KRS powiedziała "nie" asesorom sądowym z listy Ziobry. Minister: Stał się skandal

Poniedziałek, 30 października 2017 (20:01)
Aktualizacja: Poniedziałek, 30 października 2017 (21:54)

Krajowa Rada Sądownictwa postanowiła nie powoływać asesorów sądowych z listy przesłanej przez ministra sprawiedliwości. Wobec wszystkich 265 kandydatów wyrażono skuteczny sprzeciw - poinformował w poniedziałkowy wieczór rzecznik prasowy KRS sędzia Waldemar Żurek. Decyzję Rady skomentował już Zbigniew Ziobro. Jak stwierdził: "KRS stanęła wbrew interesom całego polskiego społeczeństwa".

Na nadzwyczajnym posiedzeniu 30 października 2017 r. Krajowa Rada Sądownictwa postanowiła nie powoływać asesorów sądowych z listy przesłanej przez Ministra Sprawiedliwości. Wobec wszystkich 265 kandydatów wyrażono skuteczny sprzeciw. Jest to spowodowane niespełnianiem kryteriów ustawowych - głosił komunikat przekazany przez rzecznika KRS.

Jak powiedział później dziennikarzom sędzia Żurek, wszystkie wnioski ministra sprawiedliwości nie spełniały wymogów ustawowych: kandydaci na asesorów nie mieli zaświadczeń o stanie zdrowia, badań psychologicznych, a część z nich - nawet odpisów dyplomów.

To jest tak, jakby ktoś wyjechał na ulicę po zdanym egzaminie na prawo jazdy bez ważnego prawa jazdy - i chciałby, żeby policja dopuściła go do ruchu - wyjaśniał obrazowo rzecznik KRS.

Decyzję Rady w zdecydowanych słowach skomentował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Niestety stało się coś, co trudno nawet bez emocji komentować, bo stał się skandal: dziś KRS stanęła wbrew interesom całego polskiego społeczeństwa, a przede wszystkim skrzywdziła swoją decyzją tych świetnie przygotowanych, znakomicie wykształconych ludzi, którzy - mówię to w czasie teraźniejszym, bo liczę, że tak się stanie - są nadal wielką nadzieją polskiego sądownictwa - oświadczył Ziobro w czasie spotkania z dziennikarzami.

Według ministra, kandydaci przedstawieni przez jego resort to ludzie, którzy przeszli "profesjonalną szkołę" i zostali przygotowani przez najlepszych sędziów i przedstawicieli różnych polskich uczelni.

Dzisiaj KRS pokazała, że jest ciałem niereformowalnym. Pokazała, że cynicznie rozumiane interesy korporacyjne są ważniejsze niż interesy wymiaru sprawiedliwości, że ich interesy, tej - jak są sami nazywani przez sędziów - spółdzielni sędziowskiej, są ważniejsze - stwierdził Zbigniew Ziobro.

Według niego, decyzja KRS zablokowała "wkroczenie do polskich sądów młodości i profesjonalizmu", a Radzie "chodzi o to, by toczyć walkę z realną reformą wymiaru sprawiedliwości". Tym bardziej będzie dojrzała argumentacja przemawiająca za reformą KRS, za tym, że tą spółdzielnię trzeba po prostu zreformować - stwierdził Ziobro.

Przy okazji wyraził nadzieję, że rozmowy z Andrzejem Dudą i prezydencki projekt ustawy o KRS pozwolą "na powołanie takiej KRS, która nie będzie chciała prowadzić bezwzględnej cynicznej walki dla swoich korporacyjnych, ciemnych interesów, nie będzie myślała w kategoriach najwyższej kasty, a w kategoriach dobra społecznego".

Odpowiadając ministrowi sędzia Waldemar Żurek stwierdził, że szkoda, że minister Ziobro jako członek KRS nie zjawił się na posiedzeniu Rady i nie bronił swoich niekompletnych wniosków. Dodał, że teraz to Sąd Najwyższy będzie rozpatrywał odwołania kandydatów na asesorów.

Co więcej - zdaniem sędziego Żurka - większość z nich mogłaby pełnić już funkcje sędziów, a nie asesorów, gdyby minister sprawiedliwości nie blokował etatów w sądach rejonowych.

Pierwsi asesorzy z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie

Chodzi o absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie, którzy pod koniec września odebrali od ministra sprawiedliwości akty mianowania. Zgodnie z uchwaloną 11 maja nowelą kilku ustaw, minister sprawiedliwości dokonuje mianowania na stanowisko asesora na czas nieokreślony. KRS ma natomiast prawo do sprzeciwu wobec powierzenia asesorowi obowiązków sędziego.

Kwestia powoływania asesorów przez ministra wzbudzała największe kontrowersje w toku prac legislacyjnych nad zmianą przepisów. KRS alarmowała, że takie propozycje są sprzeczne z zasadą trójpodziału władz, bo dają ministrowi prawo do mianowania asesorów, odbierania od nich ślubowania, wyznaczania im miejsca pracy i powierzania faktycznych obowiązków sędziego. Uzależniają więc asesorów - jak uzasadniała Rada - od ministra, choć w 2007 roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że powoływanie asesorów przez ministra sprawiedliwości jest niezgodne z konstytucją.


(e)

Artykuł pochodzi z kategorii: Raport: Batalia o sądy

Mariusz Piekarski

RMF FM/PAP