Kryzys w Zjednoczonej Prawicy. Sobolewski zdradza przyczyny

Niedziela, 20 września (07:25)

Konflikt w Zjednoczonej Prawicy nie jest skutkiem ustawy dotyczącej ochrony zwierząt, to był jedynie katalizator, "papierek lakmusowy" sytuacji panującej w koalicji, to ostrzeżenie jak w przyszłości mogą zachować się nasi koalicjanci - powiedział szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski.

Kryzys w Zjednoczonej Prawicy pojawił się po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy dotyczącej ochrony zwierząt. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw niej opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch Porozumienia, a 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu.

Sobolewski zaznaczył, że obecny konflikt w koalicji nie jest skutkiem ustawy dotyczącej ochrony zwierząt. Nie bez powodu rozmowy dotyczące nowej umowy koalicyjnej pomiędzy: PiS, Solidarną Polską i Porozumieniem się przeciągały. Nasi koalicjanci mieli podczas negocjacji wygórowane żądania, nieadekwatne do stanu ich posiadania - powiedział Sobolewski.

Projekt noweli ustawy dotyczącej ochrony zwierząt okazał się "papierkiem lakmusowym" sytuacji panującej w Zjednoczonej Prawicy. Ostrzeżeniem, jak w przyszłości mogą zachować się nasi koalicjanci - przyznał w rozmowie Sobolewski.

Pytany o piątkową decyzję prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dotyczącą zawieszenia 15. posłów partii w konsekwencji tego, że nie poparcia noweli i o to, czy należy spodziewać się kolejnych podobnych decyzji odparł, że w przypadku kilku posłów toczą się jeszcze postępowania wyjaśniające.

Z kolei pytany o przyszłość Zjednoczonej Prawicy odparł, że na ten moment brane pod uwagę są różne scenariusze. Jesteśmy przygotowani na opcję rządu mniejszościowego jak i na wcześniejsze wybory. Ostateczną decyzję podejmie kierownictwo partii, które zbierze się po weekendzie - zaznaczył Sobolewski.

Brudziński: Szansę na przedterminowe wybory oceniam na "50 na 50"


Europoseł i wiceprezes PiS Joachim Brudziński podczas sobotniej rozmowy w RMF FM przyznał, że "nie ma sensu trwać w koalicji, w której mniejsi koalicjanci głosują w ważnych głosowaniach w Sejmie przeciw ustawom wniesionym przez większego partnera". Pytany o przyszłość koalicji, Brudziński podkreślił, że "dzisiaj wszyscy zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo poważna". Przed nami decyzje, które jednak tę koalicję w sposób oczywisty i definitywny mogą zakończyć - mówił.

Joachim Brudziński o kryzysie w Zjednoczonej Prawicy: Dymisje będą, to chyba oczywiste /RMF FM


Pytany o szanse na ewentualne przedterminowe wybory, wiceszef PiS ocenił, że na dziś jest to "50 na 50". Nastąpi refleksja, odpowiedzialność i dopasowanie własnych apetytów do własnych możliwości, to koalicja będzie trwała. Nie będzie tej refleksji, będzie rząd mniejszościowy - powiedział. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Naruszyli dyscyplinę w trakcie głosowania. KO ma rozmawiać z posłami

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Nicole Makarewicz

RMF/PAP