Dla obu ekip sobotnie spotkanie było elementem przygotowań do sezonu, który rusza lada moment rusza. Premier League podobnie jak włoska Seria, zainauguruje zmagania w najbliższy weekend. Starcie, do którego doszło na domowym obiekcie Śląska Wrocław, było więc ostatnim sprawdzianem przed meczami o stawkę.
Milan lepszy od Manchesteru United we Wrocławiu
Główni aktorzy tego piłkarskiego show określanego mianem Supermeczu zadbali o to, by polska publiczność na długo zapamiętała wizytę gigantów światowego futbolu w stolicy Dolnego Śląska. Spotkanie, które poprowadził Szymon Marciniak, obfitowało w akcje ofensywne, zwroty akcji, a przede wszystkim bramki - czyli to, co najbardziej przyciąga miłośników piłki nożnej na stadion.
W sumie w angielsko-włoskim pojedynku padło sześć bramek. Lepiej przed startem sezonu wypadli piłkarze z Mediolanu, którzy, mimo że dwukrotnie musieli odrabiać straty, to pokonali rywala z Wysp Brytyjskich 4:2. Strzelanie we Wrocławiu rozpoczął już w 2. minucie Harry Maguire, który pokonał Lorenzo Torriani'ego. Pod koniec pierwszej połowy wyrównał Samuel Chukwueze, który trafił do siatki rywali w 37. minucie gry. Do przerwy więcej bramek nie padło.
Zaledwie 6 minut po zmianie strony fani Manchesteru United ponownie mieli powody do radości. Bramkę na 2:1 strzelił bowiem Patrick Dorgu. Był to jednak jeden z ostatnich miłych akcentów tego spotkania dla angielskiego zespołu. W kolejnych minutach meczu do siatki trafiali już tylko przedstawiciele włoskiej Serie A. W 57. minucie gry wyrównał Alphadio Cisse, a jedenaście minut później po raz pierwszy tego popołudnia na prowadzenie AC Milan wyprowadził Goncalo Ramos. Piłkarze Michaela Carricka nie zdążyli się na dobre otrząsnąć po stracie bramki, a przyjęli kolejny cios. Wychowanek londyńskiej Chelsea Ruben Loftus-Cheek podwyższył prowadzenie Mediolańczyków, pokonując Senne'a Lammensa i ustalając wynik całej rywalizacji.
Amorim utarł nosa byłemu pracodawcy
Sobotni mecz miał też jeden podtekst. Szkoleniowcem AC Milan, który poprowadził włoski klub do zwycięstwa, był w tym meczu Portugalczyk Ruben Amorim - zwolniony w trakcie poprzedniego sezonu właśnie z Manchesteru United.
Choć przyjazd tak uznanych firm piłkarskich do Polski nie jest wydarzeniem częstym, to w historii wrocławskiego obiektu nie było to pierwsze tak duże przedsięwzięcie piłkarskie. W październiku 2012 roku w stolicy Dolnego Śląska Brazylia zagrała z Japonią. „Canarinhos” wygrali wówczas pewnie 4:0 (2:0), a gole strzelili Paulinho, Neymar (dwie) i Kaka. Stadion Tarczyński Arena był także gospodarzem finału eurpejskich rozgrywek Ligi Konferencji w 2025 roku. Chelsea Londyn pokonał wówczas hiszpański Real Betis 4:1.