"Łukaszenka obawiał się otwartego procesu, bo każdy wie, że Andrzej Poczobut jest niewinny. Jest kolejną ofiarą antypolskiej kampanii prowadzonej od 18 lat na Białorusi" - mówił w Radiu RMF24 Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Dom Białoruski w Warszawie. Sąd w Grodnie skazał na 8 lat więzienia Andrzeja Poczobuta, działacza polskiej mniejszości na Białorusi oraz niezależnego dziennikarza. Władze zarzuciły mu "wzniecanie nienawiści".

REKLAMA

Sąd w Grodnie skazał na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze Andrzeja Poczobuta, działacza polskiej mniejszości na Białorusi i dziennikarza. Proces został utajniony, co oznacza, że media nie mogły w nim uczestniczyć, a adwokaci udzielać informacji na temat przebiegu postępowania. Do sali sądowej wpuszczono tylko rodzinę oraz przedstawicieli białoruskich mediów państwowych.

Poczobut, członek władz Związku Polaków na Białorusi, został zatrzymany w marcu 2021 roku i od tamtej pory stale przebywa w areszcie. Nie miał możliwości spotkania z rodziną.

On nic nie zrobił. Siedzi w więzieniu tylko dlatego, że Łukaszenka chciał w taki sposób szantażować polski rząd, polskie społeczeństwo i prowadzić dalej kampanię antypolską - mówił prezes Fundacji Dom Białoruski w Warszawie

Antypolska kampania reżimu Łukaszenki

Łukaszenka bardzo obawiał się takiego otwartego procesu, ponieważ Andrzej Poczobut nie jest niczemu winny. To kolejna ofiara antypolskiej kampanii, która jest prowadzona już od 18 lat na Białorusi. Utajnili proces, żeby do społeczności międzynarodowej i polskiej nie przedostały się informacje o tym, w jaki sposób traktowano tam dziennikarza, a wiemy od innych więźniów politycznych, że torturują wszystkich bardzo mocno, szczególnie takich niezłomnych i twardych, jak Andrzej Poczobut. Nie wykluczam tego, że to, co zrobiono z nim, jest bardzo poważnymi torturami. Łukaszenka bardzo się mści, ponieważ Andrzej nie chciał ani 12 lat temu, ani teraz napisać prośby o ułaskawienie - mówił w Radiu RMF24 Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Dom Białoruski w Warszawie

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Aleś Zarembiuk: Wyrok dla Poczobuta to element antypolskiej kampanii Łukaszenki

Jak zaznaczał gość Tomasza Terlikowskiego, tortury więźniów na Białorusi są "barbarzyńskie". Niewolnicy trafiają do karceru na wiele tygodni czy nawet miesięcy. Znajdują się w nim zupełnie sami, pod ciągłym monitoringiem kamer. Przez chłod i wiatr nie mogą normalnie funkcjonować - podkreślał Zarembiuk.

8 lat to jest bardzo dużo w tych warunkach, szczególnie, że Andrzej Poczobut jest na liście terrorystów. Będzie miał zaostrzony rygor, czyli jeszcze mniej praw więziennych, nie będzie mógł na przykład otrzymywać tyle paczek ile może inny więzień - mówił prezes Fundacji Dom Białoruski

Tortury na porządku dziennym

Na ten moment nie wiadomo, w jakim stanie znajduje się Andrzej Poczobut, jednak nie ulega wątpliwościom, patrząc na dramatyczny wygląd dziennikarza, że jest on torturowany - zdradza Zarembiuk. Cały czas cenzurowano jego listy. Nie docierają do nas informacje nawet od innych więźniów, bo administracja robi wszystko, żeby on nigdzie, podczas już prawie dwóch lat, nie spotkał się z innym więźniem politycznym. Trzeba walczyć o uwolnienie Andrzeja i wszystkich więźniów - apeluje Zarembiuk.

Jak zaznacza tortury na Białorusi są na porządku dziennym. W jego otoczeniu będą więźniowie kryminalni, którzy będą wywierać na niego presję psychiczną, żeby on był w jak najgorszym stanie i się poddał. Są osoby z więzienia, którze poszły na układ z administracją więzienną i wykonują rozkazy szefów i próbują wpływać na więźniów politycznych - mówił gośc Radia RMF24.

Jak podreślił dziś premier Mateusz Morawiecki 8 lat więzienia dla Andrzeja Poczobuta to nieludzki wyrok białoruskiego reżimu i kolejny akt prześladowania Polaków na Białorusi. Zrobimy wszystko, by pomóc polskiemu dziennikarzowi, odważnie pokazującemu prawdę

Wyrok na Andrzeja Poczobuta jest skandaliczny, polski konsul na Białorusi jest do pełnej dyspozycji Andrzeja Poczobuta i będzie starał się pomagać w takim wymiarze, jaki jest możliwy - powiedział w rozmowie z PAP wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk.

Opracowanie: Emilia Witkowska