Wojna na blokady

Środa, 22 stycznia 2020 (15:31)

Marszałek Sejmu skierowała w środę do Trybunału Konstytucyjnego wniosek, który ma zablokować czwartkowe posiedzenie trzech izb Sądu Najwyższego, które mają zdecydować o statusie sędziów, powołanych na wniosek nowej KRS. To już trzeci sposób na uniemożliwienie posiedzenia sędziów SN, którzy mają zdecydować o statusie sędziów, opiniowanych przez obecną KRS. Także niekoniecznie skuteczny.

Sędziowie SN, którzy zbiorą się jutro o 10:00 na niejawnym posiedzeniu, mają odpowiedzieć na pytania Pierwszej Prezes Małgorzaty Gersdorf - czy osoby, w których powołaniu uczestniczyli sędziowie zasiadający w KRS z powołania przez Sejm są uprawnione do orzekania i czy składy sądów z ich udziałem nie są sprzeczne z przepisami prawa. W rozpatrywaniu pytań może uczestniczyć 64 "starych" (powołanych bez udziału obecnej KRS) sędziów SN, z posiedzenia wykluczono dwie nowe izby SN i siedmioro sędziów Izby Cywilnej, powołanych po wydaniu opinii przez obecną Radę.

Informacje o zadaniu pytań i posiedzeniu wywołały kilka prób przeciwdziałania:

Sposób pierwszy - Kamil Zaradkiewicz

W poniedziałek jeden z tak wykluczonych, sędzia Izby Cywilnej wydał postanowienie zabezpieczające, czyli blokujące możliwość działania kilku artykułów ustawy o Sądzie Najwyższym. Postanowienie dotyczyło przepisów, pozwalających właśnie na skierowanie pytań prawnych do szerszych składów SN i zostało jednoznacznie zinterpretowane jako próba zablokowania jutrzejszego posiedzenia.

Sędzia Zaradkiewicz sam jest osobą, powołaną z udziałem nowej KRS, jego postanowienie może zatem budzić wątpliwości, związane z chęcią zablokowania działań SN, które dotyczą go osobiście.

Sposób drugi - Izba Dyscyplinarna

Najpierw prezes wykluczonej z udziału w jutrzejszym posiedzeniu nowej Izby Dyscyplinarnej poprosił o umożliwienie jej sędziom wzięcia udziału w posiedzeniu. Podobnie jak w wypadku prof. Zaradkiewicza stanowiłoby to jednak złamanie jednej z kardynalnych zasad prawa, zabraniającej orzekania we własnej sprawie. Wczoraj sędziowie ID zwrócili się więc z pytaniami prawnymi do Trybunału Konstytucyjnego, dołączając do nich kolejny wniosek o zabezpieczenie, czyli zablokowanie jutrzejszego posiedzenia trzech izb SN.

Działanie Izby Dyscyplinarnej budzi jeszcze więcej wątpliwości, choćby dlatego, że Trybunał Konstytucyjny jest sądem prawa, a nie rozstrzygającym w poszczególnych sprawach. Sądem najwyższej instancji jest w Polsce SN, a Trybunał nie powinien wpływać na jego działalność orzeczniczą.

Co więcej - takie właśnie stanowisko zajął w sierpniu Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, zaskarżając do TK przepisy, umożliwiające stosowanie zabezpieczeń. Wg wielu prawników wydanie wyroku w tej sprawie było niedopuszczalne, a sprawę należało umorzyć. TK do dziś się sprawą nie zajął.

Sposób trzeci - Marszałek Sejmu

W przeddzień posiedzenia SN Marszałek Elżbieta Witek skierowała do TK wniosek, formalnie dotyczący "sporu kompetencyjnego między Sejmem a Sądem Najwyższym. Jak wyjaśniała Nie może być tak, że Sąd Najwyższy uzurpuje sobie prawo do decydowania o tym, co leży w kompetencjach Sejmu i także pana Prezydenta.

I ta próba storpedowania posiedzenia SN wydaje się dyskusyjna, choćby przez oparcie na twierdzeniu, że zaistniał w ogóle spór kompetencyjny. Taki spór ma miejsce wtedy, kiedy albo dwa organy chcą robić to samo, czyli np. gdyby Sąd Najwyższy chciał wydawać ustawy albo Sejm wyroki, albo gdyby ani Sejm nie chciał wydawać ustaw a Sąd wyroków - no to wtedy też byłby spór - wyjaśnia rzecznik Sądu Najwyższego - Ja tutaj nie dostrzegam żadnych znamion takiego sporu - dodaje sędzia SN Michał Laskowski.

Natychmiastowe zamrożenie?

W działaniu Marszałek Witek można się dopatrzyć chęci wykorzystania treści niepozornie wyglądającego art. 86 par. 1 Ustawy o TK: Wszczęcie postępowania przed Trybunałem powoduje zawieszenie postępowań przed organami, które prowadzą spór kompetencyjny.

Innymi słowy nazwanie czegoś przed TK "sporem kompetencyjnym" jest najprostszym sposobem na zablokowanie w tej sprawie jakichkolwiek działań. Jaskrawym tego przykładem jest skierowanie przez Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego do TK sprawy rzekomego "sporu kompetencyjnego" w sprawie kasacji wyroku dla byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Wniosek nazwano kuriozalnym, ale do dziś spełnia swoje zadanie - postępowanie zostało zawieszone, a TK nie zajął się sprawą do dziś.

Oczywiście, że chodzi o wykorzystanie tego przepisu - ocenia sędzia Laskowski - chodzi o to, żeby to jutrzejsze posiedzenie się nie odbyło.

Popołudnie – sytuacja bez zmian

Kierująca Trybunałem Konstytucyjnym Julia Przyłębska oświadczyła właśnie, że "W związku ze wszczęciem przez TK postępowania z wniosku marszałek Sejmu, czwartkowe posiedzenie trzech Izb SN zostaje zawieszone."

Rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski chwilę później zapewnił jednak, że posiedzenie nie zostało odwołane. Sędziowie SN rozważą wnikliwie wszystkie wnioski. Być może podejmą decyzję o podporządkowaniu się stanowisku Julii Przyłębskiej. Możliwe też, że zdecydują o udzieleniu odpowiedzi na pytania Małgorzaty Gersdorf uznając, że "spór kompetencyjny" nie istnieje.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Batalia o sądy

Tomasz Skory