Rząd PiS przegrał bitwę ws. dyscyplinowania sędziów

Czwartek, 6 maja (11:07)
Aktualizacja: Czwartek, 6 maja (14:36)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej powinien orzec, że polskie przepisy dot. systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów są sprzeczne z unijnym prawem: taką opinię przedstawił właśnie rzecznik generalny TSUE Jewgienij Tanczew. Tym samym przyznał rację Komisji Europejskiej, która pozwała polskie władze z powodu systemu dyscyplinującego sędziów. Polski rząd, komentując tę opinię, mówi ingerowaniu brukselskich elit w suwerenność Polski.

Nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Sądu Najwyższego i sądów powszechnych rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził w 2017 roku. W ramach reformy w Sądzie Najwyższym utworzono budzącą ogromne kontrowersje i nieuznawaną przez znaczną część środowiska prawniczego Izbę Dyscyplinarną.

Komisja Europejska uznała, że - ustanawiając ten nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów - Polska naruszyła unijne prawo i w październiku 2019 wniosła skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Stwierdziła w niej, że nowy system "nie gwarantuje niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej".

W wydanej dzisiaj opinii rzecznik generalny TSUE przyznał Komisji Europejskiej rację.

Rzecznik generalny TSUE przyznaje rację Komisji Europejskiej. Opinia jest „kategoryczna”

Jewgienij Tanczew najpierw odparł podnoszone przez Polskę zastrzeżenia, że tzw. dyscyplinarki nie dotyczą prawa unijnego, więc unijny Trybunał nie ma kompetencji do rozpatrywana tej sprawy. Tanczew podkreślił, że Sąd Najwyższy i sądy powszechne w Polsce rozstrzygają kwestie związane ze stosowaniem lub z wykładnią unijnego prawa. Uznał także, że bez znaczenia jest to, że sprawy dyscyplinarne sędziów nie wiążą się ze stosowaniem prawa UE.

Następnie rzecznik przyjrzał się argumentacji Komisji Europejskiej.

Zauważył, że postępowanie dyscyplinarne powinno być podejmowane przeciwko sędziemu jedynie za najpoważniejsze formy zaniedbań służbowych, a nie ze względu na treść jego orzeczeń.

Podkreślił, że już sama możliwość objęcia sędziów postępowaniem lub sankcjami dyscyplinarnymi ze względu na treść wydawanych przez nich wyroków wywołuje wśród tych sędziów "efekt mrożący", co nie daje się pogodzić z sędziowską niezawisłością.

Najważniejsze w opinii rzecznika generalnego TSUE jest natomiast stwierdzenie, że sama perspektywa, że sędzia może być objęty sankcjami za składanie pytań prejudycjalnych, "godzi w podwaliny Unii Europejskiej".

Jak usłyszała w Trybunale korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon: dzisiejsze orzeczenie jest niesłychanie jasne i kategoryczne.

Trzeba liczyć się z porażką polskiego rządu

Teraz - w ciągu kilku tygodni, maksymalnie do dwóch miesięcy - ostateczny wyrok w tej sprawie wyda sam Trybunał.

Co istotne - zaznacza Katarzyna Szymańska-Borginon - sędziowie TSUE najczęściej podążają za opinią rzecznika generalnego.

Biorąc pod uwagę również dotychczasowe orzecznictwo TSUE w sprawach dot. reformy sądownictwa w Polsce, należy liczyć się z przegraną polskich władz, czyli ze stwierdzeniem, że reforma sądownictwa - przeforsowana przez rząd Prawa i Sprawiedliwości - narusza unijne prawo.

Wyrok, który zapadnie w najbliższych tygodniach, będzie ostateczny i - jeśli TSUE faktycznie zgodzi się z opinią rzecznika generalnego - Polska będzie musiała go wykonać, czyli zmienić prawo.

Wykonanie orzeczenia nadzorować będzie wówczas Komisja Europejska: gdyby stwierdziła, że władze w Warszawie nie wycofują się z reformy, będzie mogła wnioskować o kary finansowe.

"Brukselskie elity próbują ingerować w suwerenność Polski"

Brukselskie elity próbują ingerować w suwerenność Polski - tak resort sprawiedliwości komentuje dzisiejszą opinię rzecznika generalnego TSUE Jewgienija Tanczewa.

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta oświadczył, że Trybunał bierze udział w zaplanowanym ataku na Polskę. Kaleta, udowadniając swoją teorię, sięga do życiorysów konkretnych urzędników. Atakiem na Polskę dyryguje szanowni państwo, wieloletni wiceminister w rządzie Donalda Tuska pan Maciej Szpunar, który jest Pierwszym Rzecznikiem Generalnym Trybunału.

Kaleta wyjaśnił, że to istotne, bo właśnie Pierwszy Rzecznik TSUE przydziela wpływające do Trybunału sprawy, a do tych dotyczących Polski kolejny raz wyznaczył autora dzisiejszej opinii. Jego życiorys też został zbadany. Pan Jewgienij Tanczew w czasach komunistycznych robił zawrotną karierę prawniczą. Następnie, kiedy już Bułgaria przestała być krajem komunistycznym, z poparciem partii postkomunistycznej jego kariera ciągle się rozwijała - mówi Kaleta.

Tego, że rzecznik Tanczew od lat specjalizuje się w sprawach Polski, a Maciej Szpunar decyduje o przydziale spraw dopiero od października jednak  wiceminister Kaleta nie dodał.

/RMF FM
/RMF FM
Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego nowego internetowego Radia RMF24.pl:

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24.pl na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Batalia o sądy

Katarzyna Szymańska-Borginon

Tomasz Skory

Edyta Bieńczak

Sara Bounaoui