Maryja Kalesnikawa uciekła za granicę? Współpracownicy: To może być wrzutka

Wtorek, 8 września 2020 (07:44)
Aktualizacja: Wtorek, 8 września 2020 (11:32)

Maryja Kalesnikawa i dwaj inni przedstawiciele Rady Koordynacyjnej przekroczyli granicę białorusko-ukraińską – poinformowała białoruska straż graniczna. Z kolei media państwowe twierdzą, że Kalesnikawa została zatrzymana podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy. Kalesnikawa została w poniedziałek uprowadzona w centrum Mińska. Do tej pory nie kontaktowała się ani z krewnymi, ani ze swoimi współpracownikami. Ci w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Krzysztofem Zasadą podkreślają, że Kalesnikawa nie zamierzała opuszczać Białorusi. "To może być fałszywka" - mówią nam.

Maryja Kalesnikawa, Anton Radniankou i Iwan Kraucou przeszli kontrolę graniczną i udali się w kierunku Ukrainy - taką informację rzecznik Państwowego Komitetu Granicznego Anton Byczkouski przekazał portalowi TUT.by i Radiu Swaboda.

Z kolei media państwowe, w tym agencja BiełTA, twierdzą, że członkowie Rady Koordynacyjnej, z którymi kontakt urwał się w poniedziałek rano, "nocą uciekli za granicę", przy czym udało się to tylko dwójce, a Kalesnikawa "próbowała nielegalnie wyjechać z Białorusi, lecz została zatrzymana na granicy".

"Teraz znajdują się na terytorium Ukrainy" - napisała BiełTA o Radniankowie i Kraucowie.

Dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada ustalił, że do tej pory nikt z tej trójki nie skontaktował się z prezydium Rady Koordynacyjnej. 

Członek tego białoruskiego opozycyjnego gremium Jurij Hubarewicz w rozmowie z nami oświadczył, że nie ma potwierdzenia informacji o rzekomej ucieczce kolegów na Ukrainę. Jak dodał, od wczoraj, gdy zamaskowani ludzie wciągnęli Maryję Kolesnikową w centrum Mińska do furgonetki, nie dała znaku życia.

Potwierdzenia dotąd brak, według mnie może to być fałszywka. Przekonamy się niebawem - jeśli oni są na wolności, powinni się niebawem skontaktować. Jeśli natomiast wciąż są zatrzymani, a to była fałszywka czy medialna wrzutka, jeszcze długo nie będziemy wiedzieli, co się z nimi dzieje - powiedział Hubarewicz w rozmowie z RMF FM.

Członek prezydium Rady Maksym Znak poinformował nas z kolei: "Maryja nie zamierzała opuszczać Białorusi. Nadal nie mamy z nią kontaktu i uznajemy ją za porwaną".

Przed godziną 9:00 czasu polskiego ukraińska straż graniczna podała, że Maryja Kalesnikawa nie przekroczyła białorusko-ukraińskiej granicy.

Maryja Kalesnikawa miała podrzeć paszport

Wiceszef MSW Ukrainy Anton Heraszczenko mówi o "brutalnym wydaleniu białoruskiej opozycji z własnego kraju, w celu jej skompromitowania".

"Chodziło o to, żeby przedstawić wszystko tak, że liderzy opozycji zostawiają na pastwę losu setki tysięcy protestujących przeciwko reżimowi (prezydenta Alaksandra) Łukaszenki i uciekają na spokojną Ukrainę" - napisał na Facebooku wiceszef ukraińskiej dyplomacji.

Jak dodał, "Maryi Kalesnikawej nie udało się wyrzucić z Białorusi, ponieważ ta odważna kobieta podjęła działania w celu uniemożliwienia przemieszczenia jej przez granicę. Została na terytorium Republiki Białorusi".

"Pełną odpowiedzialność za jej życie i zdrowie ponosi osobiście Alaksandr Łukaszenka" - dodał.

Źródło agencji Interfax-Ukrainy twierdzi, że Kalesnikawa "podczas próby faktycznej deportacji podarła swój paszport i nie mogła być przepuszczona przez straż graniczną na terytorium Ukrainy".

Uprowadzenie działaczki białoruskiej opozycji

Według świadków Maryja Kalesnikawa została zatrzymana w poniedziałek w centrum Mińska - podał portal TUT.by. Z relacji wynika, że osoby, które dokonały zatrzymania, nie nosiły mundurów żadnej formacji struktur siłowych, były natomiast zamaskowane. Jeden z jej współpracowników przekazał, że została schwytana rano w drodze na pocztę - nieznane osoby wsadziły ją do busa i wywiozły.

Kalesnikawa przestała odbierać telefon. Kontakt urwał się również z dwójką pozostałych członków Rady Koordynacyjnej: Antonem Radniankou i Iwanem Kraucou. 

Wieczorem krewni Kalesnikowej zgłosili na milicję jej zaginięcie.

Maryja Kalesnikawa – kim jest

Kalesnikawa była koordynatorką sztabu Wiktara Babaryki, niedoszłego kandydata w wyborach prezydenckich z 9 sierpnia. Po jego aresztowaniu w związku z zarzutami dotyczącymi rzekomych przestępstw finansowych dołączyła do współpracowników kandydatki Swiatłany Cichanouskiej.

 

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Białoruś po wyborach

Joanna Potocka

RMF24