Słowacja: Zamieszanie z rosyjską szczepionką. Na razie nie jest podawana

Wtorek, 6 kwietnia (14:16)

Portal słowackiej gazety „DennikN” dysponuje raportem Państwowego Urzędu Kontroli Leków (SUKL) i ministerstwa zdrowia, według którego znajdujące się na Słowacji szczepionki Sputnik V nie są identyczne z opisywanymi przez naukowe pismo „Lancet”. Nie podjęto decyzji o ich użyciu.

Faktu istnienie raportu i jego treści nie potwierdziły SUKL i ministerstwo zdrowia.

Według informacji portalu rosyjska szczepionka, którą na Słowację sprowadził ówczesny premier Igor Matovicz, przeszła badania w laboratoriach SUKL, ale na ich podstawie nie można definitywnie zdecydować o użyciu preparatu, który nie ma akceptacji Europejskiej Agencji Leków (EMA). Podjęcie decyzji uniemożliwia brak dostępu do wszystkich dokumentów dotyczących samej produkcji i bezpieczeństwa rosyjskiego Sputnika V.

Według portalu w raporcie ma być stwierdzenie, że szczepionka z Rosji, którą sprowadził Matovicz i którą badano w SUKL oraz w Centrum Biomedycyny Słowackiej Akademii Nauk, nie jest identyczna z opisaną w lutym tego roku w prestiżowym czasopiśmie naukowym "Lancet".

Badane próbki mają się także różnić od rosyjskich szczepionek podawanych w innych krajach.
W Unii Europejskiej Sputnik podawany jest na Węgrzech. Słowacja sprowadziła 1 marca partię 200 tys. sztuk szczepionek z zamówionych dwóch milionów. Władze słowackie nie potwierdziły przyjęcia kolejnych dostaw rosyjskiej szczepionki.

Jej sprowadzenie na Słowację realizowane było w trybie tajnym, co wpłynęło na stosunki między partiami partii koalicji rządowej, kryzysu między nimi i ostatecznie rekonstrukcji gabinetu. Nowym premierem został dotychczasowy minister finansów Eduard Heger, a były premier objął jego resort. W rządzie nie ma także Marka Krajcziego, który był ministrem zdrowia i wydał zgodę na jej wykorzystanie, uzależniając je od wyników badań SUKL.

Artykuł pochodzi z kategorii: Pandemia koronawirusa. Szczepienia przeciw Covid-19

Magdalena Partyła