Nie ma podstaw prawnych do przejęcia przez stronę polską ścigania karnego w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem - podał rzecznik Prokuratury Generalnej. Prokurator Mateusz Martyniuk podkreślił, że przepisy międzynarodowe nie przewidują prowadzenia postępowania w sprawie katastrofy lotniczej wyłącznie przez państwo, które utraciło samolot.

Prokurator Jurij Czajka poinformował mnie, że dotychczasowe wyniki śledztwa wskazują, że urządzenia rejestrujące na pokładzie Tu-154 nie wykazywały żadnych usterek - powiedział na konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet. Przyznał, że wciąż nie ustalono dokładnej godziny katastrofy. czytaj więcej

Przejęcie ścigania karnego wiąże się ze ściśle ustalonym sprawcą przestępstwa. Oznacza to, że o ewentualnym przejęciu możemy mówić dopiero wtedy, kiedy zostanie zgromadzony materiał dowodowy pozwalający na przedstawienie zarzutu konkretnej osobie - wyjaśnił rzecznik Prokuratury Generalnej.

Dlatego, jak dodał, przekazanie ścigania byłoby możliwe w przypadku postawienia w śledztwie zarzutu obywatelowi polskiemu lub osobie mającej miejsce stałego pobytu w naszym kraju. Przekazanie byłoby zaś niemożliwe w sytuacji ewentualnego zarzutu dla obywatela Rosji. Natomiast wykluczona jest absolutnie możliwość przejęcia śledztwa, jako takiego, przez stronę polską z wyłączeniem strony rosyjskiej z prowadzenia śledztwa - podkreślił Martyniuk.

Ponadto, jak wskazał Martyniuk, regulacje międzynarodowe nie przewidują prowadzenia postępowania w sprawie katastrofy lotniczej wyłącznie przez państwo, które utraciło statek powietrzny. Zastosowanie do kontaktów prokuratury polskiej z rosyjską, jak podała Prokuratura Generalna, mają Europejska konwencja o pomocy prawnej w sprawach karnych z 1959 r. oraz Umowa między RP a Rosją o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych z 1996 r.

O współpracy polskich i rosyjskich śledczych rozmawiał w Moskwie prokurator generalny Andrzej Seremet. Na razie strona polska dostała od Rosjan tylko część protokołów z przesłuchań, m.in. kontrolerów z lotniska w Smoleńsku oraz milicjantów, którzy zaraz po katastrofie przyjechali na miejsce zdarzenia.