Francuskie media podają, że już 28 lipca poznamy oficjalnie następcę Didiera Deschampsa. Wszystko na to wskazuje, że będzie nim Zinedine Zidane – człowiek, który przez lata był symbolem sukcesów francuskiego futbolu. 54-letni mistrz świata z 1998 roku po raz kolejny stanie na czele „Trójkolorowych”, tym razem jako selekcjoner. To powrót, na który czekała cała piłkarska Francja.
Powrót legendy – od boiska do ławki trenerskiej
Zidane, który debiutował w reprezentacji 17 sierpnia 1994 roku, przez lata zachwycał kibiców swoją grą. Jego nazwisko na zawsze zapisało się w historii futbolu – zarówno jako lider drużyny narodowej, jak i gwiazda Realu Madryt. Teraz, trzydzieści dwa lata po swoim pierwszym meczu w barwach „Les Bleus”, ma rozpocząć nowy etap kariery. Jego doświadczenie, charyzma i sukcesy mają być gwarancją nowej jakości w reprezentacji Francji.
Jak wskazują francuskie media, Zidane już od kilku tygodni współpracuje z prezydentem francuskiej federacji Philippe’em Diallo, by jak najlepiej przygotować się do nowej roli. Kluczowe znaczenie ma dla niego dobór sztabu szkoleniowego. Według francuskich mediów, pierwszym asystentem zostanie David Bettoni, a drugim Hamidou Msaidie. Za analizę gry i obserwację przeciwników odpowiadać będzie Stephane Plancque. Cała trójka to sprawdzeni współpracownicy Zidane’a z czasów pracy w Realu Madryt.
Młode pokolenie pod czujnym okiem mistrza
Nowy selekcjoner doskonale rozumie, jak ważne jest szkolenie młodych talentów. W tej kwestii zamierza ściśle współpracować z Bernardem Diomedem, swoim bliskim przyjacielem i doświadczonym trenerem młodzieżowych reprezentacji Francji. To właśnie od świeżej krwi i nowych gwiazd zależeć będzie przyszłość „Les Bleus”.
Przed Zidane’em i jego sztabem niezwykle wymagający początek. Francja już we wrześniu rozegra cztery mecze Ligi Narodów w zaledwie jedenaście dni. Debiut nowego selekcjonera ma przypaść na 25 września. Wtedy to w wyjazdowym starciu Francja zmierzy się z Turcją. Następnie „Trójkolorowi” zagrają z Belgią i Włochami, a emocje sięgną zenitu podczas rewanżu z Belgami na legendarnym Stade de France.