"Apokaliptyczna" sytuacja w nowojorskim szpitalu. "Wiedzieliśmy, co się zbliża. (…) Dziś jest coraz gorzej”

Piątek, 27 marca (08:20)

Nowy Jork stał się epicentrum epidemii koronawirusa w Stanach Zjednoczonych. W stanie Nowy Jork jest najwięcej przypadków koronawirusa w całych USA. Prawie 40 tysięcy. Zmarły 454 osoby. Szpitale są przepełnione. Umiera tak dużo ludzi, że przed placówkami powstają prowizoryczne kostnice. "Wszędzie leżą ludzie. (...) Nie mają tu wystarczająco dużo miejsca" - mówił kierowca karetki reporterowi "New York Post", opisując sytuację w szpitalu Elmhurst Hospital Center.

Szpitale w Nowym Jorku pękają w szwach. Tymczasowe placówki powstaną w luksusowych hotelach, takich jak legendarna Plaza czy St. Regis. Będą tam umieszczani pacjenci, którzy nie są w stanie krytycznym, ale wymagają leczenia szpitalnego. Inny luksusowy hotel Four Seasons będzie służyć lekarzom, pielęgniarkom i pracownikom medycznym, którzy mieszkają daleko od szpitali - donosi amerykański korespondent RMF FM Paweł Żuchowski. Tam będą mogli się przespać, odpocząć i nie tracić czasu na dojazdy. Linie lotnicze Jet Blue oferują bezpłatne loty dla wolontariuszy przybywających do Nowego Jorku.

Tylko w dzielnicy Queens odnotowano aż 34 proc. ofiar koronawirusa w całym Nowym Jorku. Do czwartku zmarły tam 123 osoby. Pękają w szwach tamtejsze szpitale. Jeden z lekarzy uznał za apokaliptyczną sytuację w przedstawianym jako epicentrum kryzysu szpitalu Elmhurst Hospital Center.

Według dziennika "New York Post" liczba przypadków koronawirusa w Elmhurst Hospital Center jest tak przytłaczająca, że w czwartek skierowano tam na pomoc 50 pracowników medycznych.

"Wszędzie leżą ludzie. (...) Nie mają tu wystarczająco dużo miejsca" - mówił reporterowi gazety kierowca karetki. Niektórzy ludzie zmarli, czekając na łóżko.

Aby pomieścić ciała ofiar śmiertelnych Covid-19, przed szpitalem trzeba było ustawić ciężarówkę-chłodnię.

W Nowym Jorku powstają prowizoryczne kostnice /RUPTLY/x-news


Sytuację w przeciążonej izbie przyjęć opisała w nagraniu wideo przesłanym m.in. "New York Timesowi" dr Colleen Smith. Jej zdaniem podejmowane działania są niewystarczające i zostały wszczęte zbyt późno. "Wiedzieliśmy, co się zbliża. (...) Dziś jest coraz gorzej" - oceniła.

"Nie dostaję pomocy, jakiej potrzebuję, nie mam nawet materiałów niezbędnych do opiekowania się pacjentami, a to jest Ameryka, mamy być krajem numer jeden" - dodała Smith.

Za bardzo niepokojące uznała, że obecnie do szpitala zgłaszają się osoby w znacznie cięższym stanie. Są pośród nich osoby w wieku 30-50 lat, którzy nie palą ani nie mają chorób współistniejących.

Lekarka mówiła też o zachodzących zmianach. Wcześniej uwagę poświęcano głównie osobom z wysoką gorączką. Okazało się jednak, że u pacjentów z temperaturą w normie, lecz z bólami brzucha, dopiero podczas prześwietlenia czy tomografii komputerowej płuc wykrywano objawy charakterystyczne dla koronawirusa. 

USA z największą liczbą zakażonych koronawirusem na świecie

Co najmniej 246 osób zakażonych koronawirusem zmarło w czwartek w USA - podała telewizja CNN. Tym samym od początku pandemii Covid-19 w tym kraju zmarło prawie 1200 osób. Obecnie to też USA wykryto najwięcej przypadków zarażeń na świecie - ponad 83 tys. Stany Zjednoczone wyprzedziły pod tym względem Chiny, gdzie epidemia pojawiła się w pierwszej kolejności w grudniu.

Już trzy dni temu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmowała, że ze względu na szybkie rozprzestrzenianie się koronawirusa w tym kraju, USA mogą szybko stać się epicentrum pandemii.

WHO przypomina, że ostatnia wielka pandemia - wirus eboli - trwała dwa lata i spowodowała śmierć 11 tys. osób. Koronawirus, którego epidemia trwa tylko od trzech miesięcy już teraz pochłonął więcej ofiar niż ebola. Organizacja ostrzega, że jeśli państwa nie wprowadzą bardzo restrykcyjnych środków bezpieczeństwa, to liczba osób zakażonych i ofiar śmiertelnych będzie nadal rosnąć.

Aktualną sytuację związaną z pandemią koronawirusa w Polsce i na świecie sprawdzajcie w naszej relacji! 

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Pandemia koronawirusa

Joanna Potocka

RMF FM/PAP