"Węgry po szyję w czwartej fali pandemii". Lekarze nie mogą się zwolnić

Piątek, 19 listopada 2021 (10:32)

Rząd Węgier zakazał zatrudnionym w służbie zdrowia i organach porządkowych zwalniania się z pracy. Dekret w tej sprawie ukazał się w Monitorze Węgierskim w nocy z czwartku na piątek. Wszystko dlatego, że Węgry zmagają się z ogromnym wzrostem zakażeń koronawirusem – ostatniej doby liczba nowych zachorowań na Covid-19 osiągnęła rekordową wielkość.

Sytuacja jest taka, że trzeba sobie uświadomić: w niektórych branżach nie można odejść z pracy - oznajmił w piątek premier Viktor Orban w Radiu Kossuth.

Dekret obowiązuje od piątku. Nie dotyczy wypowiedzeń ze skutkiem natychmiastowym.

Orban podkreślił, że Węgry są "po szyję w czwartej fali" pandemii i wszyscy, którzy się jeszcze nie zaszczepili przeciw koronawirusowi, narażają własne życie. Zaznaczył, że gdyby wszyscy byli zaszczepieni, nie doszłoby do czwartej fali lub "byłaby to tyko falka". Wyraził też przekonanie, że "nie da się uniknąć, by w końcu wszyscy się zaszczepili".

Na Węgrzech najwięcej zakażeń od początku pandemii

W ciągu ostatniej doby na Węgrzech zanotowano najwięcej nowych zakażeń koronawirusem od początku pandemii: 11 289. Jest to więcej niż w szczycie trzeciej fali w marcu.

Zmarło też 135 chorych na Covid-19, podnosząc łączną liczbę śmiertelnych ofiar tej choroby od początku pandemii do prawie 33 tys.

Na Węgrzech zaszczepiło się dotąd przeciw koronawirusowi obiema dawkami 5 mln 789 tys. osób, czyli niecałe 60 proc. ludności. Trwa podawanie trzeciej dawki, którą przyjęło dotąd 1 mln 765 tys. osób.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Koronawirus w Europie

Sara Bounaoui