Polska mediatorem ws. sytuacji na Białorusi? "Jest naturalnym kandydatem”

Poniedziałek, 10 sierpnia (20:55)
Aktualizacja: Poniedziałek, 10 sierpnia (21:54)

"Polska jest naturalnym kandydatem do tej roli, ale to nie chodzi o splendory i o to, kto będzie przewodził w tym procesie" – stwierdził w Polsat News wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, pytany o to, czy Polska może odegrać rolę mediatora w sprawie sytuacji na Białorusi. "My wyszliśmy z tą inicjatywą, bo polityka wschodnia jest jednym z priorytetów naszej polityki zagranicznej" - tłumaczył Jabłoński. "Staramy się tam, gdzie to możliwe, współpracować z Białorusinami" - dodał.

Jabłoński mówił w Polsat News, że "to, co Białorusini pokazali wczoraj, to jest wyraźne pragnienie zmiany".

Białoruś, która będzie państwem bez swobód demokratycznych i bez prawdziwej wolności, prawdziwej szacunku dla praw człowieka, a takie ryzyko istnieje, nie będzie państwem silnym i państwem, które będzie w stanie długoterminowo oprzeć się Rosji - tłumaczył wiceszef MSZ.
Realnym rozwiązaniem jest znalezienie takiego wyjścia, które będzie poparte przez białoruskich obywateli, bo wtedy będą oni mogli budować samodzielne, silne państwo, które, mamy nadzieję, będzie chciało skorzystać z oferty, którą przedstawi im Polska i Unia Europejska - dodał.

Wspólne oświadczenie szefów MSZ Polski, Litwy i Ukrainy

Szefowie MSZ Polski Jacek Czaputowicz, Litwy Linas Linkevičius i Ukrainy Dmytro Kułeba wydali wspólne oświadczenie w sprawie wydarzeń na Białorusi.

"My, ministrowie spraw zagranicznych Trójkąta Lubelskiego, wyrażamy głębokie zaniepokojenie eskalacją sytuacji na Białorusi po wyborach prezydenckich. Zwracamy się do władz o powstrzymanie się od użycia siły oraz uwolnienie wszystkich osób zatrzymanych wczorajszej nocy" - głosi oświadczenie.

Ministrowie podkreślają, że "poszanowanie podstawowych wolności i praw człowieka, demokracji i rządów prawa są kluczowe dla dalszego rozwoju niezależnej i suwerennej Białorusi", dodając, iż tę suwerenną Białoruś w pełni wspierają.

"Jesteśmy przekonani, że dla dobra społeczeństwa i państwa białoruskiego obecna sytuacja może być rozwiązana tylko poprzez dialog. W przypadku takiej potrzeby deklarujemy gotowość do okazania wsparcia i dobrych usług w celu ewentualnego ułatwienia takiego dialogu" - czytamy w oświadczeniu.

Ministrowie zapewniają, że "przyszłość i dobrobyt Białorusi i białoruskiego społeczeństwa są ważne dla całej Europy, a szczególnie dla naszego regionu". "Wszyscy jesteśmy zainteresowani kontynuacją wzajemnie korzystnego dialogu oraz rozwojem współpracy opartej na wartościach demokratycznych i skoncentrowanej na budowaniu warunków dla wspólnej i stabilnej przyszłości" - głosi oświadczenie.

Morawiecki rozmawiał z von der Leyen o sytuacji na Białorusi

"Rozmawiałam z premierem Mateuszem Morawieckim o sytuacji na Białorusi. Uważnie śledzimy rozwój wypadków" - napisała na Twitterze przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. "UE będzie czujna i gotowa do wspierania procesu deeskalacji i dialogu, który doprowadziłby do demokratyzacji i bliższego, bardziej intensywnego partnerstwa UE-Białoruś" - dodała.

Rzecznik polskiego rządu Piotr Müller poinformował, że premier zaapelował do von der Leyen i szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela o zwołanie nadzwyczajnego szczytu unijnego w sprawie sytuacji na Białorusi. Stałe Przedstawicielstwo RP przy UE w Brukseli przekazało w poniedziałek von der Leyen i Michelowi pismo z apelem polskiego premiera w tej sprawie.

Źródło unijne poinformowało też PAP, że w poniedziałek minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz rozmawiał z szefem dyplomacji UE Josepem Borrellem na temat sytuacji na Białorusi.



Po wyborach prezydenckich na Białorusi, w których według oficjalnych danych zwyciężył urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka, w stolicy kraju i innych miastach doszło do starć milicji z protestującymi.

Jak podała agencja Reutera, powołując się na centrum praw człowieka Wiasna, zginęła co najmniej jedna osoba. Ofiar śmiertelnych nie ma - twierdzi natomiast białoruskie MSW. Resort podał, że zatrzymano ok. 3 tys. osób.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Białoruś po wyborach

Maciej Nycz

RMF/PAP