"W najbliższym czasie Polska 2050 nie może liczyć na stanowisko wicepremiera" - usłyszał z kilku źródeł w Koalicji Obywatelskiej dziennikarz RMF FM Jakub Rybski. Nowa przewodnicząca tej partii Katarzyna Pełczyńska Nałęcz od miesięcy domaga się spotkania z premierem Donaldem Tuskiem w tej sprawie.

REKLAMA

  • Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl

Dlaczego szef rządu nie chce mianować polityka Polski 2050 na wicepremiera?

Według polityków Koalicji Obywatelskiej szef rządu nie chce dać Polsce 2050 funkcji wicepremiera, bo partia założona przez Szymona Hołownię jest teraz bardzo podzielona i skłócona, a po wyborach na przewodniczącego sytuacja jest jeszcze gorsza.

Część posłów popierających Paulinę Hennig-Kloskę, czyli główną kontrkandydatkę Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, otwarcie nie zgadza się z wizją nowej przewodniczącej.

Wkrótce spotkanie z premierem

Z nieoficjalnych informacji reportera RMF FM Jakuba Rybskiego wynika, że premier Donald Tusk w najbliższym czasie ma spotkać się osobiście z nową szefową Polski 2050 i postawić jej warunek - albo doprowadzi do zjednoczenia swojego ugrupowania, albo stanowiska wicepremiera nie będzie.

To może być niemal niewykonalne zadanie, bo w sejmowych kuluarach mówi się o tym, że część posłów może wkrótce odejść z partii i stworzyć nowe koło poselskie.

Słowa Hołowni miały doprowadzić do zwycięstwa Pełczyńskiej-Nałęcz?

Politycy Polski 2050 sympatyzujący z Pauliną Hennig-Kloską twierdzą, że Szymon Hołownia chciał wpłynąć na wynik wyborów w ugrupowaniu grożąc odejściem z niego. Moim zdaniem działania marszałka Szymona Hołowni w ostatnim okresie, sugerowanie, że może opuścić Polskę 2050 miały wpływ na wygraną Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - oceniła w rozmowie z PAP posłanka Ewa Szymanowska.

Uważam że ten szantaż, jaki przedstawił przed drugą turą Szymon Hołownia, mógł wręcz skłonić część naszych członków, tych którzy przyszli dla tej partii dla niego i przestraszyli się, że on może rzeczywiście odejść, do postawienia na scenariusz przez niego popierany. Bo Hołownia nie mówił co prawda otwarcie, że popiera Pełczyńską, ale wszyscy wiedzieli, że jest absolutnie przeciwny temu, by stronnictwo Hennig-Kloski zaczęło zarządzać partią - powiedział pragnący zachować anonimowość działacz Polski 2050.

Były marszałek miał się obawiać utraty wpływów w partii. Hołownia odbierał ewentualny wybór Hennig-Kloski jako zagrożenie dla swojej pozycji i status quo. Już kilka lat temu zawierzył Pełczyńskiej, ona była jego najbliższą doradczynią, funkcjonowali w duecie, w ramach którego on oddał jej zarządzanie partią. Zakładał więc, że nawet jeśli nie będzie przewodniczącym, ona zapewni kontynuację tego, co było i jego wpływy w partii się utrzymają - wyjaśnił. A Hennig-Kloska przyniosłaby jednak zmiany, bo obecna pozycja, także sondażowa, jest efektem tego, w jaki sposób partia była zarządzana - dodał.

Inny polityk Polski 2050, związany z frakcją niechętną Pełczyńskiej-Nałęcz, potwierdza, że wiele osób w regionach mogło się przestraszyć gróźb Hołowni dotyczących odejścia z partii. Nie dotyczy to jednak parlamentarzystów, którzy wiedzieli, że marszałek nie opuści partyjnych szeregów.

Z kolei poseł Kamil Wnuk, uchodzący za zwolennika Hołowni, przekonuje, że marszałek Sejmu nie popierał żadnej z kandydatek. Zależało mu przede wszystkim na tym, żeby partia się nie rozpadła, dlatego proponował np. obu paniom współprzywództwo. Ale czy wsparł w jakiś szczególny sposób panią Pełczyńską-Nałęcz? Myślę, że nie - ocenia Wnuk.

Wybory wygrane w drugiej turze

W ubiegłą sobotę Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zwyciężyła w wyborach na przewodniczącą Polski 2050, pokonując Paulinę Hennig-Kloskę. W przeprowadzonej zdalnie drugiej turze głosowania uzyskała 350 głosów, wobec 309 oddanych na Hennig-Kloskę. Była to powtórzona druga tura wyborów, ponieważ wyniki głosowania z 12 stycznia zostały unieważnione z powodu ingerencji w system wyborczy.

W pierwszej turze wyborów o przywództwo w Polsce 2050 rywalizowało pięcioro członków ugrupowania. Oprócz Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Pauliny Hennig-Kloski byli to również parlamentarzyści: Ryszard Petru, Joanna Mucha oraz Rafał Kasprzyk. W drugiej turze cała trójka zadeklarowała poparcie dla Hennig-Kloski.