Panczenista Zbigniew Bródka po okresie roztrenowania rozpoczął pierwsze przygotowania do nowego sezonu. Ciągle jednak nie ma pewności, czy zdecyduje się na kontynuowanie kariery. W rozmowie z RMF FM mistrz olimpijski z Soczi przyznaje, że zależy to od kilku czynników - głównie zdrowotnych.

REKLAMA

Patryk Serwański, RMF FM: Rozmawiałem jeszcze w Pjongczangu z prezesem Romanem Derksem. Mówił, że złożył Ci wstępną propozycję dotyczącą wykorzystania Twojej wiedzy, doświadczenia i wizerunku w promowaniu łyżwiarstwa szybkiego. Przemyślałeś to w ostatnich tygodniach?

Zbigniew Bródka: Na pewno wyraziłem chęć współpracy, mówiąc ogólnie. Chcę pozostać przy sporcie - niezależnie od tego, czy pozostanę czynnym zawodnikiem, czy nie. Chciałbym w jakiś sposób wykorzystać to swoje doświadczenie i podzielić się nim ze swoimi następcami. Żeby mieli łatwiej i mogli się pewnych rzeczy nauczyć. Mam bagaż doświadczeń i szkoda byłoby go zmarnować.

Rola typowego trenera, motywatora czy kogoś, kto samą swoją obecnością wspiera pewne inicjatywy?

Praca trenerska też mnie interesuje. Mam do tego uprawnienia. Skończyłem kurs trenera drugiej klasy i mógłbym się w tym realizować. Na chwilę obecną ta druga opcja jest mi jednak bliższa, bo mam mnóstwo zajęć. Praca trenera jest bardziej czasochłonna, związana z wyjazdami. Ja chciałbym po zakończeniu kariery sportowej zminimalizować ilość wyjazdów.

Konrad Niedźwiedzki pożegnał się już ze sportem. Za Tobą okres odpoczynku. Wracasz do treningów? Jakie są te najbliższe plany?

Jestem po etapie roztrenowania i powoli wchodzę na obciążenia. W tym momencie poważnie traktuję przygotowania i nie powiedziałem "pas". Wiele rzeczy nie zależy ode mnie, ale - jak powiedziałem - bez sportu żyć nie mogę. W tym momencie obciążenia nie są duże, nie zaburzają mi grafiku w pracy.

Czy w takim razie jeszcze przed zimą możemy usłyszeć od Ciebie, że jednak kończysz karierę? Taki scenariusz jest możliwy?

Każdy scenariusz jest możliwy. Nie wykluczam niczego. Prowadzę też monitoring zdrowotny. Muszę dokonać analizy tego, na ile jestem jeszcze w stanie fizycznie się przygotować. To będzie bardzo ważne pod kątem odnoszenia jeszcze sukcesów.

W Pjongczangu opowiadałeś nam o kontuzji, która przytrafiła Ci się na finiszu przygotowań do igrzysk. Była niepewność, nerwy. Jak oceniasz wpływ tamtego urazu na swoją obecną sytuację? Gdybyś w Korei wystartował po w pełni udanych przygotowaniach, byłbyś w innym miejscu bez względu na zajętą pozycję. A tak na pewno masz niedosyt.

Na pewno ta kontuzja nie pomogła. Wszystko wskazywało wtedy na to, że forma idzie do góry. Nie wiem na ile, ale to miało wpływ. Powstał taki mały niedosyt. Nie mogłem zaprezentować tego, co wypracowałem, a zrobiłem wszystko, by być gotowym w stu procentach, nawet walczyć o medal. To były kwestie niezależne ode mnie. Dlatego rozważam kontynuację kariery, bo wiem, że wróciłem na dobry poziom. Porównywalny z tym z Soczi. To dało mi dużo satysfakcji. Nikt przecież nie chce zajmować miejsc poza dziesiątką, tylko walczyć o podium.

Czyli gdybyś miał kończyć karierę, to z innego poziomu. Z poczuciem spełnienia, ze świadomością, że dałeś z siebie maksa.

Tak, tego bym sobie życzył. Idealnie byłoby zdobyć medal imprezy mistrzowskiej, ale na razie nie wiem, czy jestem w stanie tak mocno się zmotywować i czy organizm pozwoli na kolejne tak intensywne przygotowania. Jest wiele czynników. Nie na wszystkie mam wpływ.

Czyli musimy spokojnie czekać na komunikat z Twojej strony.

Tak jest.


(e)