Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego - to bardzo ważny dokument w krajach Unii Europejskiej, ale też w Wielkiej Brytanii i w krajach EFTA, takich jak: Islandia, Liechtenstein, Norwegia i Szwajcaria.
To jest nasz dowód na to, że w Polsce jesteśmy ubezpieczeni i kiedy nagle zachorujemy - możemy korzystać z publicznej opieki zdrowotnej w kraju, w którym jesteśmy. Zanim więc spakujemy: bikini, klapki, okulary, kremy z filtrem - pomyślmy o EKUZ albo składając wniosek przez aplikację moje IKP, czyli Internetowe Konto Pacjenta, albo zgłaszając się do Małopolskiego Oddziału NFZ. Czy to w Krakowie, czy w delegaturach wydajemy kartę od ręki – podkreśla Aleksandra Kwiecień, rzeczniczka prasowa Małopolskiego Oddziału NFZ.
To uchroni nas przed gigantycznym rachunkiem za leczenie w czasie urlopu - gdyby takie okazało się konieczne.
Jednak, żeby nie narazić się na koszty - których Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie mógł zwrócić - będąc w trudnej zdrowotnej sytuacji musimy zgłosić się do takiej placówki, która pracuje w publicznym systemie zdrowia. Można to porównać w ten sposób – takiej, która ma umowę z tamtejszym, z lokalnym NFZ-tem. Wtedy korzystamy ze świadczeń. Jeszcze ważna uwaga w odniesieniu do EKUZ. W Polsce jest tak, że co do zasady nie płacimy za wizyty, nie płacimy za pobyt w szpitalu. Natomiast w krajach Unii Europejskiej te zasady są bardzo różne i często możemy być zaskoczeni współpłaceniem, czyli ponoszeniem części kosztów na przykład za hospitalizację, na przykład dopłatę do wizyty u lekarza specjalisty, u dentysty. Proponuję, żeby przed wyjazdem odebrać EKUZ, wejść na stronę Narodowego Funduszu Zdrowia, wybrać kraj, w którym będziemy przebywać na wakacjach i sprawdzić dokładnie, jakie są zasady, jak się nazywa instytucja organizująca zdrowie w danym kraju, żeby mieć przezornie wszystkie te informacje i nie być zaskoczonym. Bo musimy też pamiętać o tym, że jeżeli współpłacimy, czyli ponosimy koszty tak samo, jak wszyscy obywatele danego kraju: Hiszpanii, Belgii, Francji, to NFZ takich kosztów nie zwraca – zaznacza ekspertka.
Wiele osób zastanawia się, dlaczego karta EKUZ musi być plastikowa. W czasach, kiedy wszystko mamy w formie elektronicznej, są aplikacje i zdjęcia w telefonie – musimy pamiętać o tym, żeby spakować dodatkowy przedmiot. Rzeczniczka krakowskiego oddziału Funduszu podkreśla, że to nie jest wymysł urzędników – tylko wymóg we wszystkich krajach europejskich.
Jest jednak jeden wyjątek - kiedy zapomnimy karty lub kiedy ją zgubimy kartę. W takiej sytuacji możemy przez Internetowe Konto Pacjenta poprosić o wystawienie certyfikatu zastępującego EKUZ. Dzieje się to bardzo szybko. Taki certyfikat jest wydawany na czas leczenia najczęściej – podkreśla Aleksandra Kwiecień.
Poza Europejską Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego – przydatne może być także dodatkowe ubezpieczenie komercyjne.
Co roku latem słyszymy o tym, że ktoś miał ogromny problem, żeby wrócić do Polski albo zachorował w jakimś kraju w czasie wakacji. I my w Polsce nie zwracamy uwagi na to, ile kosztuje leczenie. W Polsce leczenie też jest bardzo drogie. Można to też sprawdzić w Internetowym Koncie Pacjenta. Będę do tego wracać jak bumerang. Ale pamiętajmy, że w wielu krajach te koszty leczenia są bardzo wysokie. Warto wykupić dobre ubezpieczenie związane z opieką medyczną, bo przezorny zawsze ubezpieczony i jest to niewielki koszt w porównaniu z tym, z jakim musielibyśmy się borykać, opłacając samodzielnie koszty leczenia – zaznacza rzeczniczka NFZ.
O dodatkowym ubezpieczeniu lepiej pamiętać także, jeżeli planujemy uprawiać sporty ekstremalne i wybieramy się w góry.
Gdyby konieczny okazał się transport medyczny – to także należy pamiętać o tym, że są to wysokie koszty, które będziemy musieli ponieść.
Warto dlatego sprawdzić, jakie kraje jakich ubezpieczeń obowiązkowych wymagają, bo to nie jest de facto duży koszt, a pewność, że w nagłej sytuacji jesteśmy trochę bardziej bezpieczni. Pamiętajmy o tym, że leczenie we wszystkich krajach jest bardzo drogie. Brak karty to ogromne koszty leczenia, które ponosimy w pierwszej kolejności sami. Oczywiście później, po powrocie do Polski możemy zgłosić się do funduszu i złożyć wniosek o pokrycie tych kosztów, ale jest to procedura, która długo trwa, więc wyrobienie karty jest prostsze, szybsze. Można to zrobić zawczasu, więc warto o tym pomyśleć, bo takie historie naprawdę są dramatyczne, bo nagle ktoś staje przed faktem, że musi zapłacić kilka, kilkanaście tysięcy euro. I szpital, w którym jesteśmy leczeni, placówka medyczna, z której korzystaliśmy, oczekuje tych pieniędzy. Już wykonała swoją usługę, chce otrzymać zapłatę. I z doświadczenia moich i moich kolegów, którzy zajmują się leczeniem w kontekście międzynarodowym, wiemy, że to są trudne historie, które kosztują pacjentów. Oprócz tego, że są chorzy, oprócz tego, że często muszą kontynuować leczenie w Polsce i to bardzo dużo stresu związanego właśnie z kosztami leczenia – tłumaczy Aleksandra Kwiecień.
Komu przyda się recepta transgraniczna?
Od kilku lat na jej podstawie możemy wykupić leki w dziesięciu krajach Unii Europejskiej. Wśród nich są:
- Chorwacja,
- Cypr,
- Czechy,
- Estonia,
- Grecja,
- Litwa,
- Portugalia,
- Hiszpania.
To jest bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które dużo podróżują, które często podróżują, a które przy okazji biorą na przykład leki na choroby przewlekłe. Fizycznie ta e-recepta nie różni się od takiej, którą lekarze wypisują na co dzień – wyjaśnia Aleksandra Kwiecień, rzeczniczka prasowa Małopolskiego Oddziału NFZ.
Lekarz wystawia pacjentowi e-receptę na te leki, które przyjmuje i jeżeli będziemy chcieli zrealizować ją poza granicami kraju - to mamy taką możliwość we wspomnianych dziesięciu krajach. Wystarczy wejść na Internetowe Konto Pacjenta, a po zalogowaniu do zakładki „Uprawnienia” i tam trzeba wyrazić zgodę na to, aby ta recepta zmieniła swój status na receptę, która będzie realizowana za granicą. Należy jeszcze wskazać kraj, w którym jesteśmy i w którym będziemy korzystać z tej recepty transgranicznej.
W przypadku dzieci musimy poprosić o wystawienie e-recepty transgranicznej w formie papierowej.
