Do sądu trafiły zażalenia rodziny Olewników na przeszukania w ich domach

Środa, 7 grudnia 2011 (20:22)

Cztery zażalenia - trzech członków rodziny Olewników oraz współpracownika Włodzimierza Olewnika - na prokuratorskie przeszukania w ich domach i miejscach pracy trafiły do sądu. Prokuratorzy zdecydowali się na przeszukania, bo podejrzewali, że rodzina nie przekazała wszystkich dowodów dotyczących porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Chodziło m.in. o nagrania z negocjacji z porywaczami.

Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Krzysztof Trynka nie ujawnił, na co skarżą się autorzy zażaleń oraz jak na te skargi odpowiedzieli prokuratorzy. Mogę powiedzieć tylko, że śledczy podtrzymali swoje stanowisko w sprawie zasadności przeszukań - dodał.

17 listopada śledczy przeszukali nieruchomości należące do Włodzimierza Olewnika, domy obu sióstr Krzysztofa - Danuty i Anny - oraz lokale, którymi rozporządzał jeden ze współpracowników Włodzimierza Olewnika. W sumie czynności miały miejsce w siedmiu miejscach zamieszkania i pracy, a w ich trakcie zabezpieczono 480 różnego rodzaju dowodów - poinformował Krzysztof Trynka.

Pełnomocnik rodziny Olewników mecenas Bogdan Borkowski, który pomagał w sporządzeniu zażaleń, powiedział, że wskazano w nich na naruszenie podstaw prawnych i niezasadny tryb przeszukania. Zdaniem skarżących, śledczy nie mieli wystarczających podstaw, by sądzić, że rodzina Olewników ukrywa jakiekolwiek dowody. Borkowski dodał, że w zażaleniach zwrócono też uwagę na fakt, że zarówno Włodzimierz Olewnik, jak i jego córka mają w śledztwie status osób pokrzywdzonych.

W dniu przeszukania prokuratura ujawnił, że dysponuje nagraniem, które może potwierdzić wersję mówiącą o tym, że Krzysztof Olewnik sam się uprowadził. Mogłaby wskazywać na to ekspertyza nagrania rozmowy między rodziną Olewników a porywaczami ze stycznia 2002 roku, a więc kilka miesięcy po porwaniu. W tym czasie Krzysztof Olewnik miał być więziony na działce w okolicach Kałuszyna. Rozmowa, dotycząca okupu, została zarejestrowana z podsłuchu założonego w telefonie porywaczy. Osoba znajdująca się w pobliżu telefonu, jeszcze przed rozpoczęciem połączenia, instruuje mężczyznę, który rozmawia potem z członkiem rodziny Olewników. Jak wykazały badania, osobą tą był Krzysztof Olewnik, a rozmowa przeprowadzona została w centrum Warszawy.

Krzysztof Olewnik został porwany w październiku 2001 roku. Sprawcy porwania kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną Olewnika i żądali okupu. W lipcu 2003 roku porywaczom przekazano 300 tys. euro okupu, jednak Krzysztof Olewnik nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po tym, jak przestępcy odebrali pieniądze, został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan na Mazowszu. Odnaleziono je w 2006 roku, a w 2010 roku po ekshumacji na cmentarzu w Płocku i badaniach genetycznych ostatecznie potwierdzono tożsamość Krzysztofa Olewnika.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Zagadka śmierci Krzysztofa Olewnika

RMF24-PAP