Wniosek o odwołanie Krzysztofa Bosaka z funkcji wicemarszałka Sejmu przepadł w głosowaniu. Za usunięciem polityka Konfederacji z tego stanowiska zagłosowało zaledwie 32 posłów. 77 było przeciw, a 152 się wstrzymało.

REKLAMA

Jak głosowały poszczególne ugrupowania?

Za odwołaniem Krzysztofa Bosaka zagłosowali wszyscy posłowie Lewicy (26 osób) i 6 parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej.

Przeciw było 26 posłów Polski 2050, 31 posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego, 16 osób z Konfederacji, całe koło Kukiz'15 oraz 1 poseł Prawa i Sprawiedliwości - Jan Krzysztof Ardanowski.

Od głosu wstrzymało się 146 posłów Koalicji Obywatelskiej i 6 z Polski 2050. Nie głosowało 188 posłów PiS-u i pojedyncze osoby z pozostałych ugrupowań.

Imienne wyniki głosowania można znaleźć tutaj

Bosak: Nie reprezentuję siebie, ale wyborców Konfederacji

Krysztof Bosak po głosowaniu powiedział, klub PiS pierwotnie miał głosować za jego odwołaniem, ale zmienił zdanie. Cieszę się, że posłowie zdecydowali się nie wziąć udziału w głosowaniu (...) To bardzo budujące, że żadne z innych klubów (niż Lewica - przyp. red.) mimo różnic nie poparł wniosku - powiedział. Dodał, że "przekonanie, że każdy klub powinien mieć swojego reprezentanta w prezydium Sejmu jest ugruntowane".

Cieszę się, będę starał się dalej w najlepszy możliwy sposób pełnić swoje obowiązki, prowadzić obrady w sposób możliwie neutralny, kulturalny, bez wyłączania głosu, zanim ktoś skończy myśl" - zadeklarował. Tutaj nie reprezentuję siebie, ale wyborów Konfederacji. Półtora miliona wyborców Konfederacji nie zasługuje na to, żeby być wyborcami gorszego rodzaju - stwierdził.

Podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie do wyniku głosowania odniosła się także posłanka Lewicy i minister ds. równości Katarzyna Kotula. Żałuje, że zabrakło dziś odwagi i determinacji do tego, żeby rozliczyć także człowieka, który w roli marszałka się nie sprawdził, nie sprawdził się w sytuacji, w której jego kolega z formacji przekroczył wszystkie dopuszczalne granice, złamał prawo. To haniebne zachowanie posła Brauna w Sejmie było chyba tą kroplą, która przelała czarę goryczy - oceniła.

Dlaczego złożono wniosek o odwołanie Bosaka?

Wniosek o odwołanie Bosaka przygotowała Lewica - w związku z jego reakcją na zachowanie posła Konfederacji Grzegorza Brauna, który w grudniu 2023 r., podczas uroczystości chanukowej w Sejmie, używając gaśnicy proszkowej, zgasił zapalone w Sejmie świece chanukowe. Następnie pojawił się na mównicy sejmowej w czasie, gdy obradom przewodniczył wicemarszałek Bosak. Obrady przejął marszałek Szymon Hołownia.

Lewica złożyła wniosek o odwołanie Bosaka z funkcji wicemarszałka Sejmu, argumentując, że umożliwił Braunowi wygłoszenie antysemickiego wystąpienia, w którym m.in. nazwał uroczystość zapalenia świec chanukowych "rasistowską".

Jak wyglądała debata nad wnioskiem o odwołanie Bosaka?

Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej mówił czasie debaty nad wnioskiem o odwołanie Bosaka, że w istocie "jest o postawie i o tym, jak reagujemy i kiedy reagujemy". Jest to także debata nad politycznym sumieniem Krzysztofa Bosaka. Czy właściwie zareagował. I w dzisiejszym głosowaniu my to będziemy oceniali - dodał.

