Posłowie będą głosowali na listę piętnastu kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, przygotowaną wcześniej przez prezydium Sejmu, a nie na poszczególnych kandydatów. To jedna z poprawek uzgodnionych pomiędzy Pałacem Prezydenckim a Prawem i Sprawiedliwością, do których jako pierwszy dotarł nasz reporter Patryk Michalski. W RMF FM ujawniamy kulisy porozumienia przed pierwszym czytaniem sądowych ustaw.

REKLAMA

Według naszych informatorów, podczas negocjacji pomiędzy Pałacem Prezydenckim a PiS, prezydent podkreślał, że nowe zasady wyboru członków KRS muszą gwarantować możliwość udziału opozycji. Dlatego w poprawce określono, że każdy klub parlamentarny będzie mógł przedstawić maksymalnie 9 swoich kandydatów i co najmniej jeden z nich musi zostać uwzględniony.

To oznacza, że najpierw kluby przedstawią swoje propozycje. Ale ostateczna lista zostanie wyłoniona za zamkniętymi drzwiami - pomiędzy marszałkiem i wicemarszałkami Sejmu. Według poprawki w wyłanianym składzie KRS będzie musiało być co najmniej dwóch przedstawicieli sądów rejonowych.

Na sali plenarnej posłowie będą mogli więc zaakceptować całą listę albo ją odrzucić. W pierwszym kroku głosowanie będzie wymagało większości 3/5 głosów. W przypadku niepowodzenia, za drugim razem wystarczy większość bezwzględna. Jeżeli i to się nie uda - wybór członków KRS rozpocznie się na nowo.

Jeżeli poprawka wejdzie w życie, a opozycja zgłosi swoich kandydatów, to PiS będzie mógł obsadzić w KRS 9 miejsc, sześć pozostanie dla opozycji.

Opozycja: Nie przedstawimy swoich kandydatów

Nie przedstawimy swoich kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa, bo wybór 15 sędziów przez Sejm jest niekonstytucyjny - tak posłowie PO, Nowoczesnej i PSL komentują ustalenia dziennikarza RMF FM.

Takie stanowisko opozycji może oznaczać na przykład sytuację, w której partia rządząca przygotuje listę sędziów i dokona wyboru spośród kandydatów zgłoszonych wyłącznie przez PiS i ruch Kukiz’15. Ta poprawka, do której dotarł dziennikarz RMF FM, zdaniem większości opozycji w żaden sposób nie poprawia jakości ustawy o KRS, o czym mówił m.in. Ryszard Petru. To jest upolitycznienie sądownictwa, nie zgadzamy się na to, aby działać niezgodnie z Konstytucją - ocenił Petru.

Z kolei Stanisław Piotrowicz z PiS podkreślał w Sejmie, ze jego zdaniem niedobre było rozwiązanie zaproponowane wcześniej przez prezydenta, czyli możliwość oddania 1 głosu na konkretnego kandydata.

PiS chce skrócić okres, w którym będzie można wnieść skargę nadzwyczajną do SN

Prawo i Sprawiedliwość chce skrócić okres, w którym będzie można wnieść skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To kolejna z uzgodnionych poprawek. Z informacji dziennikarza RMF FM wynika, że skarga nadzwyczajna to jeden z najgorętszych punktów spornych.

Rozmówcy Patryka Michalskiego twierdzą, że Andrzej Duda w negocjacjach z PiS jasno podkreślał, że jeżeli skarga nadzwyczajna zostanie usunięta albo znacząco okrojona przez PiS, to bez wahania znów sięgnie po weto.

Prezydent chce, żeby od każdego prawomocnego orzeczenia sądu, które narusza konstytucyjne zasady i prawa człowieka, można było wnieść taką skargę. W przypadku spraw karnych w ciągu 5 lat od decyzji sądu. I na to partia rządząca wstępnie się godzi.

Spór dotyczy jednak pozostałych spraw, np. administracyjnych czy cywilnych. Prezydent analogicznie proponuje 5 lat, ale PiS upiera się, żeby skrócić ten termin do roku. I w tej kwestii nie ma jeszcze ostatecznego porozumienia.


(ł)

RMF FM