictwa wojskowego z personelem, by uczestniczyć w operacji repatriacji Włochów. Ponadto w kierunku libijskich wybrzeży płyną dwa włoskie statki.

Clinton prosiła Berlusconiego o interwencję u Kadafiego

Nawiązując do wczorajszej rozmowy premiera Silvio Berlusconiego z Kadafim minister Frattini wyjaśnił, że to amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton prosiła o podjęcie próby interwencji u przywódcy Libii. Opowiadał się za tym również sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun. Frattini poinformował, że Berlusconi zaapelował do Kadafiego o natychmiastowe położenie kresu przemocy.

Rząd w Trypolisie stracił już kontrolę nad Cyrenajką

Rano szef włoskiego MSZ był gościem rzymskiej Wspólnoty świętego Idziego. Mówił tam, że jest "bardzo prawdopodobne", że w Libii zginęło w ostatnich dniach podczas manifestacji ponad 1000 "niewinnych osób". Oświadczył, że rząd Włoch wraz z UE i ONZ apelują o natychmiastowe przerwanie "strasznego rozlewu krwi" w Libii, który "zapowiada i kontynuuje" przywódca tego kraju. Ogłosił również, że rząd w Trypolisie stracił już kontrolę nad Cyrenajką.

Starcia i przemoc trwają w całym kraju - podkreślił minister Frattini.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Krwawa rewolucja w Libii

RMF24-PAP