Kreml: Kredyt dla Mińska nie jest ingerencją w sprawy Białorusi

Poniedziałek, 14 września (19:58)
Aktualizacja: Poniedziałek, 14 września (21:23)

Kredytu w wysokości 1,5 mld dolarów, którego Rosja udzieli Białorusi, nie należy traktować jako ingerencji Moskwy w sprawy Białorusi - powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow po rozmowach prezydentów obu państwa, Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki.

W Soczi zakończyły się rozmowy prezydentów Putina i Łukaszenki. Faktycznie przez cały czas przebywali we dwójkę i rozmawiali przez prawie cztery godziny - powiedział Pieskow dziennikarzom po spotkaniu.

Rzecznik Kremla skomentował słowa liderki opozycji białoruskiej Swiatłany Cichanouskiej na temat rosyjskich kredytów, które - jej zdaniem - są pożyczką dla Łukaszenki. Kredyt "przyznawany jest nie prezydentowi Łukaszence, a Białorusi - naszej ważnej sojuszniczce, bratniemu dla nas krajowi" - zapewnił Pieskow.

Wyjaśnił, że część nowego kredytu jest przeznaczona na refinansowanie wcześniejszych długów Mińska. Władze białoruskie informowały pod koniec sierpnia, że prowadzą z Rosją rozmowy o refinansowaniu zadłużenia w wysokości 1 mld USD.

Rzecznik Putina nazwał Łukaszenkę prawomocnym prezydentem Białorusi i partnerem prezydenta Rosji w relacjach międzypaństwowych. Zaznaczył, że zarówno ci, którzy popierają Łukaszenkę, jak i ci, którzy go nie popierają, są dla Moskwy "obywatelami bratniej Białorusi". Rosja ceni ich wszystkich - dodał.

Podkreślił, że Putin poparł inicjatywę Łukaszenki związaną z reformą białoruskiej konstytucji. Ani Europa, ani Rosja nie powinny ingerować w tę reformę - zastrzegł. Wyraził przypuszczenie, że "konfiguracja tej reformy pojawi się w toku jakiejś dyskusji społecznej". Według Pieskowa wynik reformy konstytucji powinien odpowiadać pragnieniom społeczeństwa białoruskiego.

Przedstawiciel Kremla zapewnił ponadto, że prezydenci nie omawiali w Soczi tematu utworzenia rosyjskich baz wojskowych na Białorusi w zamian za poparcie ze strony Moskwy. Zapewnił, że nie jest prawdą przypuszczenia, że celem poparcia Moskwy dla Łukaszenki jest rozlokowanie takich obiektów wojskowych. W takim aspekcie kwestia ta nie znajduje się na agendzie - powiedział.

Dodał również, że jest zbyt wcześnie, by mówić o utworzeniu wspólnych przedsiębiorstw Rosji i Białorusi. W ten sposób Pieskow skomentował pytanie, czy oba kraje planują powołanie wspólnej korporacji w jakiejkolwiek branży. Pieskow tłumaczył, że prezydenci polecili ożywienie kontaktów między przedsiębiorstwami, ale celem tej aktywizacji jest to, by współpraca gospodarcza Białorusi i Rosji zyskała dodatkowy impuls.

Potwierdził przy tym, że Putin i Łukaszenka mówili w poniedziałek o dostawach surowców energetycznych dla Białorusi. Pytany o wynik tych rozmów odparł jedynie, że jest on "konstruktywny".

Prezydenci ustalili ponadto, że Rosja wycofa rezerwę swoich sił porządkowych i gwardii narodowej, którą skierowała w rejon granicy z Białorusią - relacjonował Pieskow. Siły te powrócą do miejsc stałej dyslokacji. Pieskow nazwał te ustalenia "ważnym rezultatem rozmów" w Soczi.

O utworzeniu rezerwy sił porządkowych na prośbę Łukaszenki rosyjski prezydent informował 27 sierpnia. Zapowiadał, że siły te nie zostaną użyte, dopóki "siły ekstremistyczne" na Białorusi "nie przekroczą pewnych granic". Rosja nie wyjaśniła, jaką liczbę funkcjonariuszy przeznaczyła do tej rezerwy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Białoruś po wyborach

Adam Zygiel