Istotą tej dyskusji jest postawa, w której ktoś przedstawia się jako patriota, a wali jak w bęben w reputację Polski na świecie - my się na to nie zgadzamy. Bo spowodowaliście tym czynem i waszą niejednoznaczną reakcją, że Polska doznała uszczerbku, tak jak doznawała ze względu na to co wyprawiała poprzednia koalicja - mówił Kowal. Niech każdy z nas ma poglądy, jakie chce, ale niech szanuje naszą polską tradycję i niech nie wystawia Polski na pośmiewisko - zaapelował.

Szef klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Paszyk podkreślił podczas debaty, że jego klub nie widzi podstaw do tego, by odwołać Bosaka z funkcji wicemarszałka Sejmu. Będziemy - jako klub - głosować przeciwko wnioskowi o odwołanie - oświadczył poseł ludowców. Zaapelował jednocześnie do Bosaka o to, aby w przyszłości wszelkie niegodne zachowania, które mogą się pojawić także wobec jego środowiska politycznego, spotkały się ze znacznie bardziej stanowczą reakcją.

Oczekujemy w kontekście tych zdarzeń, które dzisiaj powodują, że na pana temat rozmawiamy, stanowczej reakcji, stanowczego zachowania się, aby nie dawać i nie stwarzać takiego wrażenia, że jest z pańskiej strony jakieś przyzwolenie, jakaś taryfa ulgowa wobec osób, które reprezentują pana środowisko polityczne - podkreślił Paszyk, zwracając się do Bosaka.

Barbara Oliwiecka z Polski 2050 powiedziała, że "rozumie brak doświadczenia wicemarszałka Bosaka i element zaskoczenia, odnośnie tego, że nie wiedział co, się dokładnie wydarzyło na korytarzu sejmowym". Niezrozumiałe i nieakceptowane jest natomiast to, że wicemarszałek Krzysztof Bosak powstrzymał się od głosu podczas posiedzenia prezydium nad karami dla posła Grzegorza Brauna - podkreśliła.

Według niej, "w ocenie tego czynu nie powinno być żadnych moralnych wątpliwości". Tu nie ma miejsca na kolesiostwo. Uruchomienie gaśnicy przez posła Grzegorza Brauna, zakłócenie obrzędu religijnego, skrzywdzenie niewinnych ludzi powinno skutkować jego natychmiastowym wykluczeniem z klubu. To byłby jednoznaczny wyraz braku akceptacji dla tego typu antysemickich i niebezpiecznych zachowań - zaznaczyła Oliwiecka.

Bez względu na wynik dzisiejszego głosowania jednoznacznie mówimy, że w Prezydium Sejmu jest miejsce dla przedstawicieli wszystkich partii wybranych w demokratycznych wyborach z koalicji i z opozycji, dla PiS, jak również dla Konfederacji - oświadczyła posłanka Polski 2050.

Na wniosek Lewicy próbujecie tutaj zastosować odpowiedzialność zbiorową. Dobrze wiecie, że Krzysztof Bosak nie zrobił nic, co by usprawiedliwiało usunięcie go z Prezydium Sejmu. Nie ma na tej sali zbyt wielu posłów dorównujących mu kulturą osobistą, umiejętnością debaty czy też prowadzenia rozmowy - podkreślił w czasie debaty Sławomir Mentzen z Konfederacji. W wielu sprawach się ze sobą różnicie, ale w tej jednej mówicie jednym głosem. Wolelibyście, żeby nas nie było, żebyśmy zniknęli, najlepiej razem z wszystkimi naszymi wyborcami. Budujecie system, w którym my jesteśmy wyłomem, jesteśmy błędem tego systemu, który chcielibyście jak najszybciej wyeliminować - mówił.

Mentzen powiedział, że jest świadomy poziomu hipokryzji w Sejmie, ale w tym przypadku jest to coś "spektakularnego". Zwracając się do koalicji rządzącej wskazywał, że z jednej strony domagają się rozdziału kościoła od państwa, a z drugiej organizują w polskim Sejmie chanukę.

Domagacie się usunięcia z kodeksu karnego przestępstwa obrazy uczuć religijnych, po czym jesteście wybitnie zbulwersowani, że ktoś te uczucia religijne obraził. Jednocześnie nie przeszkadza wam zachowanie pani poseł Joanny Scheuring-Wielgus, która zakłócała przebieg mszy świętej - podkreślał polityk Konfederacji.