To 47. zwycięstwo w bokserskiej karierze Tomasza Adamka. W Newark w New Jersey Polak znokautował Amerykanina Travisa Walkera. Pojedynek trwał pięć rund i nie należał do łatwych - polski bokser już na początku wylądował deskach.

Z Tomaszem Adamkiem tuż po walce rozmawiał Paweł Żuchowski

Do potężnym ciosie przeciwnika w drugiej rundzie Tomasz Adamek przystąpił do ataku. Dramaturgia w ringu czasami jest potrzebna dla widowiska. Było jak było. Bardzo się cieszę, że zwyciężyłem. Przyjąłem cios, gdzie trzeba było zaliczyć matę. To jest ring, musisz być na wszystko przygotowany, ale najważniejsze, że była siła powstać i walczyć dalej - mówił tuż po walce naszemu korespondentowi Tomasz Adamek. Decydujący moment nastąpił w połowie piątej rundy, gdy "Góral" trafił mocnym uderzeniem rywala, a później zasypał go ciosami. W tym momencie sędzia przerwał pojedynek.

Adamek: Moja kondycja była świetna

Nie jestem nawet zmęczony, walka była świetna i to jest najważniejsze. Kondycja moja była świetna. Byłem przygotowany na świetne 12 rund - zaznaczał "Góral". Najważniejsze, że zwyciężyłem. Walker się przygotował - widzieliśmy na wadze 235 kg. Miał 8 tygodni, bo dajemy każdemu taką szansę, nie bierzemy zawodnika z doskoku na trzy tygodnie przed, tylko dajemy każdemu czas na przygotowanie. Dlatego walka była świetna. Ja się bardzo z tego cieszę, bo kibiców mam więcej - dodał w rozmowie z Pawłem Żuchowskim.

Kibice jak zwykle nie zawiedli

Polscy kibice, choć tym razem było ich niewielu, bo walkę zorganizowano w ciągu dnia czasu lokalnego, by obejrzeć ją mogli w miarę o dogodnej porze fani w Polsce, dali z siebie wszystko. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, na walkę sprzedano około tysiąca biletów.

Żona Tomasza Adamka: Gdzieś w środku jestem zła za ten niebezpieczny cios

Żona Tomasza Adamka podkreślała w rozmowie z naszym korespondentem, że stara się nie oglądać walk męża. Kiedy "Góral" wychodzi na ring, zakrywa oczy, boi się o niego. Tym razem było podobnie. Jednak - jak przyznaje - dokładnie w chwili, gdy Adamek upadł na deski, podniosła głowę do góry i widziała najbardziej niebezpieczny moment walki.

Żona Tomasza Adamka: Gdzieś w środku jestem zła

Gdzieś tam w środku jestem może i zła za ten cios jeden, niebezpieczny, który tam zagroził całej walce. I tak mówię: "Ale mi dałeś popalić, nie podobało mi się to". Słyszałam bardzo pozytywne opinie, że bardzo dużo emocji dostarczyła kibicom ta walka - mówiła żona polskiego pięściarza.

3 lata temu zaczęła się przygoda Adamka z wagą ciężką

Polak zapowiadał, że chce po zwycięstwie nad Walkerem kolejny sukces odnieść przed Bożym Narodzeniem, zaś w 2013 roku ponownie otrzymać szansę boksowania o tytuł mistrza świata.

Przygoda Adamka, byłego mistrza świata w wagach półciężkiej i junior ciężkiej, z kategorią ciężką rozpoczęła się przed trzema laty w Łodzi. W piątej rundzie znokautował i tym samym zakończył pięściarską karierę Andrzeja Gołoty. Później rywalizował tylko w Stanach Zjednoczonych, gdzie zamieszkał z rodziną. Do Europy wrócił rok temu na potyczkę o pas czempiona WBC z Witalijem Kliczką. Z Ukraińcem przegrał przed czasem i znów wyznaczył sobie dwuletni okres na ponowne dojście do walki o tytuł.