Kontrowersje wokół szczepień w Rzeszowie. "Szczepią każdego chętnego. Pfizerem"

Poniedziałek, 5 kwietnia (12:20)
Aktualizacja: Poniedziałek, 5 kwietnia (13:13)

​Rzeszów jest obecnie najbardziej "wyszczepionym" miastem w Polsce. W stolicy Podkarpacia wykonano już 119 tys. szczepień na 190 tys. mieszkańców. Zdaniem posła Koalicji Obywatelskiej, w dwóch punktach szczepień można otrzymać preparat bez rejestracji i skierowania. Komentatorzy zwracają uwagę na to, że w Rzeszowie mają się wkrótce odbyć wybory prezydenckie. Do tych informacji odniósł się Michał Dworczyk. "Wszystkie regiony szczepią w podobnym tempie" - zapewnia.

W Rzeszowie wykonano już 119 tys. szczepień na 190 tys. mieszkańców. Jak zauważa Rafał Mundry z Uniwersytetu Wrocławskiego, liczba szczepień odpowiada 63 proc. populacji miasta. Dla porównania, średnia dla największych polskich miast to 27 proc. Po Rzeszowie następne w kolejności są Katowice (39 proc.), Poznań (36 proc.) i Lublin (34 proc.).

Drugą dawkę szczepionki przyjęło w Rzeszowie 33 tys. osób (17,4 proc. mieszkańców). Średnia na cały kraj to 5,4 proc.

Rzeszowowi można pozazdrościć sprawności w szczepieniach, jednak według informacji mediów procedury nie do końca są zgodne z tymi ustalonymi w ramach narodowego programu szczepień. "Gazeta Wyborcza" podaje, że w czwartek i piątek przed jednym z punktów stały tłumy, w tym 20-, 30- i 40-latkowie bez skierowań na szczepienie.

Dowiedziałam się o możliwości szczepienia od kuzynki, która zaszczepiła się w czwartek. Powiedziała mi, że wystarczy pojechać, stanąć w kolejce i bez problemu dostaje się szczepionkę Pfizera. Pojechałam w piątek około 18. Kolejka wiła się przez kilkadziesiąt metrów. Stanęłam w ogonku, powiedziałam, że jestem studentką szkoły strażackiej, weszłam i się zaszczepiłam. Nikt nie sprawdzał żadnych dokumentów, nie pytał o skierowanie, o SMS-y. Weszłam i dostałam zastrzyk - mówi w rozmowie z "GW" 24-latka z Rzeszowa.

Podobne informacje podawała Wirtualna Polska. Portal podawał, że na szczepienia przyjeżdżali także ludzi z innych miejscowości, np. z Przemyśla.

Sprawą rzeszowskich szczepień postanowił się zająć poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński. Na Twitterze z Rzeszowa, sprzed jednego punktów szczepień.

Wczoraj (w sobotę - przyp. red.) Pfizerem można się było zaszczepić bez zapisów i e-skierowania w przynajmniej dwóch miejscach na Podkarpaciu. Zdjęcia z Rzeszowa, przed jednym z punktów szczepień. Szczepią każdego chętnego. Pfizerem. Czy rząd nam o czymś nie mówi? - dopytywał na Twitterze polityk.

W rozmowie z WP poseł powiedział, że punkt pokazany na zdjęciach nie jest jedynym, który udostępnił szczepionki dla chętnych.

Z informacji, jakie do mnie docierają, wynika, że jedna z dwóch przychodni na Podkarpaciu, w których odbywają się szczepienia poza kolejnością, prowadzi takie szczepienia już od dwóch tygodni - powiedział Joński.

Poseł stwierdził, że sytuacja wymknęła się rządowi spod kontroli. Na razie wygląda to tak, że Polska jest obecnie liderem chaosu w walce z pandemią - powiedział.

