"Krówkomat" w kościele. Wierni bez cukierka nie wejdą do świątyni

Piątek, 2 kwietnia (13:45)

To już druga Wielkanoc w cieniu pandemii. Z powodu rosnącej liczby zakażeń, rząd zdecydował się wprowadzić w kościołach limity wiernych. Aby przestrzegać tych obostrzeń – na nietypowy pomysł wpadł proboszcz z parafii w Wodzisławiu Śląskim. Przed wejściem do świątyni ustawił "krówkomat". Instrukcja obsługi jest prosta. "Jedna krówka, jedno miejsce. Brak krówek, brak miejsc!". Do dyspozycji jest 65 cukierków.

Z powodu obostrzeń epidemicznych, liczba wiernych, którzy mogą jednocześnie przebywać w kościele, jest ograniczona.  Od 27 marca do 9 kwietnia w świątyni może być maksymalnie 1 osoba  na 20 mkw, przy zachowaniu odległości  nie mniejszej  niż 1,5 m.

Wielkanoc w czasie pandemii. Jak będzie wyglądała w Kościele w Polsce?

Rezygnacja z popularnej święconki i obrzędu mycia nóg w Wielki Czwartek, a także przeniesienie liturgii na zewnątrz – tak będą wyglądały obchody Wielkanocy w Kościele w Polsce. W tym roku znowu, ze względu na trwająca pandemię i wprowadzone obostrzenia, potrzebne były zmiany w organizacji... czytaj więcej

"Licznik" wiernych

Aby skutecznie przestrzegać przepisu, proboszcz parafii św. Herberta w Wodzisławiu Śląskim, ks. Janusz Badura wymyślił oryginalny "licznik" wiernych. Przed wejściem do kościoła ustawił "krówkomat". Na czym to polega?

"Krówkomat" składa się ze stolika i miski z dokładnie odliczoną liczbą popularnych cukierków - krówek, odpowiadającą dopuszczalnej ilości wiernych. Na "urządzeniu" znajduje się napis: Policz się sam(a). Jedna krówka, jedno miejsce. Brak krówek, brak miejsc!

Parafianie, którzy wezmą krówkę, wejdą do kościoła. Tym, którym zabraknie cukierków, pozostanie powrót do domu bądź uczestnictwo we mszy na zewnątrz budynku.

Według  obliczeń, w kościele św. Herberta w czasie pandemii do dyspozycji pozostaje 65 miejsc. Proboszcz umieścił w miseczce tyle samo słodyczy.

Pojawił się uśmiech

Kreatywność kapłana docenili wierni.

"Gratuluje i szacunek za oryginalność i koncepcję", "Świetny pomysł i od razu uśmiech na twarzy się pojawia, mimo ciężkiej sytuacji" - komentują. 

Zamiarem księdza rzeczywiście było, poza wywiązaniem się z obostrzeń, podniesienie ludzi na duchu.

Chciałem złagodzić napięcie, jakie panuje w ostatnim czasie. Uśmiech, optymizm, nadzieja - niech zostaną z nami w tym trudnym czasie - powiedział portalowi tuwodzislaw.pl

Jednocześnie przeprosił tych, którym zabraknie cukierków i nie będą mogli uczestniczyć we mszy w kościele.

Zapewnił, że wciąż mogą modlić się na zewnątrz, na placu przed świątynią. Jest tam dużo miejsca, a nabożeństwo dobrze słychać poprzez głośnik.

Anna Bazan


Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Koronawirus w Polsce

Magdalena Partyła

Anna Bazan