Wąglik nie daje za wygraną

Poniedziałek, 29 października 2001 (07:45)

Bakteria wąglika w Stanach Zjednoczonych nie daje za wygraną. Wyniki testów potwierdziły płucną postać choroby u kolejnej pracownicy poczty w New Jersey. Tymczasem ślady bakterii znaleziono w sortowni poczty obsługującej Departament Sprawiedliwości. Coraz bardziej konkretne staje się podejrzenie, że do Waszyngtonu musiał dotrzeć więcej niż jeden list skażony wąglikiem.

Takie są podejrzenia. Powiedział to wczoraj szef sztabu Białego Domu Andrew Cart. Poszukiwania podejrzanej poczty trwają a działaniami profilaktycznymi obejmuje się coraz większą liczbę pracowników poczty. Niestety jak przyznał Cart, śledztwo w tej sprawie posuwa się do przodu bardzo wolno. Kolejna chora osoba to ósmy przypadek płucnej odmiany wąglika. Pięć osób do tej pory zachorowało na łagodniejszą - skórną postać. Tymczasem ślady bakterii dotarły do Landover w stanie Maryland, gdzie sortuje się pocztę dla Departamentu Sprawiedliwości. Nie przechodzi tamtędy poczta dla FBI. Testy pomieszczeń pocztowych w samym budynku Departamentu w Waszyngtonie powinny być znane jutro. Wszystkie z zanieczyszczonych do tej pory sortowni otrzymywały pocztę ze skażonej i zamkniętej już Brantwood Mail Facility. W okolicach Waszyngtonu listy i przesyłki trafiały z niej do około 4 tysięcy instytucji. Pracownicy zajmujący się pocztą w nich wszystkich powinni zdaniem służb medycznych poddać się profilaktycznej kuracji antybiotykowej.

W Nowym Jorku tysiące krewnych ofiar zamachów na World Trade Center zgromadziło się w nocy naszego czasu na wciąż dymiących zgliszczach na nabożeństwie ku pamięci zmarłych. W ceremonii brali udział burmistrz Rudolf Giuliani, gubernator George Pataki i senator Hillary Clinton. "Ave Maria" zaśpiewał włoski tenor Andrea Bocelli. Po ceremonii krewni ofiar mogli się udać do otwartego dla nich centrum i odebrać niewielkie urny z prochami wydobytymi z WTC. W zamachu zginęło około pięciu tysięcy ludzi, jak dotąd znaleziono pół tysiąca ciał. W ceremonii żałobnej wzięli udział tylko krewni i najbliżsi ofiar. "Oni byli niewinni i zostali brutalnie, bezprawnie zabrani od nas" - powiedział arcybiskup Nowego Jorku Edward Egan. Uroczystości żałobne rozpoczęły się przedwczoraj - gdy na dolnym Manhattanie zaprzestano prac przy odgruzowywaniu szczątków World Trade Center. Wyłączone zostały buldożery i koparki oraz silniki generatorów prądu. Prace wstrzymano po raz drugi. Po raz pierwszy nastąpiło to dokładnie miesiąc po tragedii - 11 października. Minutą ciszy o 8:48 rano - o tej godzinie w wieżę północną WTC uderzył pierwszy z porwanych Boeingów - uczczono wtedy pamięć zabitych.

foto Archiwum RMF

07:45

Artykuł pochodzi z kategorii: Polityka

RMF FM - Waszyngton