Dieta bogata w kwasy omega-3, witaminy z grupy B – to lekarstwo dla skóry zniszczonej, odwodnionej i szarej po zimie. Koniecznie trzeba też jeść produkty z antyoksydantami, które będą działały przeciwstarzeniowo – podkreśla w rozmowie z RMF FM dietetyk, Magdalena Makarowska.

REKLAMA

Agnieszka Wyderka, RMF FM: Jak dietą sprawić, żeby nasza skóra była świeża, lśniąca, odpowiednio nawilżona, sprężysta i żebyśmy wyglądały świetliście?

Magdalena Makarowska: Myślę, że każda kosmetolog czy kosmetyczka zgodziłaby się z tym, że gdyby klientki jadły zdrowo to efekty zabiegów upiększających byłyby dłużej widoczne.

Generalnie zdrowa dieta absolutnie natychmiastowo wypływa na stan całej naszej skóry, na tę świetlistość. To widać świetnie już po miesiącu stosowania

Obserwuję to również wśród pacjentów, którzy przychodzą i mówią: "Jejku, jak ja tak inaczej wyglądam, promieniście"! Taka dieta zawiera zdrowe produkty: nieprzetworzone, bogate w kwasy omega-3, np. ryby, witaminy z grupy B. Dla skóry szczególnie ważnymi czynnikami, które chronią ją przed starzeniem, są tak zwane antyoksydanty. To są substancje chroniące przed wolnymi rodnikami. Mamy smog, zanieczyszczone powietrze, nas cały czas z wewnątrz atakują złe cząsteczki - wolne rodniki, które prowokują procesy starzenia się komórek.

Sprzymierzeńcami dla naszej skóry są kolorowe warzywa i owoce zawierające antyoksydanty: owoce leśne, borówki, maliny, truskawki, ale oczywiście o tej porze roku mrożone.

Marchewka wcale nie jest przeceniana, ale ważne jest, żeby "używać" jej w połączeniu z dobrym olejem. Cenne dla nas witaminy: A, D i K rozpuszczają się w tłuszczu, dlatego jeżeli wypiłyśmy sok marchwiowy, to później trzeba zjeść na przykład garstkę orzechów. Drugą ważną rzeczą są witaminy z grupy B, które bardzo pozytywnie działają na stan skóry. Te znajdziemy w płatkach zbożowych, otrębach, pieczywie pełnoziarnistym i to powinno stanowić bazę naszych śniadań.

Natomiast są też tak zwane superfoods, czyli takie lepsze jedzenie, gdzie skoncentrowana jest moc np. chlorofilu w młodym jęczmieniu, chlorelli (spirulinie). To są bardzo zdrowe suplementy diety, bo wtedy działa to tak, że jemy dużo korzystnych substancji, ale w niedużej porcji, bo jest to bardzo skoncentrowane. Zresztą nie da się zjeść dużo tej trawy jęczmiennej, a w tabletce czy sproszkowane jesteśmy w stanie to spożyć. W tym okresie wczesnowiosennym takie wspomaganie jest bardzo pozytywne i daje nam moc witamin, które bardzo dobrze się wchłaniają.

Ponadto bardzo polecam soki - wyciskane; nie takie z sokowirówki, tylko z wyciskarki, bo te mają więcej substancji odżywczych.

Takie soki samodzielnie tłoczone bardzo łatwo zrobić, ponieważ możemy wrzucić dwa buraki, dwie marchewki, pęczek natki pietruszki, garść szpinaku i tego byśmy nie zjedli w całości, a w soku wypijemy, jednocześnie fundując sobie bombę witaminową. Soki wyciskane mają też taką przewagę, że bardzo szybko wchłaniają się do krwi. Pogryziona marchewka zanim przejdzie przez przewód pokarmowy, dojdzie do żołądka i zacznie rozprowadzać się po organizmie, to jednak traci dużo i dłużej to trwa. Soki tego nie robią; od razu trafiają do żołądka i stąd są wchłaniane do jelit i generalnie wszystkie minerały, witaminy mają większą możliwość dotarcia do komórek.

Teraz jest dobra pora na detoks na koktajlach, fajnych sokach. Jednak trzeba pamiętać o dobrej jakości warzyw i zieleniny używanych w koktajlach czy sokach. Jeśli nie mam dostępu do sprawdzonych produktów, to trzeba je dokładnie myć. Szpinak, natkę pietruszki, jarmuż należy wymoczyć w wodzie z sodą oczyszczoną (proporcja: łyżka sody na litr wody). Zanurzamy zieleninę i zostawiamy na trzy minuty, a później płuczemy w misce z czystą wodą. Taki zabieg wystarczy, żeby pozbyć się resztek pestycydów czy środków ochrony roślin. Dopiero wtedy można warzyw liściowych używać do soków. Wadą sposobu sokowego jest to, że dużo tego spożywamy naraz, w związku z tym też jesteśmy bardziej narażeni na duże spożycie substancji, które zanieczyszczają rośliny. Przy płukaniu troszkę witaminy C ucieknie, ale to jest mniejsze zło. Soki, koktajle są dobrą dawką witamin w czasie, kiedy jeszcze niedużo jest słońca i jesteśmy przygaszone. Trzeba rozświetlać się dobrym jedzeniem.

Po jakie produkty powinniśmy sięgać, żeby poprawić kondycję włosów, zwłaszcza na wiosnę?

