Sejm ostatecznie zakończy sprawę afery hazardowej prawdopodobnie za tydzień w piątek. Posłowie rozpatrzą sprawozdanie komisji śledczej. Część debaty zostanie utajniona. Z powodu klauzuli tajności już dwa razy przekładano termin sejmowej dyskusji. Podejmowano próby zdjęcia tej klauzuli z części materiałów. Dziś w tej sprawie zebrało się prezydium komisji śledczej.

REKLAMA

Prezydium komisji po naradzie z sejmowymi prawnikami uznało, że komisja nie ma uprawnień, by odtajniać dokumenty wbrew tym instytucjom i osobom, które nałożyły klauzule niejawności. Uznaliśmy, że tylko autorzy mogą dokonać zmian w swoim dziele - tłumaczono.

Autorzy to w tym przypadku posłowie PiS-u, bo to załączniki do ich zdania odrębnego, do ich wersji raportu są tajne. Co do jednego załącznika, gdzie posłowie posłużyli się materiałem ze śledztwa prokuratury, nie ma w ogóle dyskusji: ten materiał musi pozostać tajny. Ale posłowie PiS-u mówią, że tajne muszą też pozostać bilingi bohaterów afery i to, gdzie logowały się ich telefony komórkowe. To nie jest kwestia woli, jeżeli ma dokumentacja ma klauzulę niejawności, no to w tym momencie jest sprawa dla mnie prosta - przekonuje poseł Andrzej Dera.

Zdaniem polityków Platformy chodzi jednak o to, by po tajnym posiedzeniu Sejmu każdy mógł inaczej interpretować to, kto do kogo i gdzie dzwonił. Zdaniem Mirosława Sekuły wystarczyłoby ukryć numery telefonów i zaczernić nazwiska osób postronnych. Tak się jednak nie stanie i debata nad 700 stronami odbędzie się przed kamerami, potem, gdy omawiane będzie 30 stron załączników, drzwi zostaną zamknięte.