TAWS, czyli system ostrzegania o przeszkodach terenowych, zamontowany w prezydenckim tupolewie był sprawny. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, takie są wstępne wnioski badania tego urządzenia w USA. Ustalenia te trafiły już do Moskwy, gdzie cywilne komisje: rosyjska i polska, badają przyczyny katastrofy 10 kwietnia.

Załoga samolotu Tu-154, która 10 kwietnia zginęła w katastrofie pod Smoleńskiem, kilka miesięcy wcześniej została nagrodzona za naprawę samolotu na Dominikanie - wyjaśnia szef 36. Pułku Specjalnego Lotnictwa Transportowego, w którym służyli lotnicy. Piloci zdecydowali się na lot, mimo, że system... czytaj więcej

Raport z USA jest na razie wstępny, ale już analizują go eksperci z obu krajów. Według rozmówcy Krzysztofa Zasady badanie tego systemu bezpieczeństwa jest kontynuowane w Stanach Zjednoczonych, bo jeden z jego elementów został mocno zniszczony podczas katastrofy i na ostateczny raport przyjdzie jeszcze poczekać. Jednak, jak usłyszał reporter RMF FM, dodatkowe wnioski nie zmienią raczej tych ustaleń, że TAWS był sprawny. Wcześniej rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy podał, że system był podczas lotu włączony.

Polscy i rosyjscy eksperci pojechali do USA, by badać TAWS oraz pokładowy system nawigacji satelitarnej GNSS, bo te elementy wyposażenia tupolewa były wyprodukowane przez Amerykanów. W badaniach oprócz przedstawicieli producentów biorą też udział amerykańscy eksperci z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu.

Ćwiąkalski: Wstępny raport może być w okresie wakacyjnym

Według Zbigniewa Ćwiąkalskiego najwcześniej w czasie wakacji możemy poznać pierwszą część raportu w sprawie katastrofy. Konwencja chicagowska mówi o tym, że o ile to jest możliwe, raport należy sporządzić w ciągu 12 miesięcy. Jeżeli nie jest możliwe sporządzenie w ciągu 12 miesięcy, to w tych okresach rocznych należy przedstawiać raporty pośrednie - stwierdził były minister sprawiedliwości. Wstępny raport komisji może być w okresie wakacyjnym, ale to nie będzie jeszcze raport ostateczny, natomiast pojedyncze informacje mogą pojawić się wcześniej - zaznaczył Ćwiąkalski w rozmowie z reporterem RMF FM Markiem Balawajdrem.

Samolot Tu-154 M, wiozący delegację na rocznicę zbrodni katyńskiej, rozbił się 10 kwietnia pod Smoleńskiem. W katastrofie zginęło 96 osób, wśród nich prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią, parlamentarzyści, najwyżsi dowódcy wojska, duchowni i przedstawiciele rodzin polskich obywateli pomordowanych przed 70 laty w Katyniu.