Meksykańscy kibice, którzy tłumnie przybyli na Estadio Azteca, musieli uzbroić się w cierpliwość. Na dwie godziny przed planowanym pierwszym gwizdkiem nad stadionem rozpętała się prawdziwa ulewa, a grzmoty i błyskawice zmusiły organizatorów do przesunięcia rozpoczęcia meczu o godzinę. Mimo niesprzyjającej pogody trybuny nie opustoszały – fani w płaszczach przeciwdeszczowych zagrzewali swoich ulubieńców do walki, tworząc niesamowitą atmosferę.
To pierwszy przypadek podczas tegorocznego mundialu, gdy pogoda tak mocno pokrzyżowała plany. Jednak, gdy o godzinie 4:00 czasu polskiego zabrzmiał pierwszy gwizdek, wszyscy wiedzieli, że czeka ich piłkarskie widowisko na najwyższym poziomie.
Meksyk od początku narzucał tempo
Od pierwszych minut gospodarze przejęli inicjatywę i raz po raz zagrażali bramce rywali. Już w 7. minucie Luis Romo popisał się świetnym podaniem do Raula Jimeneza, który minimalnie spóźnił się do piłki i nie zdołał skierować jej do siatki. Chwilę później 17-letni Gilberto Mora był o centymetry od zdobycia spektakularnego gola – jego strzał z pola karnego minął słupek o włos.
Ekwadorczycy, którzy awansowali do fazy pucharowej po sensacyjnym zwycięstwie nad Niemcami, nie zamierzali jednak oddać pola bez walki. W 15. minucie John Yeboah, doskonale znany z polskich boisk, oddał groźny strzał, który bramkarz Meksyku zdołał sparować na słupek. To była pierwsza poważna okazja dla gości, która mogła odmienić losy spotkania.
Decydujące ciosy w pierwszej połowie
Na odpowiedź Meksykanów nie trzeba było długo czekać. W 22. minucie Julian Quinones, jeden z bohaterów fazy grupowej, wykorzystał prostopadłe podanie z własnej połowy, wyprzedził obrońcę i z zimną krwią pokonał bramkarza Ekwadoru. To już trzecie trafienie Quinonesa na tym mundialu, który wyrasta na jedną z największych gwiazd turnieju.
Gospodarze poszli za ciosem. W 31. minucie Joel Ordonez popełnił fatalny błąd – podał piłkę pod nogi Jimeneza, po czym się poślizgnął. Meksykański napastnik zagrał do Quinonesa, który oddał mu futbolówkę, a Jimenez precyzyjnym strzałem umieścił ją w okienku bramki. Meksyk prowadził już 2:0 i kontrolował przebieg wydarzeń.
Ekwador walczy do końca, ale Meksyk nie daje się zaskoczyć
Ekwadorczycy nie zamierzali się poddawać. W 40. minucie Yeboah znów znalazł się w dogodnej sytuacji, ale jego strzał z krawędzi pola karnego obronił Raul Rangel. Tuż przed przerwą Meksyk mógł podwyższyć prowadzenie – Jimenez nie trafił jednak w bramkę, a Mora był blisko dobitki.
Po przerwie selekcjoner Ekwadoru, Sebastian Beccacece, zdecydował się na dwie zmiany, by odwrócić losy spotkania. Najważniejszą z nich było wprowadzenie Kevina Rodrigueza za Ennera Valencię, co ożywiło ofensywę Ekwadorczyków.
Meksykanie byli bliscy zdobycia gola tuż po zmianach, jednak Roberto Alvarado minimalnie chybił. W 62. minucie Nilson Angulo posłał groźne podanie w pole karne Meksyku, ale nikt nie zdołał go wykończyć. Chwilę później Meksyk odpowiedział szybką kontrą, którą przerwało nieudane podanie.
W 67. minucie Cesar Montes był blisko podwyższenia prowadzenia, lecz świetną interwencją popisał się bramkarz Ekwadoru. Po kolejnym rzucie rożnym Johan Vasquez główkował tuż obok słupka. Sam Vasquez chwilę później uratował swój zespół kluczową interwencją we własnym polu karnym.
W 74. minucie Kevin Rodriguez miał szansę na wyrównanie po podaniu od Moisesa Caicedo, ale nie trafił do bramki. Mecz do końca trzymał w napięciu, jednak wynik nie uległ zmianie.
Meksyk – faworyt, z którym trzeba się liczyć
Komplet zwycięstw w fazie grupowej, żelazna defensywa i skuteczność w ataku – Meksyk potwierdza, że jako współgospodarz mundialu 2026 jest jednym z głównych kandydatów do końcowego triumfu. Zespół prowadzony przez charyzmatycznego trenera imponuje organizacją gry i nie pozwala rywalom na zbyt wiele.