Porwania nie było? Szokujące wyniki eksperymentu w domu Olewnika

Sobota, 27 października 2012 (17:00)

Wyniki eksperymentu przeprowadzonego przez śledczych w domu Krzysztofa Olewnika nie pozostawiają wątpliwości. Gangster skazany za udział w porwaniu mężczyzny kłamał przed sądem - informuje "Wprost". W tej sytuacji powraca teza o samouprowadzeniu młodego biznesmena.

Eksperyment przeprowadzony w domu Krzysztofa Olewnika po 11 latach od porwania potwierdził hipotezę prokuratury. Wykazał, że to niemożliwe, by skazany za porwanie Wojciech Franiewski dostał się do domu przez balkon i wpuścił porywaczy do środka, oraz żeby nie zostawili oni za sobą żadnych śladów. Oznacza to, że ktoś musiał je uprzątnąć i kieruje uwagę śledczych osobę Jacka K. - przyjaciela Olewnika. Inna możliwość jest taka, że śladów zwyczajnie... nie było, bo doszło do samouprowadzenia.

Kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia sprawy ma pole kukurydzy znajdujące się naprzeciwko domu. To właśnie tam przez kilka godzin przed porwaniem Krzysztofa Olewnika mieli ukrywać się napastnicy.

Jednym z celów eksperymentu było wykazanie, że to mało prawdopodobne, by porywacze mogli w czasie uprowadzenia mężczyzny nie zostawić w jego domu ziemi i piachu, naniesionych na podeszwach.

Eksperyment miał również wyjaśnić kilka innych niewiadomych. By znaleźć odpowiedzi na niektóre z pytań, śledczy m.in. próbowali odtwarzać kąty padania promieni światła wydobywającego się z domu Olewnika. Przeprowadzili także eksperyment dźwiękowy, którego celem było ustalenie, czy żona Jacka K. mogła widzieć poloneza z porywaczami. Ustalono, że było to niemożliwe.

Eksperyment, z przerwami, trwał do późnych godzin nocnych.

Śledztwo trwa


Od maja 2008 roku gdańska prokuratura apelacyjna prowadzi dwa śledztwa związane z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika. W jednym z nich ustalane są ewentualne nieznane okoliczności związane ze sprawą, w drugim - badane nieprawidłowości przy wcześniejszych postępowaniach organów ścigania w tej sprawie.

W ramach pierwszego śledztwa prokuratorzy z Gdańska wielokrotnie przeprowadzali już różnego rodzaju czynności i eksperymenty w domu Krzysztofa Olewnika w Drobinie, który rodzina zamordowanego utrzymuje od lat w stanie niemal niezmienionym. Śledczy organizowali w budynku wizje lokalne z udziałem osób związanych ze sprawą, a także powtórne oględziny wnętrza i wyposażenia domu. Efektem oględzin było m.in. odnalezienie nieznanych dotąd organom ścigania śladów krwi i innych śladów biologicznych.

Prowadzone badania mogą okazać się pomocne w kontekście ujawnionych przez prokuraturę pod koniec ubiegłego roku nowych dowodów, które - jak poinformowali śledczy - "każą podać w wątpliwość dotychczas ustaloną wersję przebiegu zdarzeń, zarówno w czasie zaginięcia K. Olewnika, tj. 26-27 października 2001, jak i w późniejszym okresie". Wśród wersji rozpatrywanych aktualnie przez śledczych jest m.in. ta zakładająca, że Krzysztof Olewnik mógł przyczynić się do swojego porwania.

Badając ten wątek prokuratorzy w listopadzie 2011 roku zdecydowali się na przeszukania domów rodziny Olewników. Śledczy argumentowali, że obok wątpliwości dotyczących przebiegu samego porwania, nabrali podejrzeń, czy rodzina przekazała organom ścigania wszystkie dowody, które mogły być istotne dla sprawy. W czasie przeszukań zabezpieczono kilkaset przedmiotów, min. dokumentów i nagrań monitoringu. Rodzina Olewników kategorycznie zaprzecza, jakoby miała ukrywać przed śledczymi jakiekolwiek dowody. Dementuje też wersję mówiącą o ewentualnym udziale Krzysztofa, bądź kogokolwiek z rodziny, w jego uprowadzeniu.

Do porwania doszło 11 lat temu


Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 październiku 2001 roku. Mężczyzna został uprowadzony z własnego domu w Drobinie, w którym 26 października odbyła się impreza z udziałem m.in. lokalnych policjantów. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 roku porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (woj. mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 roku, a w 2010 - po ekshumacji na cmentarzu w Płocku i badaniach genetycznych - ostatecznie potwierdzono tożsamość ofiary.

Proces ws. uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika toczył się od października 2007 do marca 2008 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło w sumie 11 osób. Sąd Okręgowy w Płocku skazał wtedy dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika - na kary dożywotniego więzienia. Ośmioro skazano na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił. Trzech sprawców porwania i zabójstwa Olewnika popełniło samobójstwa w zakładach karnych.

Justyna Satora

Wprost / PAP / RMF FM

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Zagadka śmierci Krzysztofa Olewnika