Zima troszeczkę nas wymęczyła mrozem i przesuszeniem powietrza w mieszkaniu. Włosy są też zniszczone czapkami, po które musieliśmy naciągać. Nasze włosy są suche, łamliwe i często wypadają. Dodatkowo teraz jest tzw. przednówek, taka przejściowa pora roku pomiędzy wycieńczającą zimą a piękną, rozwijającą się wiosną. Zamiast się cieszyć, my wtedy szarzejemy. Dlatego też włosy nie nadążają za tą przemianą. Co zrobić?

Przede wszystkim zawsze o tej porze roku polecam sięgać po takie fajne zioła, niedrogie a naprawdę wszędzie dostępne: np. pokrzywa. Warto ją zebrać w maju i sobie ususzyć, ale jeśli nie mamy takiej, to mogą być preparaty z apteki. Może być w formie soku, może być formie herbatek. Wypływa na wzrost włosów. To samo ze skrzypem. Te substancje zawierają krzem, który wzmacnia struktury włosa. Ponadto takie składniki też znajdziemy w kaszy jaglanej. Jedząc takie produkty, przynajmniej przez tydzień w miarę regularnie, i pijąc te ziółka, już jesteśmy w stanie zauważyć różnicę. Nasze włosy stają się lśniące.

Warto również nawilżać się od środka. Picie wody bardzo wypływa na nawodnienie włosów i całej skóry. Trzeba też sięgać po produkty bogate w żelazo. Niestety zima i jesień sprzyja temu, że sięgamy po używki, np. kawę, bo nie możemy się obudzić i ta kawa utrudnia wchłanianie właśnie żelaza. Dlatego teraz warto uwzględnić w diecie produkty bogate w żelazo: buraki, mięso różnego rodzaju i zieleninę: szpinak, jarmuż. Bardzo polecam zasadzenie wcześniej, niż przed Wielkanocą, rzeżuchy. Cały rok mam ją na parapecie, a rzeżucha jest fenomenalna, jeżeli chodzi o jej wpływ na jakość włosów i paznokci.

Jak poradzić sobie z łamliwymi paznokciami?

Należy poszukiwać produktów bogatych w cynk, miedź i żelazo. To dieta bogata w ryby, owoce morza, w mięso dobrej jakości, jajka, drób. Tam znajdziemy właśnie metioninę i cystynę, czyli aminokwasy, które budują nam płytkę paznokcia. Dobre będą również płatki owsiane, wszelkiego rodzaju produkty pełnoziarniste, które zawierają witaminy z grupy B, a także produkty zawierające cynk i selen, czyli np. orzechy. To mogą być orzechy brazylijskie, włoskie, laskowe, ale też pestki dyni i słonecznika. To są także źródła miedzi. Rewelacyjne są kiełki, dlatego że mają witaminy z grupy B, C i E.

Witamina E jest taką szczególną substancją, bo zapobiega łamliwości i odżywia paznokcie oraz wapń, który znajdziemy w suszonych owocach typu: morele niesiarkowane, daktyle i warzywach zielonych: w sałacie, rukoli.

Korzystne są również witaminy z grupy karotenów, czyli witamina A zawarta w kolorowych owocach i warzywach. Teraz zimą, kiedy jeszcze tych warzyw za bardzo nie ma, mocno polecam mrożonki. Są one naprawdę o wiele lepsze - w mojej opinii - niż warzywa sprowadzane z odległych krajów i mocno zakonserwowane. Lepsza jest mrożonka kalafiora, fasolki szparagowej (dobrze przechowywana), niż sięganie po te przywożone warzywa.


Powiedziała pani: morela niesiarkowana - co to znaczy?

To są takie bakalie, które są suszone na słońcu. Tlenek siarki jest wykorzystywany w procesie konserwacji warzyw i owoców. Również wina są siarkowane. Jeżeli dużo tego spożywamy to możemy wręcz mieć uczulenie na siarkę i na tym tle są często alergie. Morela niesiarkowana oznacza, że jest lepszej jakości; jest ciemna, a nie pomarańczowa. To siarka sprawia, że kolor pomarańczowy jest utrzymany, a my niestety często kierujemy się wyglądem i wybieramy te bardziej kolorowe, ale mniej zdrowe owoce.

Jeśli możemy, wybierajmy owoce niesiarkowane. Natomiast jeśli nie mamy takiego wpływu, to przed spożyciem namaczajmy owoce w wodzie. Tak robiły nasze babcie i mamy, które na przykład rodzynki moczyły we wrzątku. Tak należy postępować z suszonymi morelami, śliwkami.

Jak dużo należy jeść tych produktów, które bogate są w minerały i substancje wspierające urodę? Orzechy, suszone owoce - jaki procent diety powinny stanowić?

Należy pamiętać, że suszone owoce to również cukier i kalorie. To samo dotyczy orzechów, które zawierają tłuszcze. Co prawda, to są zdrowe tłuszcze - kwasy omega-3, ale ważne jest, żeby nie prażyć orzechów czy pestek, bo wtedy te same kwasy zmienią się w złe kwasy trans, które są już niekorzystne. Ponadto pamiętajmy o kaloryczności orzechów - niestety 100 g (ponad pół szklanki), to aż 500 cal, czyli porównywalnie z czekoladą. Z tego powodu to 100 g powinnyśmy rozdzielić na cały tydzień. Powiedzmy, codziennie około 10 g naprawdę nam nie zaszkodzi, a jest dobrą przekąską, przegryzką, jeżeli mamy jakiś stres i chęć na podjadanie.

Garstka słonecznika, pestek dyni czy orzechów włoskich, które wspomogą metabolizm i wzbogacą nasz organizm w magnez, czyli pierwiastek antystresowy, a przy okazji pozytywnie wpłyną na włosy i na paznokcie.