MSZ Białorusi sugeruje zagraniczną ingerencję w protesty

Wtorek, 11 sierpnia (21:59)

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Białorusi wezwało zagranicznych partnerów do zrównoważonej analizy sytuacji w tym kraju związanej z niedzielnymi wyborami prezydenckimi. "Jesteśmy gotowi, by przedstawić konkretne niezbite fakty, ujawniające tło obecnych wydarzeń, w tym również dotyczące ingerencji z zagranicy" - głosi oświadczenie resortu.

"Jest absolutnie nie do zaakceptowania to, jak szybko szereg europejskich przedstawicieli władz wydało kluczowe dla naszego kraju polityczne oświadczenia, nawet bez próby obiektywnej analizy i realnej oceny sytuacji" - podkreśla białoruskie MSZ.

Według resortu niektóre oświadczenia są oparte o "jednostronne informacje i jawną nieprawdę". "Między innymi poinformowano o śmierci człowieka, nawet bez minimalnego sprawdzenia informacji. I nawet po tym, gdy dla wszystkich stało się jasne, że to, na szczęście, nie jest zgodne z rzeczywistością, wypowiedzi nie były w żaden sposób prostowane. A przecież już na podstawie tego planowane są decyzje brzemienne w skutki dla stosunków naszego kraju z UE" - czytamy w dokumencie.

"Ponad 250 rannych, barykady na ulicach, próby zajęcia budynków państwowych... Napad na pracowników ambasady Białorusi w Londynie. To wszystko pokojowy protest? Co jeszcze ma się wydarzyć, żeby opinia stała się obiektywna?" - pyta ministerstwo.

Resort zaproponował, by "obiektywnie i bez emocji przenalizować co, jak i dlaczego dzieje się dziś na Białorusi" i zapewnił, że Mińsk jest gotowy do dialogu.


Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Białoruś po wyborach

Maciej Nycz