Pięć lat po Katrinie - zostawiali swoje domy, by ratować innych

Niedziela, 29 sierpnia 2010 (14:30)

Mija 5 lat od czasu, gdy Nowy Orlean nawiedził jeden z najsilniejszych w dziejach USA żywiołów - huragan Katrina. 80 procent miasta znalazło się pod wodą, a ratownicy przez wiele dni docierali do uwięzionych na dachach.

Są tacy, którzy do dziś kiedy mówią o huraganie Katrina natychmiast mają łzy w oczach. Wielu ratowników przez miesiące korzystało z pomocy psychologów. Ale wtedy choć na uratowanie dobytku mieszkańców nie było szans pozostawiali własne domy i zgłaszali się do służby. Tak jak szeryf Maik Johnson z małego miasteczka pod Nowym Orleanem

Mój dom został kompletnie zniszczony, ale wtedy specjalnie nie myślałem o tym , w takim momencie człowiek koncentruje się na służbie, na tym co musi zrobić - opowiada.

Georg Cavin przedstawiciel miejscowych władz stracił przyjaciół. To prawdopodobnie najbardziej druzgocące wydarzenie, jakie nas spotkało. nasza społeczność straciła krewnych, kościoły, firmy. To prawdopodobnie największa strata jaka nas dotknęła.

Do dziś całe ulice wyglądają tak jakby czas się tam zatrzymał. Budynki naruszone przez wiatr i opuszczone przez ludzi grożą zawaleniem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: 5 lat po Katrinie...

RMF FM