Białorusini znów wyszli na ulice. Zatrzymano ponad 230 protestujących

Niedziela, 29 listopada 2020 (14:44)
Aktualizacja: Niedziela, 29 listopada 2020 (19:01)

Podczas niedzielnych akcji protestu na Białorusi zatrzymano ponad 230 osób - wynika ze stale aktualizowanych danych centrum praw człowieka Wiasna. Wśród zatrzymanych jest członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Dzmitry Kruk. Białorusini od blisko czterech miesięcy wychodzą na ulice, protestując przeciw sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich z 9 sierpnia i domagając się odejścia Alaksandra Łukaszenki.

Według serwisu Tut.by, w kilku dzielnicach Mińska i w innych białoruskich miastach mieszkańcy zebrali się dzisiaj na protesty pod hasłem: "marsz sąsiadów".

Jak relacjonuje Tut.by, ludzie maszerują kolumnami i tworzą łańcuchy. Dochodzi do potyczek ze służbami.

W Mińsku - podaje portal - funkcjonariusze użyli wobec demonstrujących gazu łzawiącego. Czytelnicy donoszą z kolei o użyciu gazu przez zamaskowanych ludzi w Borowlanach. Tam - według świadków - użyto również granatu hukowego.

Obecnie na liście zatrzymanych udostępnionej przez Wiasnę figuruje 237 nazwisk. Większość osób zatrzymano w Mińsku, ale zatrzymania przeprowadzono też m.in. w Grodnie, Witebsku i Borowlanach pod Mińskiem. Zgodnie z danymi Wiasny wśród zatrzymanych jest troje dziennikarzy.

Tut.by podaje też informację o użyciu przez funkcjonariuszy gazu łzawiącego wobec demonstrujących w Mińsku. Czytelnicy donoszą też o użyciu gazu przez zamaskowane osoby w Borowlanach. Tam według świadków użyto też granatu hukowego.

Na ulicy Żukowskiego w Mińsku funkcjonariusze przeszukują klatki schodowe, dzwonią domofonami i proszą o otwarcie drzwi wejściowych - relacjonuje serwis.

O zatrzymaniu Kruka poinformował natomiast rzecznik opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Anton Radniankou. Według wstępnych doniesień, ekonomista został zatrzymany podczas akcji protestu w Mińsku.

Białorusini od czterech miesięcy wychodzą na ulice. Chcą uczciwych wyborów

Przypomnijmy, według oficjalnych wyników wyborów prezydenckich z 9 sierpnia, urzędujący prezydent Białorusi, nazywany "ostatnim dyktatorem Europy", Alaksandr Łukaszenka zdobył 80,1 procent głosów, zaś jego najpoważniejszą rywalkę, liderkę białoruskiej opozycji Swiatłanę Cichanouską poparło 10,1 procent wyborców.

Od 9 sierpnia jednak przez Białoruś przetacza się fala wielotysięcznych protestów obywateli, którzy uważają, że wybory zostały sfałszowane, i domagają się ponownego - uczciwego - głosowania.

Wobec protestujących i relacjonujących protesty niezależnych dziennikarzy reżim Alaksandra Łukaszenki stosuje represje, demonstracje kończą się setkami zatrzymań, dochodzi do aktów przemocy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Białoruś po wyborach

Edyta Bieńczak

Adam Zygiel

RMF FM/PAP