Komentatorzy wskazują także na polityczny aspekt przyspieszonych szczepień w Rzeszowie. W mieście 9 maja odbędą się wybory prezydenckie, gdyż dotychczasowy wieloletni prezydent Tadeusz Ferenc musiał zrezygnować z powodu problemów zdrowotnych. Szybkie wyszczepienie populacji ułatwi przeprowadzenie wyborów, ale także - jak wskazują komentujący - może przekonać obywateli do zagłosowania na kandydata władzy. O stanowisko walczyć będą m.in. popierana przez PiS wojewoda podkarpacki Ewa Leniart, kandydat Porozumienia Waldemar Kotula, proponowany i konsekwentnie wspierany w trakcie kampanii przez Ferenca wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, były współpracownik Ferenca, wiceprzewodniczący rady miasta i szef klubu Rozwój Rzeszowa Konrad Fijołek; popierają go m.in. PO, Lewica, PSL i Ruch Polska 2050, poseł Konfederacji Grzegorz Braun oraz były poseł Kukiz’15 Maciej Masłowski.

Dworczyk: Wszystkie regiony szczepią w podobnym tempie

Szef KPRM i koordynator programu szczepień Michał Dworczyk odniósł się do sprawy na Twitterze

Doniesienia o Rzeszowie i procencie zaszczepionych mieszkańców tego miasta NIE są prawdziwe. Wszystkie regiony szczepią w podobnym tempie. Rozmieszczenie punktów na Podkarpaciu powoduje, że mieszkańcy części regionu i pobliskich powiatów korzystają ze szczepień w Rzeszowie - napisał.

Liczby pokazują zaszczepionych w punktach szczepień a nie liczbę zaszczepionych mieszkańców Rzeszowa. Wpływ na to ma także fakt, że duże punkty szczepień raportują w Rzeszowie szczepienia wykonane w terenie. Jutro szczegółowo omówimy to w trakcie konferencji - podkreślił.

Dworczyk do wpisów zamieścił grafiki odnoszące się do szczepień Podkarpaciu. Nie skomentował jednak doniesień o szczepieniach poza kolejnością. 

Komentatorzy wskazują, że w każdej stolicy szczepią się ludzie z innych miejscowości w województwie, ale tylko w Rzeszowie wskaźnik wybił tak wysoko. 

Dane prezentowane przez M. Dworczyka są od grudnia. A przyspieszenie w Rzeszowie widać od 2 tyg. W tydzień przegonił Szczecin (404 tys. mieszkańców), Lublin (340 tys.) i Katowice (296 tys.) - napisał Rafał Mundry.

Chaos przy szczepieniach

Przypomnijmy, w czwartkowy poranek niespodziewanie okazało się, że na szczepienia przeciw Covid-19 mogli zapisywać się ludzie w wieku od 40 do 59 lat, którzy w styczniu zgłosili chęć zaszczepienia się. Często otrzymywali nieodległe terminy, nawet tego samego dnia, czyli przed 60- i 70-latkami oczekującymi na szczepienie. 

To nagłe otwarcie zapisów dla grupy 40+ wyjaśniał w Porannej rozmowie w RMF FM szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

W ostatnich dwóch dniach rejestracja dla osób powyżej 60. roku życia zwolniła, dlatego zdecydowaliśmy się uruchomić zapisy osób, które w styczniu zgłosiły gotowość do rejestracji. Dziś w nocy wyznaczone zostały skierowania dla osób od 40. do 60. roku życia - poinformował.

Jednak dwie godziny później jednak Dworczyk ogłosił na konferencji prasowej wstrzymanie zapisów osób między 40. a 59. rokiem życiaTłumaczył, że terminy dla osób z tej grupy wyznaczane miały być na drugą połowę maja, ale z powodu "jakiejś usterki" część z nich otrzymała terminy kwietniowe.

Ostatecznie rząd zdecydował, że szczepienia 40-latków, którzy otrzymali terminy kwietniowe - to około 60 tysięcy ludzi - przeniesione zostaną na drugą połowę maja.

Artykuł pochodzi z kategorii: Pandemia koronawirusa. Szczepienia przeciw Covid-19

Adam Zygiel

RMF24