PKP Intercity nie wie, ile biletów drugiej klasy sprzedaje

Czwartek, 28 lipca 2011 (19:57)

PKP Intercity traktuje pasażerów w skandaliczny sposób - pisaliście na Gorącą Linię RMF FM. Podróżni skarżyli się na pociąg TLK z Krakowa do Kołobrzegu. Panował w nim taki ścisk, że nie sposób było nawet dostać się do toalety. "Ależ skąd" - broniła się Małgorzata Sitkowska z Intercity. Wspomniany pociąg to aż 11 wagonów. Niestety, firma nie ma pojęcia ile osób do niego wsiada, bo rezerwacja miejsc w przypadku TLK funkcjonuje tylko w pierwszej klasie.

Dlaczego ten sam system nie działa w wagonach klasy drugiej? Taka oferta istnieje od zawsze. Jeżeli decyzja spółki będzie taka, aby wprowadzić też obowiązkową miejscówkę w klasie drugiej, to być może ona nastąpi - tłumaczy Sitkowska.

A to znaczy, że firma jest w stanie policzyć pasażerów, tylko najwyraźniej nie chce tego robić. Podróżni oprócz tego, że mogą kupić bilet na pociąg TLK, chcieliby jeszcze podróżować nim w normalnych warunkach.

Podróż pierwszą klasą z obowiązkową miejscówką. To jest różnica w cenie około 30 złotych - radzi im Intercity.

Problem w tym, że w 10-wagonowym pociągu jadącym przez całą Polskę są tylko dwa lub trzy wagony pierwszej klasy, Podróżnych, których na nią nie stać, Intercity wyraźnie lekceważy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Porażki Kolei Polskich

Paweł Świąder