W odpowiedzi na zestrzelenie amerykańskiego śmigłowca rozpoczęliśmy uderzenia na Iran - poinformowało Dowództwo Centralne USA. Wcześniej Donald Trump zapowiedział odwet i jako winnego strącenia amerykańskiej maszyny nad Cieśniną Ormuz wskazał właśnie Teheran.
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało we wtorek, że amerykańskie siły rozpoczęły ataki "w samoobronie" na Iran. Przekazano, że uderzenia są odpowiedzią na zestrzelenie w poniedziałek amerykańskiego śmigłowca.
"Siły CENTCOM rozpoczęły dziś o godz. 17:00 czasu wschodnioamerykańskiego (godzina 23 w Polsce - red.) przeprowadzanie uderzeń w samoobronie przeciwko Iranowi na rozkaz naczelnego dowódcy sił zbrojnych" - napisał CENTCOM w opublikowanym komunikacie.
Dodano, że "działania te są odpowiedzią na zestrzelenie wczoraj amerykańskiego śmigłowca AH-64 Apache". Amerykańskie dowództwo podkreśliło, że misja stanowi "proporcjonalną reakcję na nieuzasadnioną agresję ze strony Iranu".
Wcześniej we wtorek prezydent USA oznajmił, że Iran jest odpowiedzialny za zestrzelenie w poniedziałek śmigłowca Apache nad cieśniną Ormuz. Zadeklarował, że USA "muszą odpowiedzieć" na ten atak. Iran nie wziął na siebie odpowiedzialności za strącenie śmigłowca. CENTCOM podał natomiast, że obydwu członków załogi Apache'a zostało uratowanych za pomocą morskiego drona Marynarki Wojennej USA, który wyłowił ich z wody około dwóch godzin po zestrzeleniu. Żołnierze zostali przetransportowani na wybrzeże Omanu
Z kolei irański minister spraw zagranicznych Abgas Aragczi zareagował na ostrzeżenia ze strony USA i w wieczornym wpisie na portalu X stwierdził, że "obce wojska znajdujące się w pobliżu irańskiego terytorium są narażone na stałe ryzyko".
"Najlepszym rozwiązaniem dla nich, by je ograniczyć, jest wyjazd" - zakomunikował.
Póki co brak konkretnych informacji o skali amerykańskich uderzeń. Nie ma też doniesień o ofiarach. Pojawiają się natomiast informacje wskazujące na to, że atak USA objął strategiczny rejon południowego Iranu - położony w pobliżu cieśniny Ormuz.
Media podkreślają, że jest to obszar o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa morskich szlaków transportowych, a także światowych dostaw surowców energetycznych.
Atak na Iran skomentował prezydent Donald Trump, który podkreślił, że "trwa operacja odwetowa wobec Iranu za strącenie amerykańskiego śmigłowca". Uważam, że jest to bardzo ważne, by odpowiedzieć. Zestrzelili śmigłowiec, a my właśnie teraz na to odpowiadamy. Uważam, że odpowiedź powinna być bardzo stanowcza, bardzo silna i właśnie taka jest - powiedział stacji ABC News amerykański przywódca.
Przedstawiciel władz USA powiedział stacji Fox News, że uderzenia trwają, a ich celami są między innymi irańskie systemy obrony powietrznej oraz instalacje radarowe.
Eskalacja konfliktu na linii USA-Iran ma miejsce niemal w przededniu inauguracji piłkarskich mistrzostw świata w piłce nożnej, których jednym z organizatorów są Stany Zjednoczone. W turnieju weźmie też udział reprezentacja Iranu.
Jeszcze w poniedziałek w nocy Trump, komentując sprawę niewyjaśnionego jeszcze wówczas rozbicia się śmigłowca, przekonywał, że "jest bardzo blisko porozumienia z Iranem". Oceniał, że może do tego dojść w ciągu dwóch-trzech dni. Wojna USA i Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego, a 8 kwietnia rozpoczął się rozejm.


