Pierwszy indywidualny konkurs Pucharu Świata w nowym sezonie wygrał Czech Roman Koudelka, który po pierwszej serii zajmował 4. miejsce. Na podium znaleźli się także Austriak Stefan Kraft i Niemiec Andreas Wellinger. W finałowej serii wystąpiła tylko dwójka Polaków – Piotr Żyła (14.) i Maciej Kot (29.).

REKLAMA

Po pierwszej serii byliśmy pewni jednego - Polacy w Klingenthal nie wystąpią w głównych rola. Do finałowej serii zdołali awansować jedynie Piotr Żyła i Maciej Kot. Po Żyle można było oczekiwać jednak nieco więcej. Ten skoczył jednak kilka metrów krócej niż choćby we wczorajszych konkursie drużynowym i zajmował 19 miejsce (130,5 metra). Kot lądował trzy metry bliżej co dało mu 26. lokatę.

Najlepsi latali zdecydowanie dalej. Prowadzący, Niemiec Andreas Wellinger 140 metrów, drugi Anders Fennemel 143 metry, a trzeci Austriak Stefan Kraft 142 metry. Różnice w czołówce były niewielkie, a blisko podium byli też Czech Roman Koudelka (138 m.) i Niemiec Marcus Eisenbichler (138,5m.).

W drugiej serii oglądaliśmy nieco krótsze skoki, a wspaniały atak na podium przeprowadził Koudelka. 139,5 metra to najlepsza odległość drugiej serii, która pozwoliła Czechowi odnieść pierwsze zwycięstwo w karierze. Drugie miejsce zajął Kraft (136m.), a trzeci Wellinger (133,5m.).

Żyła w finałowej serii trochę poprawił nam humory, bo dzięki skokowi na odległość 130 metrów przesunął się o kilka miejsc w klasyfikacji generalnej i ostatecznie zajął przyzwoite 14. miejsce. Tuż za Polakiem znalazł się Gregor Schlierenzauer. Niestety tylko 122 metry osiągnął Maciej Kot i spadł na 29. pozycję. Pozostali biało-czerwoni już po pierwszej serii pożegnali się z zawodami. Niewiele do awansu zabrakło Dawidowi Kubackiemu (124,5 metra), który zajął 33. miejsce. Pozycji niżej został sklasyfikowany Jan Ziobro (124 metry). Słabiutko spisali się Stefan Hula (42.) i Bartłomiej Kłusek (43.) - obaj skoczyli po 121,5 metra.

W zawodach udziału nie wziął Kamil Stoch, który ciągle narzeka na lekki uraz stawu skokowego. Sztab reprezentacji zapewnia, że nie jest to nic groźnego, ale na początku sezonu lepiej nie ryzykować pogorszenia się sytuacji. Już wczoraj Stoch mówił, że lepiej nie startować na siłę, bo potem można stracić kilka tygodni na powrót do pełnej dyspozycji.

Kolejne zawody Pucharu Świata za tydzień w fińskim Kuusamo.