Kolejny poważny spór w rządzie. Posłowie Gowina deklarują: Zablokujemy podatek od mediów

Piątek, 12 lutego (06:49)
Aktualizacja: Piątek, 12 lutego (07:39)

"Zablokujemy podatek od reklam" - zapowiadają w nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzem RMF FM Patrykiem Michalskim posłowie Porozumienia ze stronnictwa Jarosława Gowina. Takie deklaracje nasz dziennikarz usłyszał od kilkorga posłów. Jeśli postąpią zgodnie ze swoimi deklaracjami, pomysł nowej daniny – która stanowiłaby zagrożenie dla wolności słowa w Polsce i dla swobodnego dostępu Polaków do niezależnej informacji czy rozrywki – trafi do kosza.

Bez posłów ze stronnictwa Jarosława Gowina Prawo i Sprawiedliwość nie będzie miało w Sejmie większości koniecznej do przeforsowania pomysłu. Partia Jarosława Kaczyńskiego nie może bowiem liczyć w tej sprawie na wsparcie innych ugrupowań.

Sprzeciw posłów Porozumienia oznacza również kolejny już poważny spór w rządzie.

Sprzeciw to dla polityków Porozumienia również narzędzie polityczne w walce o ich pogrążone w wewnętrznym konflikcie ugrupowanie.

Chcą pokazać - pierwszy raz po próbie przejęcia partii przez Adama Bielana - że duża grupa posłów Porozumienia - stronników Jarosława Gowina - ma wpływ na głosowania sejmowej większości, która bez nich jest zagrożona.

Oficjalne stanowisko partii mamy poznać dopiero po południu: o 17:00 zbierają się władze ugrupowania.

Dotąd Jarosław Gowin milczał w tej sprawie, wczoraj zlekceważył pytania dziennikarzy dotyczące konfliktu w jego partii i protestu mediów, które padły pod jego adresem w czasie konferencji prasowej.

Zagrożenie dla wolności słowa, osłabienie, a nawet likwidacja części mediów w Polsce: Wyjaśniamy, o co chodzi z nowym podatkiem od mediów

Pomysł nowej daniny wyszedł z Ministerstwa Finansów: resort chce nałożyć na portale internetowe, radia, telewizję, prasę, kina i firmy billboardowe nową składkę reklamową, która w konsekwencji uderzyłaby w odbiorców: w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę.

Danina wprowadzona ma być pod pretekstem walki z pandemią Covid-19 - ale byłaby podatkiem trwałym, który obciążałby media również po tym, jak uporamy się z epidemią.

Z projektowanego podatku od reklamy w internecie, w mediach tradycyjnych - telewizji, radiu i prasie - oraz w kinach rząd chce uzyskać rocznie około 800 milionów złotych.

Pieniądze te miałyby zasilić Narodowy Fundusz Zdrowia, Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków i nowy Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów.

W opublikowanym w tym tygodniu liście otwartym do polskich władz i liderów ugrupowań politycznych przedstawiciele mediów podkreślają wprost, że planowana przez rząd PiS danina "to haracz uderzający w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media".

Nowy podatek stanowiłby zagrożenie dla wolności słowa w naszym kraju i dla swobodnego dostępu Polaków do niezależnej informacji, rozrywki i relacji z wydarzeń sportowych.

Wprowadzenie tej daniny oznaczałoby także osłabienie, a nawet likwidację części działających w Polsce mediów.

W ramach sprzeciwu wobec planowanego podatku 10 lutego 2021 roku niezależne od władzy media w Polsce zamilkły: nadawanie programów i publikowanie treści w sieci przerwały stacje radiowe i telewizyjne oraz portale internetowe - wśród nich oczywiście RMF FM i RMF24.pl.


Artykuł pochodzi z kategorii: Media bez wyboru

Edyta Bieńczak

Patryk Michalski