Wybór Manowskiej na I prezes SN. Terlecki: "Ważny etap", Gasiuk-Pihowicz: "Ćwierćprezes"

Poniedziałek, 25 maja 2020 (14:14)
Aktualizacja: Poniedziałek, 25 maja 2020 (14:38)

"Ważny etap w porządkowaniu i stabilizowaniu systemu prawnego" - tak szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki ocenia wybór Małgorzaty Manowskiej na pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Politycy opozycji mówią o wyłączeniu kolejnego ustrojowego bezpiecznika i przejęciu Sądu Najwyższego przez byłą polityk, bo Małgorzata Manowska pełniła funkcję wiceminister sprawiedliwości w pierwszym rządzie PiS-u.

O powołaniu Małgorzaty Manowskiej zdecydował prezydent Andrzej Duda. Znalazła się w gronie 5 kandydatów wskazanych przed dwoma dniami - po długich i burzliwych obradach - przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Uzyskała dwukrotnie niższą liczbę głosów od sędziego Włodzimierza Wróbla. Gdyby prezydent dochował dotychczasowego obyczaju, na czele Sądu Najwyższego stanąłby właśnie sędzia Wróbel, który uzyskał największe poparcie sędziów SN.

Sprawa jest wyjątkowa, bo dotyczy Sądu Najwyższego - sądu, który rozpatruje kasacje, orzeka o ważności wyborów, a jego pierwszy prezes jednocześnie stoi na czele Trybunału Stanu, przed którym odpowiadają politycy - zauważa dziennikarz RMF FM Patryk Michalski.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki z nieukrywaną radością mówił o wyborze dokonanym przez prezydenta. Szczęśliwie wszystkie te próby przewlekania wyboru kandydatów zakończyły się pomyślnie i prezydent mógł skorzystać ze swoich praw - stwierdził.

Terlecki: Nie wystarczy wymachiwać konstytucją. Trzeba ją także czytać /TVN24/x-news

To, co Terlecki nazywa porządkowaniem, opozycja określa podporządkowaniem - Prawu i Sprawiedliwości.

To próba nielegalna. Pani Manowska zdobyła poparcie tylko około ¼, zatem można powiedzieć, że jest ćwierćprezesem wybranym w ćwierćlegalnej procedurze - komentowała Kamila Gasiuk-Pihowicz z Koalicji Obywatelskiej.

Kolejny polityczny akt w wykonaniu Andrzeja Dudy; układ robi się układem domkniętym - ocenił wybór Manowskiej kandydat na prezydenta Szymon Hołownia. Pytał retorycznie, jak można przy powołaniu na stanowisko I prezesa SN zignorować wolę sędziów tego najważniejszego sądu w Polsce i dokonywać "swoich własnych politycznych wyborów i kalkulacji".

Prezydent Duda po raz kolejny pokazał, że niestety nie jest prezydentem Polaków, jest prezydentem PiS i nie cofnie się przed niczym, żeby zamienić Rzeczpospolitą Polską w prywatne państwo Jarosława Kaczyńskiego i wszystkich wykonawców jego woli. To jest skandal, żeby 38-milionowy kraj i jego prezydenci, premierzy, ministrowie, sędziowie i prokuratorzy działali na pilot, który leży na biurku jednego człowieka przy ul. Nowogrodzkiej - powiedział Hołownia.

"Starzy" sędziowie SN mają wątpliwości

Proces wyboru następcy prof. Małgorzaty Gersdorf budził poważne wątpliwości tzw. starych sędziów SN - czyli tych, którzy pracę w Sądzie Najwyższym rozpoczęli, zanim obecnie rządzący przeforsowali szereg kontrowersyjnych zmian w wymiarze sprawiedliwości.

W sobotę, już po wyłonieniu 5 kandydatów na stanowisko I prezesa SN, 50 sędziów wydało wspólne oświadczenie, w którym stwierdzili, że "nie ma możliwości zgodnego z prawem powołania I prezesa Sądu Najwyższego".

Wskazywali przede wszystkim, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN nie podjęło na koniec obrad, już po głosowaniach ws. wyboru 5 kandydatów, uchwały w tej sprawie.

"To złamanie konstytucji" - podkreślał sędzia Michał Laskowski.

Jak wyjaśniał: "procedura wyboru nie została zakończona", co oznacza, że "brak jest możliwości powołania I prezesa SN".

W liście skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy grupa tzw. starych sędziów wymieniła również całą listę uchybień, które według nich podważają legalność procedury wyboru kandydatów.

"Nagromadzenie i skala tych uchybień, w tym naruszeń prawa, powodują, że pozycja I prezesa Sądu Najwyższego, bez względu na to, kto nim będzie, może być podważana i słaba" - ostrzegał sędzia Michał Laskowski.

Kim jest Małgorzata Manowska

Sędzia Małgorzata Manowska jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (1992), gdzie także się doktoryzowała, a w 2010 roku uzyskała habilitację.

Jest cywilistką: specjalistką w kwestiach postępowań cywilnych i cywilnych procesów, autorką szeregu publikacji dot. tego zakresu tematyki prawnej.

Wykłada na stołecznej Uczelni Łazarskiego.

W 2007 roku przez kilka miesięcy była wiceministrem sprawiedliwości, odpowiedzialnym za nadzór nad sądownictwem. Na czele resortu stał wówczas Zbigniew Ziobro.

Niemal dekadę później, w styczniu 2016 roku, Ziobro powołał Manowską na stanowisko dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

Przez kilkanaście lat Małgorzata Manowska była sędzią Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Sędzią Sądu Najwyższego - orzekającym w Izbie Cywilnej - jest od października 2018.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Batalia o sądy

Joanna Potocka