Z powodu urzędniczego błędu powstało zamieszanie z pogrzebami ofiar katastrofy airbusa, który rozbił się w marcu we francuskich Alpach. Rozgoryczeni bliscy zmarłych napisali w tej sprawie list do szefów Lufthansy. Linie lotnicze zapewniają, że pogrzeby odbędą się zgodnie z planem.

REKLAMA

Na czwartek i piątek przyszłego tygodnia były zamówione autobusy, hotele, lokale na uroczystości i przede wszystkim same pogrzeby dla uczniów i nauczycieli z gimnazjum Haltern am See. To była osiemnastoosobowa, największa zorganizowana grupa wśród pasażerów rozbitego airbusa.

Przez urzędniczy błąd w aktach zgonu pogrzeby nastolatków i nauczycieli oraz 60 pozostałych Niemców miały zostać odwołane.

Zmęczone czekaniem rodziny wysłały do przewoźnika list, w którym piszą o nieprzemijającej traumie. List kończy się stwierdzeniem, że trudno o większą tragedię niż utrata kochanej osoby i pytaniem czy to cierpienie trzeba pogłębiać dodatkowymi mękami.

Po tym liście Lufthansa ogłosiła, że ciała niemieckich ofiar będą wydawane rodzinom zgodnie z planem od najbliższej środy.

Specjalny samolot należący do Lufthansy poleci z Marsylii do Düsseldorfu z 30 trumnami na pokładzie we wtorek wieczorem. Ciała zostaną przekazane rodzinom w środę - poinformował przewoźnik w komunikacie.

Uroczystości pogrzebowe będą mogły odbyć się zgodnie z planem - powiedział Elmar Giemulla, adwokat części rodzin ofiar katastrofy Airbusa A320. Podkreślił, że udało się rozwiązać "bolesny i niepotrzebny problem" dla krewnych.

Mer niewielkiej gminy Prads-Haute-Bleone Bernard Bartolini, który podpisał 150 aktów zgonu, powiedział agencji AFP, że jedynym problemem były zwykłe literówki w pisowni "obco brzmiących nazwisk". To niczego nie blokuje. Jeśli otrzymujemy od prokuratora prośbę o poprawki, to je nanosimy - dodał. Według niego na 150 aktów zgonu było "sześć lub siedem błędów".

Airbus A320 linii lotniczych Germanwings, tanich linii lotniczych należących do Lufthansy, rozbił się 24 marca w Alpach francuskich. Wśród ofiar byli przede wszystkim Niemcy i Hiszpanie, a także obywatele Wielkiej Brytanii.

Śledczy ustalili, że katastrofę umyślnie spowodował drugi pilot, 27-letni Niemiec Andreas Lubitz. Dane uzyskane z jednej z czarnych skrzynek wskazują, że pod nieobecność kapitana samolotu w kokpicie celowo obniżył lot i rozbił maszynę. Prokuratura w Düsseldorfie podała, że w przeszłości Lubitz miewał skłonności samobójcze.

(mpw)